Miałam napisać o tym, że trudne dzieciństwo naprawdę nie ułatwia życia. Porąbani ojcowie czy matki, bezpowrotnie utracone poczucie własnej wartości. Odzyskać je to jak zacząć chodzić po 20 latach spędzonych w śpiączce.
Myślałam też, by napisać o tym, jak mi minął weekend.
Wujek mi umarł, bliski, daleki jednak, jeśli chodzi o kontakt. Miałam napisać, że umarł na raka płuc i mi przykro. Trochę się przestraszyłam jarania petków. Głupia jestem, że nie mogę do końca tego gówna rzucić. Z drugiej strony - nie palę dużo, prawie wcale. Takie gadanie.
Alkoholik z reguły nie widzi problemu.
Ja też nie widzę u siebie problemu, ale przecież to nic nie znaczy. Sama do siebie teraz strzelam. Dobra tam, mniejsza o to.

Podczas powrotu do Warszawy, miałam okazję usłyszeć coś, co stanowi żywy przykład na to, jak można rozgrzebać mały problem we własnej głowie tak, żeby urósł do rangi problemu życia.
W pociągu siedzi za mną pewna para. Nie widzę ich twarzy, bo fotele stoją sobie dwójkami, jedna dwójka za drugą, jak to w intercity. Chłopak i dziewczyna, młode głosy, gdzieś ze 23 lata góra.
Rozmowa (trochę zmyślam, zmieniam może kolejność, bo rozmowy rzecz jasna nie nagrałam, ale sens raczej zachowuję):
- Wyłączyłeś żelazko, gdy wychodziłeś?
- Tak, to znaczy wiesz, nie pamiętam, ale myślę, że tak, jak zwykle.
- Nie pamiętasz? Może rodzice są jeszcze w domu?
On dzwoni do chyba jej rodziców. Słyszę strzęp rozmowy:
- Państwo są już daleko od mieszkania? Tak, bo nie jestem pewien, czy wyłączyłem żelazko, to znaczy na pewno wyłączyłem, ale tak na sto procent to nie jestem w stanie powiedzieć. No nam z Warszawy to trudniej będzie to sprawdzić teraz, niż państwu z Łodzi. Tak, raczej wyłączyłem. Byłem w tym pokoju, pakowałem się, byłem tam przez dłuższy czas, układałem rzeczy. Tak, na pewno bym poczuł ciepło od żelazka, gdyby było włączone. Cały czas kręciłem się potem w pobliżu deski, więc na pewno bym poczuł, że wydziela ciepło.
Dalszego ciągu nie słyszę.
Potem znowu rozmawiają między sobą.
- Po prostu nie pamiętam tego momentu, gdy wyciągałem wtyczkę. Zawsze to robię, ale przecież takich rzeczy nie rejestruje się w pamięci. Czasem oczywiście tak, ale tym razem tego momentu nie mogę sobie przypomnieć. Byłem tam dość długo, potem Ania też wchodziła, zamknąć okno. Na pewno też zauważyłaby, że jest włączone.
- Mhm.
- Pamiętam, jak pakowałem baterie do aparatu (wymienia jeszcze jakieś inne rzeczy i czynności, a ja teraz zupełnie nie mogę sobie przypomnieć, jakie to rzeczy i czynności jeszcze wymieniał, tak, jak chłopak nie może przypomnieć sobie momentu wyłączania żelazka), najpierw zresztą układałem sobie wszytko na biurku, żeby niczego nie zapomnieć. Kilka razy przechodziłem obok żelazka, na pewno bym poczuł ciepło, usłyszał, jak termostat tyka, a nic takiego nie słyszałem.
- Aha.
- Potem wyszliśmy, ale przecież ja tam jeszcze potem wróciłem po naszym powrocie.
- Tak, byłam tam przez chwilę też.
- Tak, tak, też mogłabyś coś zauważyć niepokojącego. Myślę, że wyłączyłem je, szczerze mówiąc to nie mogę tak na sto procent tego stwierdzić, bo tego momentu nie pamiętam. Zabawne, bo pamiętam każdy inny szczegół. Na pewno poczułbym ciepło, gdyby było włączone.

Tekst o cieple i termostacie pojawia się w wypowiedziach chłopaka co najmniej z 10 razy.

