Rwa minęła.
Teraz znowu zasrana tarczyca. Objawy niewielkie, ale tarczyca powiększyła się, co gorsza do wewnątrz, i uciska przełyk, co jest nie do zniesienia.

Pewne głosy mówią - wyciąć to i mieć spokój.
Inny głos - ratuj, ratuj, bez tarczycy nie zawsze jest różowo. Walcz, kombinuj, wydawaj forsę na badania, diety i takie tam. Cóż, walczę. Gdy już wszelkie możliwe sposoby leczenia wykorzystam i nadal nic, to se wytnę, co trzeba.

Nie wytrwałam na b-g z powodu problemów organizacyjnych, źle się do tego zabrałam, na hurra, bez przygotowań.
Mam zamiar znowu próbować, ale najpierw, konkretnie jutro, muszę oznaczyć poziom przeciwciał, żeby sprawdzić, czy po trzech miesiąca na b-g przeciwciała klapną.
W związku z tym od wczoraj znów jestem na b-g. I cokolwiek by się nie działo, trzy miesiące to mur beton muszę być.
W piecyku chleb z różnych mąk. Na surowo smakuje okropnie, ciekawe czy po upieczeniu też będzie taki paskudny.
Nie ten, to zrobię następny.

Rany, gdybym wierzyła w Boga, powiedziałabym - Boże, dzięki, że to tylko tarczyca. Ale tak czy owak wypchaj się, musiałeś mi zesłać takie gówno, z którym nie mogę w spokoju zająć się macierzyństwem?

Jednocześnie blokując etat. Pewni (nota bene bezdzietni) chłopcy napisali mi wczoraj, podczas dyskusji na fejsbuniu, że w zasadzie urlop macierzyński czy wychowawczy to też blokowanie etatu, jak w przypadku posłów na urlopach bezpłatnych w swoich firmach, porzuconych na rzecz kariery poselskiej... No prawie z krzesła spadłam. Kochani czytelnicy, też tak uważacie, czy ja jestem jakąś nienormalną świętą krową, która uważa inaczej?

To ten, spadam już, bo muszę blokować nadal mój etat, a to niemały wysiłek.

Poprawka: po dyskusji w komentarzach, ze względu na protest Marka, który stwierdził, że nic takiego o blokowaniu etatu nie mówił, stwierdzam, że błędnie odczytałam (moim zdaniem błąd mój wynikał z nie dość jasnej wypowiedzi Dominika, zatem nie czynię sobie z tego powodu wyrzutów) na fejsbuniu posty Dominika, a tym samym i Marka, który wydawał się być z Dominikiem w pełni zgodny. W związku z tym, gwoli formalności, wprowadzam sprostowanie - Marek, ani prawdopodobnie Dominik, nie uważają poslowania przy zachowaniu etatu w poprzednim miejscu pracy - ani też urlopu macierzyńskiego za blokowanie etatu. Dominik widzi analogię między sytuacja matki a sytuacja posła, a Marek przyznał, że to słuszna analogia. W związku z tym moje pytanie w notce powinno brzmieć - czy rzeczywiście jest to sytuacja w jakikolwiek sposób podobna i czy Waszym zdaniem gwarancja zachowania etatu jest w obu przypadkach jednakowo czy analogicznie uprawniona. Bez względu na to czy nazwiemy to blokowaniem czy nie.
Jednocześnie chcę podkreślić, że pisząc powyższą notkę nie miałam na celu manipulowania czymkolwiek słowami, a moje pytanie miało na celu ustalenie, czy rzeczywiście słuszne jest porównanie tych sytuacji (matki i posła), a nie dyskredytowanie kogokolwiek. Po twierdza to choćby fakt, iż nie ujawnilam tożsamości interlokutorow (jeden z nich, jak widzicie, sam ujawnił o kogo chodziło), ich poglądów itp.
Mam nadzieję, że to wystarczająca odpowiedz na zarzut, iż moja notka miała jakiekolwiek cele poza dyskusją, czy sytuacje opisane powyżej są analogiczne. Tyle gwoli wyjaśnienia.
Name:

Komentarze:

