Bylam dziś w pubie. Aby dostać pracę przy nalewaniu wciąż tego samego trunku (choć z różnych kraników) trzeba odbyć rozmowę kwalifikacyjną, na którą muszę jutro zabrać kartkę i długopis. Czy to zapowiada jakiś test? Psychologiczny niehybnie.
Poza tym miły pan, który jutro sprawdzi moje predyspozycje do tego jakże odpowiedzialnego zawodu, polecił mi przygotowanie sobie - cytuję - gadki.
Tak się zastanawiam. Może sobie napisać, czy co... Ale co? Że jestem otwarta, komunikatywna i tym podobne ogólnikowe zwroty, które nie świadczą o elokwencji, tylko raczej o sporej ilości przeczytanych wzorów cv ew. poradnikow o szukaniu pracy? Sądzę, że ci pracodawcy już mają takich po dziurki w nosie. Myślę więc o czymś oryginalnym. Na przykład powiem, że ... "jak do ciężkiej cholery nie dostanę tej gównianej roboty w waszym marnym lokalu, to niech was wszyscy diabli wezmą!" Może to podziała ... ;) Bo uwierzcie...już nic nie działa. Może nie nic (ogromnego dekoltu jeszcze nie próbowałam...zostawiam sobię to rozwiązanie na czasy, gdy będę już naprawdę głodna i nikt mi bułki na ulicy nie kupi {kolczyk w nosie - "pewnie narkomanka"))


Ej..poradźcie coś...skoro jednak ktoś to czyta... ku mojemu szczeremu zaskoczeniu!
Name:

Komentarze: