Ostatni weekend był wyjątkowy! Kapitan z Młodą wyjechali. Odstawienie od cyca zaczyna się opłacać.
Było wspaniale. Mogłam czytać, pisać, leżeć, spać, siedzieć. Wszystko.
W dodatku mogłam spokojnie zobaczyć się z Sorrym Gregorym i omówić rozmaite sprawy formalne. Nadal istnieje stowarzyszenie, do którego należę od tamtych pokręconych czasów. Co gorsza (lepsza?) spada na mnie większość jego papierowej części, bo Sorry Gregory wyjeżdża na dłużej. Na szczęście to tylko papiery i niemal zero pracy z nimi.
Ucieszyła mnie ta wiadomość o jego wyjeździe. Istnieje poważna szansa, że nie wróci. Już bardziej pozmiatane to wszystko być nie może. Zwłaszcza, że nasza ostatnia rozmowa pozwoliła postawić kropkę nad i. Obgadać jakieś wątpliwości, zmyć wyrzuty sumienia, które gdzieś w nas ciągle krążyły.

W pracy (do której nadal nie chodzę, od ponad dwóch lat) - totalna żenada. Szefowa pozbawiła mnie jakichkolwiek złudzeń, że bycie lojalną i uczciwą wobec niej ma jakikolwiek sens. Aż mi się przykro zrobiło. Szkoda.
Name:

Komentarze:

01.02.2013, 11:19 :: 5.173.95.204
jaskrawa
warszawia, sodoma i gomoria!

01.02.2013, 10:36 :: 192.109.140.140
donpepego
chyba nigdy nie byłem lizany przez nikogo drugą stroną. te wasze wielkomiejskie obyczaje!

31.01.2013, 14:41 :: 31.174.233.185
jaskrawa
A, masz rację. Lepiej od razu drugą stroną.

31.01.2013, 14:11 :: 83.28.227.50
takijeden
Czemu ryjem, a nie od razu drugą stroną?

31.01.2013, 10:24 :: 5.173.9.142
jaskrawa
To byłoby dla niej zbyt przyjemne. Nie pies, ale stara świnia z ryjem umazanym w łajnie. O!

30.01.2013, 22:49 :: 83.28.227.50
takijeden
W takim razie już nie Sorry, tylko So Long Gregory; takie rozmowy, nawet po latach, są jednak dobre, bo na ile to w ludzkiej mocy, można się wzajemnie rozgrzeszyć i wybaczyć co było do wybaczenia.
A szefowej pies (mogę pożyczyć) mordę lizał.