24.05.2015, 15:11 :: 66.249.81.149
jaskrawa l
Jeszcze co do ironii - przecież właśnie to napisałam -na wstępie to była ironia, potem już całkiem serio przedstawiam swój punkt widzenia w odpowiedzi na fakt ze i Wy najwyraźniej serio przedstawianie swój. Co w tym dziwnego?
Dla mnie przedstawienie swoich poglądów nie jest jednoznaczne z zscietrzewieniem, natomiast Dominik tak do tego podchodzi, jakby dyskusja między dorosłymi ludźmi miała być albo ironicznym i żartobliwym poklepywaniem się po pleckach albo wojną zacietrzewionych indyków. Wiec skoro przestaję się uśmiechac, jemu nagle jest "przykro ". Dlaczego? Bo się z nim nie zgadzam? Jeśli uznał, zaś że bredze, to mógł zastanowić się, dlaczego tak go rozumiem (z moich dalszych wypowiedzi wynika właśnie to, że zrozumiałam, że blokowanie występuje zarówno u posłów jak i kobiet), zatem najwyraźniej źle.
Ale on, a Ty potem, chórem, zamiast poszukac przyczyny konfliktu, wolicie wytoczyć jakieś absurdalne działa typu TVN24, Krasko itd. Powiedz mi, po cholerę? Dla mnie to jasny dowód Waszego zacietrzewienia. Skoro zaczyna mnie ktoś obrażać w ten sposób, nie mam zamiaru się teraz plaszczyc za niewłaściwe zrozumienie nieprecyzyjne wypowiedzi Dominika. W dodatku nuesprecyzowanej przez żadnego z Was, bez towarzystwa gromow w postaci wyborczej i TVN.




24.05.2015, 14:52 :: 164.127.121.109
jaskrawa
Marku, wybacz, ale nie mam żadnego powodu, by Cię przepraszać.
Jeszcze raz:
Dominik: "Równie dobrze możesz oskarżać o to emerytów, którzy korzystają z darmowych przejazdów zamiast bulić za bilet, albo dowolną matkę na urlopie macierzyńskim, bo one także blokują przecież cenne etaty".
Podmiot: matki.
Orzeczenie: blokują.
Co blokują? (kurde, nie pamiętam, jaka to część zdania, dopełnienie?) cenne etaty.

Ja: Uważam, że to nietrafione porównanie.

Marek: Analogia do urlopu macierzyńskiego jest bardzo bliska.

Koniec. I nie udowodnisz mi, że miałeś na myśli coś zupełnie odwrotnego.
I nie w tym rzecz, jak ja to odebrałam, bo to niesprawdzalne, rzecz w tym, że to napisał. Uważam teraz, w świetle całej naszej dyskusji w komentarzach, że wyraził się nieprecyzyjnie. Napisał "Bo one także blokują cenne etaty". I ja mogłam to tak odebrać, jakby uważał, że matki blokują. Powinien był napisać "Równie dobrze mogłabyś oskarżyć matki O TO, ŻE BLOKUJĄ... (w domyśle - "a przecież tego nie robią, tak samo nie robi tego poseł").
Ale Ty nie poprawiłeś tego braku precyzji, tylko potwierdziłeś, że to dobra analogia. Zrozumiałam jego słowa tak, że można te wszystkie sytuacje nazwać blokowaniem. Domyśliłam się oczywiście, że wg niego mialo to pokazywac, jak nieszkodliwy jest ten fakt blokowania, tyle ze NAPRAWDĘ tak to odebrałam - że Dominik potwierdza, że to JEST blokowanie - tyle ze calkowicie nieszkodliwe (naprawdę tak to jego zdanie można odebrać, przeczytaj je dokładnie). Nawet potem to potwierdza, pisząc wielkimi literami "w tym nie ma nic złego". No tak, miesza w to też emerytów, doskonale wiem, że przecież nie ma nic przeciwko nim. Tyle że CZEPIAM SIĘ samego określenia - BLOKOWANIE. Z tego trochę nabijam się w notce. Bo dla mnie to słowo MA WYDŹWIĘK PEJORATYWNY, bez względu na to, czy do zbioru blokujących, Dominik wrzuci emerytów, matki, małe owieczki czy sympatyczne Gumisie. O to chodzi - TAK to zrozumiałam. Że Dominik, a Ty mu przyklaskujesz, pisząc, że słuszna analogia, potwierdza, że to JEST blokowanie, tyle że niewinne, dobre i milusie.