- Na pewno też słyszałbym, jak pracuje. Kiedy jest odstawione, syczy o wiele głośniej, niż wtedy, gdy jest w pozycji roboczej (tak powiedział, byłam w szoku, "pozycja robocza" w odniesieniu do żelazka!). Musiałbym to zauważyć!
- Tak, tak.
- W ogóle nie martwiłbym się, ale niepokoi mnie fakt, że nie pamiętam tego momentu, wiesz, przytrzymywania gniazdka, wyjmowania wtyczki. Dlatego nie mogę być pewien, że to zrobiłem, chociaż wszystko na to wskazuje.
- Hm...
Przestałam słuchać, może przestali rozmawiać. Jednak mija jakiś czas i chcąc nie chcąc, słyszę kolejną część rozmowy:
- Zadzwońmy do żelazka i zapytajmy go, czy działa! Chłopak chyba próbuje być zabawny.
- Pakowałem się, sprawdzałem, czy działają baterie, naprawdę, gdyby było włączone, słyszałbym je. Tyle razy tamtędy przechodziłem. Jeśli nikt z nas niczego nie zauważył, to wszystko musiało być w porządku. Potem wyszliśmy, a potem przecież wróciliśmy, pamiętasz? Byłem jeszcze chwilę w tym pokoju. Na pewno musiałem się rozejrzeć, czy niczego nie zapomniałem.
Po dłuższej chwili.
- Ciągle o tym myślisz?
- Hmm... no.
- Nie martw się, może tam pojadę jutro? Będziemy czuli się pewniej. Niepotrzebny zgrzyt, co?
- Eh... Tak..
- Ojej.
- ...
- Taki mały szczegół może tak bardzo popsuć nastrój.
- No dobra, już nie mówmy o tym.
- OK. W zasadzie to jestem prawie prawie prawie pewien, że je wyłączyłem.....


I tak mniej więcej od Skierniewic do Centralnego. Chyba. Nie notowałam dokładnie w pamięci, ale wydaje mi się, że to musiały być Skierniewice, gdy zaczęli o tym rozmawiać, chociaż nie mam pewności. Chyba pomyślałam, że rozmawiają o żelazku przez połowę podróży. Na pewno czytałam wtedy króciutką książeczkę Salingera, ale nie mogłam się skupić, bo rozmawiali dość głośno.

Na koniec miałam szczerą ochotę wstać, odwrócić się i powiedzieć "Stary, jestem tak bardzo pewna tego, że wyłączyłeś to cholerne żelazko, jak tego, że jedziemy teraz pociągiem, mimo, że w ogóle mnie w tym pokoju nie było!".
Nic nie powiedziałam, bo kurde, tak głupio przecież się przyznać, że się wszystko słyszało.
Biedni.
Name:

Komentarze:

25.07.2012, 03:28 :: 92.96.199.17
Dominik
pisze:To nieprawda, iż podsłuchujemy nlliegaenie pana A. Podsłuchujemy legalnie pana B. To iż przez przypadek był on bliskim wspf3łpracownikiem pana A o niczym nie świadczy :) Pan A nie jest obiektem naszych zainteresowań :)

02.09.2009, 21:27 :: 82.139.14.220
Olala
najlepiej zabrać żelazko ze sobą,wtedy ma się pewność że wyłączone...no chyba że akurat nie ;D

28.08.2009, 11:27 :: 93.97.181.178
rita
hhahahaaha albo mozna jebnac notke po kazdym wylaczeniu zelazka hahaha

27.08.2009, 23:13 :: 85.222.86.18
shingle

albo się jebnąć w to udo z całej siły, to już na pewno się zapamięta.
kurna, nie mogę znaleźć antyperspiranta nr dwa. to tak przy okazji pakowania. ależ mi wielki problem w porównaniu z żelazkiem ;D

26.08.2009, 16:14 :: 195.68.31.231
donpepego
mistrzowsko jaskrawa notka ;-)

26.08.2009, 08:27 :: 89.75.132.10
bluemauritius
w radio kiedyś była rozmowa o pamiętaniu o wyłączeniu żelazka i była taka rada, że po wyciągnięciu wtyczki trzeba się klepnąć w lewe udo. klepnięcie się zapamiętuje lepiej :D