Milutki weekend se spędzilim, a zwłaszcza niedzielę, kiedy to wybralim się do Kapitanowej babci na herbatkę, a w drodze powrotnej zahaczyliśmy o Arkadię i jej piękny ogród założony przez Helenę Radziwiłłową. Nie zdążyliśmy zobaczyć dokładnie całego parku, ponieważ większość czasu do zachodu słońca zajął nam przypadkiem napotkany parkowy ochroniarz, najwyraźniej lubiący zabawę w przewodnika. Staliśmy tam skostniali z zimna i słuchaliśmy jego opowieści, nie mając odwagi ani sumienia mu przerwać. Prawdę mówiąc myślałam, że facet nigdy nie skończy gadać i zostaniemy tam na zawsze, zamieniwszy się w kamienne posągi, kolejny bardzo romantyczny element parku. Opowieść była trochę chaotyczna, ale powiedzmy, że coś tam usłyszeliśmy o Helenie, jej ogrodzie, symbolice poszczególnych budowli i zdobień, masońskich obrzędach i orgiach.
Ku pamięci zanotuję, że całą drogę Tam i połowę Z Powrotem prowadził Kapitan, który jest jeszcze niedoświadczonym kierowcą. Muszę przyznać, że był bardzo dzielny i za to kocham go jeszcze bardziej, niż zazwyczaj.
Podziękowania dla Blue (i Karoliny), który zechciał się z nami wybrać, mimo chorej nóżki.
Name:

Komentarze:

28.03.2011, 14:17 :: 93.190.152.161
bluemauritius
właśnie, a ja za pierszym czytaniem nie wychwyciłem orgii i już miałem pisać reklamacje, że nie wspomniałaś o orgiach! a przecież orgie były najważniejsze.

28.03.2011, 14:12 :: 192.109.140.34
donpepego
orgiach! dzisiejsze słowo do wyłapania z notki brzmi "orgiach"!