Apropos wrzucenia Ciebie do jednego worka i apropos wegetarianki. Żałuję, że nie pamiętam już formalnego zapisu zdań (jeżeli p to q itd.), bo przedstawiłabym Ci to właśnie tak. Spróbuję inaczej, nieformalnie.


Jeśli ja uważam, że:
- Należy pomagać biednym dzieciom analogicznie jak pomagamy biednym dorosłym, a Ty poniżej napiszesz - To słuszna analogia, to ktoś trzeci ma przecież pełne prawo napisać "Marek uważa (lub Marek i Anka uważają), że należy pomagać zarówno biednym dorosłym jak i dzieciom. I ma prawo tak napisać, mimo że przecież sam nie napisałeś wprost, że należy pomagać, ale potwierdziłeś słuszność moich porównań. Nie zaprotestowałeś. Inne Twoje argumenty są zgodne z moimi. Głosujemy na tego samego kandydata (który też uwaza, że trzeba pomagać, blablabla).

Wyobraź sobie teraz, że np. Eli pisze - Marek uważa, że należy pomagać zarowno dzieciom jak i dorosłym.

I wyobraź sobie, jak zadziwieni byliby wszyscy, gdybyś nagle wyskoczył i zaczął protestować - Ależ nie! Ja tylko potwierdziłem, że dzieci są tacy sami jak dorośli (czy że jest jakaś analogia między nimi)! Wcale nie chcę im pomagać! Ani jednym ani drugim się to nie należy!

Natomiast jeśli napiszesz "Anka ma dziecko" i "Marek i Anka mają dziecko", to to drugie oczywiście nie jest zgodne z prawdą. W tych zdaniach nie ma tego samego wynikania.
Inaczej - w tym drugim przypadku ja należę do zbioru ludzi, którzy mają dzieci. Ty zaś nie należysz do tego zbioru. Dlatego drugie zdanie jest nieprawdziwe.
Natomiast w pierwszym przypadku, dajmy na to, mamy zbiór ludzi uważających coś tam. Dominik potwierdza, że nalezy do zbioru ludzi, którzy tak uwazają (mówiac - słuszna analogia. lub - zgadzam się z tym. każdy czytający odbierze to jako zgodzenie się z tą opinią, uważanie tak samo). Ty zaś potwierdzasz, że zgadzasz się z nim. Zatem (każdy czytając Wasze słowa tak Was przyporządkuje) obaj należycie do zbioru ludzi, którzy uważają tak i tak. Skoro w dyskusji stajecie po tej samej stronie i nie zaznaczasz wyraźnie, że sprzeciwiasz się - opinia publiczna oczywiście uzna, że uważasz tak samo, jak Twój kolega po tej samej stronie barykady. Czyż nie jest to naturalne zachowanie i odbiór?

Skoro, jak sądzę, Dominik wypowiedział się nieprecyzyjnie, przez co ja zrozumiałam wszystko nieco na opak, mogłeś w komentarzach dokonać sprostowania i napisać, co miałeś na myśli. A ja powiedzieć "Aha, ok, rozumiem". Tak byłoby w cywilizowanej dyskusji.
Ale ty, zamiast to robić, ZARZUCIŁEŚ MI MANIPULACJĘ I WYSŁALES DO WYBORCZEJ.
Powinnam domagać się przeprosin? Bo to oszczerstwo, ja nie manipulowałam nikogo ani niczego.

Słowo pisane musi bronić się samo i nie ma miejsca na "ale ja miałem na myśli to, a Anka teraz pisze, że coś innego". Nie ma tu żadnego materiału dowodowego, że wystapiła jakakolwiek manipulacja z mojej strony. W sądzie, gdybyś rzeczywiście się do niego wybierał, musiałbyś przedstawić dowód, ze ja w jakiś telepatyczny sposób zrozumiałam, że masz na mysli to, że "ani baba ani poseł nie blokują etatu", ale w swojej notce rzucam oszczerstwami, że uważasz zupełnie inaczej. Jeśli potrafisz mi udowodnić, że tak było, to szapo ba :)
Obawiam się, że gdziekolwiek byś poszedł ze skargą, mówiąc delikatnie, odmówiliby Ci prawa do oskarżania mnie.

