Po raz trzeci w tym sezonie rozpoczęłam sezon biegowy. Zawsze rozpoczynam, a potem gówno z tego wychodzi, bo jakoś nie wychodzi. Rano się nie da, bo z Marysią wstajemy zazwyczaj wtedy, gdy tata już idzie do roboty, po południu jestem zazwyczaj jakaś rozwalona i zmęczona po całym dniu z bachorem, wieczorem jest cimno i trochę nieswojo mi biegać po niedoświetlonym parku. Głupie takie tłumaczenia, bo jednak mogłabym chociaż co drugi dzień, po południu, przełamać się na pół, założyć buty i wyczłapać chociaż te pięć kilometrów.
Cienki Bolek jestem, dzisiaj miałam po prostu zapaść, zawał i udar czaszki już po dwudziestu minutach, ale to pewnie dlatego, że pierwszy raz w tym sezonie biegałam bez śniadanka, bo od samego srańca. Gdy ostatnio zdarzyło mi się biegać, ale po południu, biegałam sobie swobodnie jak wyżeł, przez pół godziny i bez wyplucia płuc. Mogłam nawet dłużej, ale nuda popędziła mnie do domu. Trzeba reaktywować empetrójkę, nawet nie pamiętam, gdzie ją wsadziłam, mam nadzieję, że jeszcze gdzieś jest.
Ja mam takie fazy na empetrójkę. Przez kilka miesięcy słucham non stop, a potem rzucam w kąt i długa przerwa. Ostatnio słuchałam jej jakiś rok temu, a może nawet jeszcze dawniej. Może to wynika z tego, że dla mnie muzyka jest przyjemnością okazyjną, wymagającą jakiejś oprawy? Gdy przemierzaliśmy Islandię, nie wyobrażałam sobie tych wielu godzin w autobusie spędzonych bez muzyki w uszach. Na zapętlenie słuchałam wtedy Tiny Vipers, bo głos Jessy i gitara komponowały się z kilometrami pustki, gór, niekończących się wodospadów. A w Warszawie, w tramwaju, na zapętlenie Magda Umer i piosenki Osieckiej. Piosenki o zwykłych ludziach, o szpetnych czterdziestoletnich, a ja widziałam ich w tramwajach. Dom i samotna wolność, słomiane wdowieństwo, wymagały zawsze oprawy młodzieńczej i buntowniczej. Zatem grunge z Seattle i takie tam. A teraz, przy dziecku, jakoś nie mam nastroju i tylko Trójka leci z cicha.
Nigdy nie byłam prawdziwym fanem muzyki, mimo że czasem obsesyjnie słucham jednej płyty lub utworu. A rzadko zjawia się coś, co wywołuje obsesję. Gdyby ktoś zapytał - muzyka czy książki, to ja książki.
Name:

Komentarze:

19.04.2012, 10:07 :: 192.109.140.133
donpepego
kurcze, aż by się prosiło napisać komentarz o treści "fajna notka", ale czy jaskrawej potrzebny taki komentarz? chyba średnio ;-)