Byłam dziś "u nas na wsi". Pociągiem.
Wysiadam na stacyjce, cisza jak makiem prawie. Tylko ten charakterystyczny psów wiejski szczek, gdzieś w oddali.
Nasza wieś nie jest taka specjalnie wiejska, bardziej podmiejska - krów ni mo ani obór, kury gdzieś z rzadka, jeśli w ogóle. Raczej to taka wieś z gatunku "trawniczek, tuje, skalny ogródek". Wszędzie sosny i brzozy. Lekki zapach dymu.
Jakoś tak błogo mi się szło ze stacyjki do nas, bliziutko mamy, dosłownie kilka minut piechotą. Przez chwilę słońce wyjrzało zza chmur, psy się zamknęły, nie było wiatru, drzewa przy torach jeszcze nie takie żółte... Całą jaskrawość zobaczyłam, a dawno jej nie widziałam, powiadam Wam.

Myślicie, że przyjmą się maliny na dość piaszczystej glebie, takiej, co to sosny?
Name:

Komentarze:

19.09.2013, 21:43 :: 178.56.221.227
tea
u mnie właściwie glina jest, a maliny rosną jak się patrzy. zwłaszcza, jak się o nie zadba, podleje i w ogóle.
;*

16.09.2013, 21:49 :: 89.76.81.194
volver
i takiej właśnie wsi poszukuję...

16.09.2013, 10:13 :: 192.109.140.188
donpepego
nowe ziemiaństwo nam się wykluwa ;-)
zauważyłem, że zawsze jak tuje pojawiają się na billboardach w ofercie jakiegoś marketu, to z lubością piszą "thuje".

16.09.2013, 09:03 :: 89.66.7.204
zagubinowo
Mój ojciec twierdzi, że maliny są jak chwasty i wszędzie wyrosną ;) Spróbować warto.
Musimy pojechać do Was w końcu, ciekawa jestem bardzo.

15.09.2013, 13:22 :: 89.229.140.159
fleur
..lepiej mi powiedz ile trzeba sobie liczyć na to przytulne gniazdko z malinkami?