Owszem, gdybym wyrwała Twoje słowa z kontekstu, np. Ty byś napisał zdanie "Analogia jest bliska, ale uważam, że ani matka ani poseł nie blokują etatu", a ja skopiowałabym tylko pierwszą część zdania, wtedy byłaby to manipulacja. Ty napisałeś jednak coś o służbie, ale nie jest to zaprzeczenie faktu blokowania etatu. Fakt służby nie wyklucza blokowania. Tak jak fakt, że ktoś kogoś zabił (analogia wyolbrzymiona znacznie, żeby pokazać wyraźnie o co mi chodzi), nie wyklucza, że zrobił to w dobrej intencji. Odwracając - fakt, ze ktoś miał dobre intencje, nie znaczy, że nie zabił. Rozumiesz, o co mi chodzi?

Jeszcze jedno. Gdybym w jakikolwiek sposób Cię obraziła lub zacytowała słowa, których nie powiedziałeś, przeprosiłabym Cię, znasz mnie i wiesz, że tak.

Na marginesie - to Wy powinniście mnie przeprosić (kolejna sprawa). Napisałeś "załamujesz mnie", Dominik coś o bredniach (juz nie chce mi się teraz szukać i cytować, ale pewnie pamiętasz i przyznasz, że to napisał). Sorry, ale to trochę nieuprawnione było. Możesz się nie zgadzać z moimi argumentami, ale w takich słowach widoczna jest agresja wobec rozmówcy. Bolesna i nieprzyjemna. Ja nie dyskutuję z Wami po to, by Was zdyskredytować, po prostu przedstawiam punkt widzenia, bez tego typu przytyków. Słabe to było. Gdybym napisała "Ziemia jest płaska, a rządzą na niej rozwielitki", mógłbyś pomyśleć, że zbzikowałam i ostatecznie mi to uświadomić delikatnie :). Ale ja przedstawiłam tylko swój punkt widzenia na jakąś ustawę - i dlaczego wg mnie jest niesłuszna. Czy to Cię tak "osłabiło"? Dla mie jest w tym mocna przesada.

24.05.2015, 12:58 :: 89.79.118.247
marecki
:D

Prosze, przeczytaj powoli i ze zrozumieniem :D

Napisałem, że analogia jest bliska, to znaczy ani poseł, ani matka nie blokują etatu.

Ty w swojej notce powyżej napisałaś, że ja i Dominik twierdziliśmy, że i poseł i matka blokują etaty.

Naprawdę nie widzisz różnicy? To jest własnie manipulacja, pewnie niezamierzona, ale takie są fakty: napisałaś, że obaj powiedzieliśmy to, czego de facto nie powiedział żaden z nas. Przypisałaś mnie i Dominikowi swoją opinię, że posłowanie to blokowanie etatu. A następnie dopowiedziałaś, że znajdujemy w tym blokowaniu analogię do urlopu macierzyńskiego. Podczas gdy nasza opinia była przeciwna do Twojej, to znaczy, że posłowanie NIE JEST blokowaniem etatu, tak samo jak nie jest nim urlop! Mówisz, że zadałaś czytelnikom pytanie z tezą, tyle że to Twoja teza, którą przypisałaś mnie i Dominikowi, nie widzisz tego???

A jeszcze co do wrzucania do jednego worka to co powiesz na taką wypowiedź: Jaskrawa jest wegetarianką. Jaskrawa i Kapitan Marchewa jedzą w domu kotlety schabowe.

Domagam się oficjalnych przeprosin w następnej notce, a jak nie to Cię pozwę w trybie wyborczym!!! :)

Możesz napisać tak: Przepraszam Mareckiego, że przypisałam mu opinię, jakoby urlop macierzyński był blokowaniem etatu tak samo jak urlop bezpłatny posła. Albowiem Marecki ma zdanie zupełnie przeciwne: uważa, że urlop bezpłatny podczas wykonywania mandatu posła, tak jak i urlop macierzyński, nie jest w żadnym wypadku blokowaniem etatu.

a co do Twojej rzekomej ironii, może i w przerwszym zaczepnym zdaniu można się doszukać szpili dowcipu, ale już w drugim, zaczynającym się od pełnego zaangażowania "nie rozumiecie?..." nie ma ani grama ironii, sory :)

