Bylim w końcu na tych Starłorsach!
Trochę jestem rozczarowana, choć przyznam, że miło się oglądało.
Wkurzało mnie kilka rzeczy.
Po pierwsze - nie poczułam klimatu, niestety. Żadne sceny wycięte żywcem ze starej trylogii nie wciągnęły mnie na tyle, bym znów znalazła się gdzieś w odległej galaktyce, a tym bardziej dawno temu.
Po drugie - Han Solo jakoś za bardzo na siłę udawał Hana Solo. Sceny z Sokoła Millenium, z Hanem Solo i młodym narybkiem to wg mnie niezbyt udana próba przywołania klimatu drużyny "Solo-Chewie-Luke-Leia".
Po trzecie - Snoke. Co to ma być? Następcą Imperatora został troll z Władcy Pierścieni albo ten szkaradny "monsta" z Labiryntu Fauna (wiecie, ten, co siedział przy stole z żarciem i miał oczy na dłoniach, brrr!)?
Po czwarte - było mi bardzo przykro z powodu ostatniej sceny z Hanem Solo (nie będę spoilerować, choć już i tak wszyscy widzieli). Nawet Vader nie był tak zły. Przesadzili, kurde, choć wiem, że to przecież nie jest film dla dzieci.
Czy coś się podobało Jaskrawej?
Tak. Polubiłam Rey, polubiłam Finna, młodego pilota Poe też, a BB był uroczy (a nawet za bardzo). Poza tym - po przemyśleniu muszę przyznać, że postać Bena jest interesująca, ma w sobie rzeczywiście coś z dziadka Anakina. Tak, właśnie Anakina, nie Vadera. Czyli - przerost ambicji i typowe dla gówniarzy pragnienie, by za wszelką cenę pokazać starszym i mądrzejszym, że się mylą.
Tak czy owak - fajnie było znów pójść do kina z moim kochanym Kapitanem.
Name:

Komentarze:

08.02.2016, 18:03 :: 188.146.7.169
jaskrawa
Zosia, właśnie tak, amen! Widzę, że mamy podobne odczucia.

08.02.2016, 12:47 :: 89.72.37.77
zosia
mnie zabrakło w siódemce jakiejś takiej "duszy" gwiezdnych wojen, że wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z planem, wszystko ma swoje uzasadnienie, każdy szczegół niby dopieszczony, a coś ważnego jednak uleciało. czytałam taką recenzję na dwutygodniku, gdzie koleś pisał, że stare gwiezdne wojny były silne także swoimi słabościami. nowy film nie ma realizatorskich słabości, ale jest dla mnie mimo wszystko dość poprawnym kinem familijnym, ale bez fajerwerków. jak to mój kolega wojtek powiedział, dostał całkiem smaczny i strawny, ale produkt gwiezdnowojnopodobny, jakby pojechał do parku rozrywki, ale niekoniecznie wylądował znowu w tym świecie. trudno mi się z nim nie zgodzić. ale postacie są fajnie napisane, chociaż ta entuzjastyczna chemia jest trochę na siłę. a snoke tak, snoke to tragedia. orkokartofel.

06.02.2016, 12:04 :: 188.146.128.255
jaskrawa
marecki, to bardziej Agatka! Ja nic nie spojleruję! :D

06.02.2016, 00:54 :: 89.79.40.61
marecki
myśmy jeszcze nie widzieli, więc masz w zęby za spojlerowanie!

02.02.2016, 15:55 :: 188.146.70.110
jaskrawa
Hahahah :D

Nasza młoda ma budzik R2D2. Ja na niego mówię Artur :D

02.02.2016, 15:01 :: 194.181.245.194
agatka
A chcesz suchara? Chcesz:
- Is BB hungry?
- No, BB8!

02.02.2016, 11:14 :: 188.146.81.29
calajaskrawosc
agatko, masz rację co do Hana Solo, nie uważam, żeby źle to rozwiązali, ale mówię o tym, jak to się wszystko odbyło. dla mnie za mocne jak na film o tym poziomie jakiejś ogólnej naiwności... przypominam sobie Vadera, który w ostatniej scenie nagle cudownym sposobem staje się dobrym tatuśkiem i ciepłym wzrokiem patrzy na swojego synka :). a ta emo-galaretka, Kylo Ren, jest jakby zbyt tragiczna na ten format. chodzi mi o to, że Skywalkerowie mogli mordować miliony anonimowych istnień, ale siebie wzajemnie nigdy :).

co do Rey i jej mocy zgadzam się - to, co Luke'owi przyszło z takim trudem, po wyczerpującym treningu u samego Yody, ona dostaje bez wiekszego wysiłku.

02.02.2016, 10:32 :: 194.181.245.194
agatka
Wszystko już było, ale i tak mi się podobało ;) Zresztą to są pierwsze Starłorsy, które widziałam w kinie, a nie na domowym ekranie/rzutniku!
A z Hanem Solo to mogę tylko powiedzieć: "ja wiedziałam, że tak będzie"! On nie mógł być dalej, bo był za mocną postacią. Z jednej strony - jego czas przebrzmiał i nie mógł być już głównym bohaterem, z drugiej - a weź sobie odstaw Hana na drugi plan, nie da się! Wszystko albo nic.

Trochę mnie wkurzała ta niekonsekwentnie - w porównaniu do poprzednich części - silna moc Rey. Tzn. silna niech sobie będzie, ale kompletnie bez szkoleń, tak sama z siebie umie się nią posługiwać lepiej niż - bądź co bądź - wyszkolony adept? No zgrzyta mi to!

02.02.2016, 08:23 :: 188.146.75.19
jaskrawa
volver, dla mnie nie. potwór jest tylko potworem, nie ma w nim miejsca na "mądrość". szkaradna zjawa i tyle. wolałabym tu kogoś bardziej wyrafinowanego :D

co do brzydkiego chłopca - tak! gdy go zobaczyłam pierwszy raz, pomyślałam sobie "żałosna galareta z przerostem ambicji, a nie Vader". ale właśnie może o to chodziło. fajni rodzice - nieudany syn, który chciałby dorównać legendom. za bardzo się starali. dziadek - wielki dżedaj, ojciec - wielki hiroł, matka też, trening u wielkiego mistrza... no i na nic to wszystko. moim zdaniem to się trzyma kupy, bo wielcy królowie często mieli takich nieudanych potomków :)

01.02.2016, 22:24 :: 78.11.129.203
volver
Ej ten potwór z Labiryntu Fauna robil robotę i spokojnie nadawałby się na następcę Vadera. Natomiast ten brzydki chłopiec po ciemnej stronie mocy? Żenua!