No. Luty. Wiosna w końcu.
Za chwilę będzie ten zapach w powietrzu... Bałwan na tarasie ostatecznie zniknął. Jeszcze dwa dni temu był małą grudką brudnego śniegu.
Depresja lutowa nie przyszła, może jakieś przebłyski, nie większe niż w każdym standardowym miesiącu typu np. maj czy wrzesień.
Chyba już nie przyjdzie. Trzeba sobie pomóc, pobiegać. Przeziębienia minęły. Tylko czasu ciągle nie ma, dziś znów dzień z dzieciorami. Stary sobie zawsze znajdzie powód ważniejszy niż mój, by się wykręcić. Cóż, tak to jest, a te wszystkie bałagany i inne resztki, zalegające w kącie podwórka nie posprzątają się same.

Tęsknię za książkami. Ostatnio tylko sobie na gazetę mogę pozwolić i czytam po raz siedemset osiemdziesiąty jakieś pierdy o odnajdywaniu wewnętrznego spokoju, samego siebie i innych niby-ważnych rzeczy. Zawsze się zastanawiałam, dlaczego miesięczniki, te powiedzmy-że-wyższych lotów, wypełnione są po brzegi wywiadami z aktorami. Fajnie, bo w Zwierciadle interesujące gadki z Szaflarską i Fronczewskim, ale z drugiej strony - ja bym chciała czasem przeczytać wywiad ze Zwykłym Człowiekiem, posiadającym nie mniej interesujące myśli, doświadczenia czy anegdotki do opowiedzenia. Dlaczego artystów stawia się na piedestale? Osobiście znam pewnego technologa betonu, który potrafi wypowiedzieć się na każdy temat w sposób bez wątpienia zajmujący. Znam też dziennikarki, faceta, który zajmował się rozmaitymi ciekawymi sprawami, choćby drwalowaniem ;), copywritingiem, redaktorzeniem i cholera wie, czym jeszcze. Ten to może długo nadawać. Tyle że wszystko już sam wyłożył wielokrotnie na własnym poletku... Tak czy owak - może zacznę robić wywiady ze Zwykłymi Ludźmi i zamieszczać je na blogu? Kto chętny?
Ale pomysł, kurwa. Idę na plac zabaw.

Dopisek - rozwinięcie myśli. Jasna sprawa, że chodzi o sprzedaż, a aktorzy to najbardziej znane nazwiska. Dlatego muszę rozwinąć - zastanawiam się raczej, nie dlaczego to z aktorami gadają, ale dlaczego ludzie chcą właśnie aktorów kupować. Dlaczego interesuje nas, co powiedział Fronczewski, a nie na przykład pan Jakiś Tam Czesław, reżyser dźwięku. Ja osobiście chętniej czytałabym takie pismo, gdzie byłby pan Czesław. A jakiś aktor na przykład jeden na dwustu stronach (rozumiem prawa rynku, więc niech będzie), a nie pięciu aktorów i najwyżej pisarz na dokładkę.
Name:

Komentarze:

23.02.2015, 17:29 :: 46.113.156.38
jaskrawa
eeeee, dla mnie koniec świata już jest. skoro publikują złe książki celebrytów... :D

23.02.2015, 11:09 :: 192.109.140.189
donpepego
twój pomysł może nabrać sensu w sytuacji, kiedy ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają o różnościach. bo w normalnej rzeczywistości to każdy średnio towarzyski człowiek ma styczność ze zwykłymi ludźmi i przeprowadza z nimi niepowtarzalne, ekskluzywne i niecenzurowane wywiady. gdyby to wszystko publikować - koniec świata! ;-)