24.05.2015, 11:20 :: 109.243.123.160
jaskrawa
Aha. Jeszcze cytat z dyskusji:
Drugi: "...Równie dobrze możesz oskarżać o to emerytów, którzy korzystają z darmowych przejazdów zamiast bulić za bilet, albo dowolną matkę na urlopie macierzyńskim, bo one także blokują przecież cenne etaty."
Ja: Sorry, ale nietrafione porównanie.... i potem: Pomyslcie, czy w sektorze prywatnym jakikolwiek pracodawca zgodziłby się, żeby pracownik wziął sobie urlop bezpłatny po to, by próbować szczęscia w innej (na przyklad konkurencyjnej firmie)...
Inaczej powiem - pójście "w posły" powinno być takim samym krokiem w karierze zawodowej jak zmiana pracy przez zwykłego obywatela. Itp.
Marek: Nie no, Anka, załamujesz mnie. Profesjonalizacja zwodu posła może by się przydała, ale obecna sytuacja prawna jest taka, jaka jest. Analogia do urlopu macierzyńskiego jest bardzo bliska, bo jako matka służysz społeczeństwu wychowując nowego obywatela, a poseł służy społeczęnstwu reprezentując je w parlamencie krajowym czy europejskim.


Analogia jest bardzo bliska. Tak napisałeś.
Więc nie dziw się, że w notce wrzuciłam Was do jednego worka, bo w moim odczuciu ten tekst doskonale potwierdza, że zgadzasz się z Drugim.

Czyż nie?
Jesli wg Ciebie nadal jest nieuprawnione, bym mogła "wrzucić Cię do jednego worka" z tym drugim, który pisal o analogii matka-poseł, w kontekscie blokowania etatu, to ja Cię przepraszam najmocniej.

24.05.2015, 10:27 :: 66.249.81.145
jaskrawa
Marek, nie napisałam, że Ty tak napisaleś! Użyłam określenia "napisali ", bo tak czy owak arglumentowales po stronie drugiego. Poza tym, ponieważ nie wskazałam Was z imienia i nazwiska, wystapiliscie jako anonimowy bohater zbiorowy, broniący ze świętym oburzeniem na ustach faceta, którego ja nie lubię. Gdybym napisala "jeden napisał, a drugi wprawdzie nie, ale generalnie był po tej samej stronie i nie stanął po mojej, więc założyłam, że skoro w pozostałych kwestiach związanych z kandydatem, się zgadzają, to w tej pewnie też ", nie brzmialoby to jak notka tylko jak jakiś reportaż. Nie jestem dziennikarką i niczego nie próbuję udowodnić. To było pytanie do czytelników, czy się zgadzają z tą tezą. A prawda jest taka, że są osoby, które tak właśnie uważają. Zresztą, przepraszam, ale naprawdę myślałam, że myślisz dokładnie tak samo jak ten, który napisał. Nie wskazałamo kogo chodzi, bo to i tak bez znaczenia. Znaczenie ma dla mnie to, że w ogóle ktoś mógł tak pomyśleć, ot co.
Co Wy z tym TVN? Czy to jakiś wzór na zło? Nie wiem, bo nie oglądam. Ty tak? Wydajesz się być świetnie zorientowany.
Co do ironii - właśnie to mnie smuci najbardziej. W dyskusji z Wami (przepraszam, nie, nie mogę tak powiedzieć - napisze tak - w dyskusji z tym drugim, a z Tobą nie pamiętam, chyba pierwszy raz to robisz) , zawsze w pewnym momencie pada stwierdzenie, że ja jestem zacietrzewiona, śmiertelnie wkurzona, poważna i w ogóle, natomiast on to sobie żartował tylko albo ironizowal albo jeszcze coś. Otóż prawda taka (jeszcze raz to piszę, bo chyba nie dostrzegles) , że mój pierwszy wpis na fejsie o blokowanie etatu tez był ironiczny ( bo, piszę to drugi raz, jest to przewinienie małego kalibru, nic w porównaniu z WSI, afera taśmowa itp. Ale pociagneliscie temat, a ja zaczęłam tłumaczenia, dlaczego tak uważam itd. Efekt jak zwykle - to ja wychodzę na tę zacietrzewiona...



24.05.2015, 00:21 :: 89.79.118.247
marecki
"napisali mi wczoraj, podczas dyskusji na fejsbuniu, że w zasadzie urlop macierzyński czy wychowawczy to też blokowanie etatu"

jednym słowem uważasz, że przypisanie obydwu nas do wypowiedzi tylko jednego (zresztą czysto ironicznej, stanowiącej odwołanie do Twojego rozumowania: "Równie dobrze możesz oskarżać o to emerytów, którzy korzystają z darmowych przejazdów zamiast bulić za bilet, albo dowolną matkę na urlopie macierzyńskim, bo one także blokują przecież cenne etaty.") jest zupełnie uprawnione? gratuluję dobrego samopoczucia. spróbuj się zgłosić do tvn24, albo do Kraśki w Wiadomościach.



23.05.2015, 21:02 :: 66.249.81.141
jaskrawa
Aż sprawdziłam. No jasne, że nie Ty to napisałeś, bo napisał to ten drugi interlokutor (sam zobacz) . W notce nie wskazałam na żadnego z Was. Wiec łaskawie się odwal i sam se idź do wyborczej, może Cię przyjmą na darmowy staż, bo cienkie są te Twoje rewelacje na temat moich rzekomych manipulacji. Najwyraźniej ulegles juz leciutkiej paranoi :)

23.05.2015, 20:47 :: 66.249.81.141
jaskrawa
Nie napisałam, że Ty tak napisaleś :), kto tu manipuluje?
Mniejsza o to. Awantura o etat wyszla przypadkiem. Chciałam sobie zazartowac trochę, bo akurat uważam,że Dudowe blokowanie etatu to mały miki w porównaniu z WSI. Ale ktoś tam się zaczął zscietrzewiac, że to zgodne z prawem itd, serio traktując mój zarzut. Wiec zaczęłam to rozważać i doszłam do wniosku, że cała ta ustawa jest nie fair.

23.05.2015, 20:17 :: 89.79.118.247
marecki
zmanipulowałaś moje słowa :D możesz pytać o pracę w wyborczej ;)

ja ani razu nie wspomniałem, że macierzyński i poselstwo to blokowanie etatu. ja twierdzę, że ANI macierzeński, ANI poselstwo NIE JEST blokowaniem etatu.

eot.


22.05.2015, 15:38 :: 66.249.81.149
jaskrawa
To u mnie pracodawca. Wychowawczy za darmo. Nikt, w związku z moim etatem nie został zatrudniony na czas określony. Moja firma to duże korpo i nie muszą liczyć etatów, zwłaszcza ze odkąd mnie nie ma, kilka razy wszystko się reorganizowalo, zmieniało i mielilo.
Dla mnie to jednak skrajnie różne sprawy. Praca posła to praca, za którą ma się niemałe pieniądze. Często to wstęp do dalszej kariery politycznej i jeszcze większej kasy.
Macierzyństwo czy rodzicielstwo to coś, co z reguły przerywa, a co najmniej utrudnia karierę zawodową. To dokładne przeciwieństwo sytuacji posła. Nie ma innej możliwości - kobieta, rodzac dziecko, musi dostać urlop, wymaga tego biologia, psychologia, fizjologia itd.. Gdyby musiała porzucić prace, złożyć wypowiedzenie gdy tylko zajdzie w ciążę, nie byłoby nawet jednego dziecka na rodzinę. Zresztą, mega często czytam i słyszę takie argumenty - chciałabym być (znów) w ciąży, ale z pracy mnie wypieprza.
Z posłem jest inaczej. Poseł, będąc posłem ;), ma zapewnione źródło dochodu na okres pięciu lat. Trzeba naprawdę nabroic, by to stracić, wybory przed czasem zdarzają się rzadko. Dlaczego ustawa gwarantuje im, de facto, powrót do starej pracy? Czy to jakiś lepszy gatunek człowieka? Dlaczego ten zawód jest uprzywilejowany? Czy jakaś ustawa zagwarantuje Donpepegowi powrót do starej pracy, gdy zapragnie sobie zmienić firmę? I niech nikt mi nie mówi, że to "służba ", nikt nie robi tego charytatywnie. To szansa. Rozwój. Zawodowy krok w stronę realizacji. Nikt nie robi tego z sentymentow.
Charytatywnie to ja dzieciory urodziłam. Nikt mi nie odda kasy, której nie zrobilam przez te kilka lat. Nawet gdybym była tylko na macierzyńskim, płatnym, nikt nie odda mi straconych zawodowych szans. Matka na etacie musi mieć możliwość powrotu.
Poseł spokojnie sobie bez niego poradzi, bo będąc posłem, nadal jest w grze.
Z formalnego punktu widzenia, zarówno matka jak i poseł, blokują etat, jednak uprawnienie do tego, ma wg mnie tylko matka (czy oczywiście ojciec na urlopie rodzicielskim).
Napisano mi, że gdyby nie ta gwarancja powrotu, która daje ustawa posłom, rozwijalaby się korupcja. Nie zgadzam się. Przykład kandydata D.jasno pokazuje, że gość świetnie sobie radzi bez etatu na uniwerku. Moim zdaniem trzyma go tylko dlatego, że jest prestiżowy. Myślicie, że jeśli ktoś o wątpliwej moralności (oczywiście mowie teraz o kimś potencjalnym, wchodząc w nowy przykład, nie o panu D), nawet miałby ten zamrozony etacik, ale obiecano by mu lepszy, w zamian za, nie poszedlby na to? Jasssne :) a gdyby "macierzysta "firma zapragnelaby profitów od "swojego" posła, wystarczyłoby przecież delikatna sugestia - ustawa gwarantuje ci etat, ale jesli nie zrobisz tego czy tamtego, znajdziemy sposób by zakończyć współpracę. Jeśli ktoś ma przyjąć łapówkę, przyjmie ją i tak. Nie chcę takich posłów, którzy nie zrobią tego jedynie dlatego, że mają zaklepany etat. Ta ustawa raczej umożliwia wstęp do sejmu tym, którzy zakładają, że ich kariera polityczna będzie krótka i nic się nie stanie, jeśli nie wejdę w następnej kadencji.

22.05.2015, 13:50 :: 77.65.85.123
zielona
don->no, korzystają ci co potrzebują, ale zdrowotnie potrzebują lub macierzyńsko bo to też opieka niejako zdrowotna… czego potrzebował rzeczony kandydat? córkę ma już odchowaną z tego co widzę.

a miałam się w politykę nie wdawać, sorry jaskrawa za podkręcenie tu ewentualne tematu

22.05.2015, 11:06 :: 192.109.140.196
donpepego
no w pewnym sensie macierzyński to jest czasowe blokowanie etatu. to taka sfera, jak ubezpieczenia zdrowotne - z założenia korzystają ci, co potrzebują, i to jest słuszne i ludzkie, a płaci... no tu właśnie pies pogrzebany, bo ogólnie płacić może albo społeczeństwo (ZUS), albo grupa ludzi dobrowolnie (dobrowolne ubezpieczenia, ubezpieczyciel korzysta z efektu skali kalkulując składki tak, aby na dłuższą metę przekraczały koszty świadczeń), albo ...pracodawca, który w przypadku urlopu macierzyńskiego chcąc niechcąc stoi na straży solidaryzmu społecznego i wyskakuje z kasy, bo tak mu nakazuje prawo. na kogo wypadnie, na tego bęc.

"Zasiłek macierzyński może być wypłacany zarówno przez ZUS, jak i przez pracodawcę. ZUS wypłaca go wtedy, gdy pracodawca zgłasza do ubezpieczenia zdrowotnego nie więcej niż 20 pracowników. Świadczenie jest zaś wypłacane przez pracodawcę, gdy opłaca on składki za więcej niż 20 osób."

22.05.2015, 10:39 :: 164.127.48.88
eli
o, gdybyż każda władza miała sumienie jak Twoje... (to już dawno siedzielibyśmy po uszy w anarchii ;)

21.05.2015, 20:14 :: 46.113.225.230
jaskrawa
eli, nigdy, prezydent musi być bez skazy, ja nie jestem :D


21.05.2015, 17:13 :: 46.113.132.254
eli
Proponuję tak: blokuj jeszcze tak do 9 lat i startuj na prezydenta! :D

21.05.2015, 16:35 :: 66.249.81.145
jaskrawa
Blokersi :) chyba zagłosuję na Dude, zwykla solidarność :)

21.05.2015, 15:56 :: 176.221.121.230
fleur
Czyli i ja blokuje etat..