Niedawno była ze mną na pobraniu krwi (tzn. mi pobierali, a ona była świadkiem).
Potem męczy mnie pytaniami, dlaczego i tę krew pani zabrała itd... Tłumaczę cierpliwie:
- Pani pobrała mi krew, żeby sprawdzić, czy jestem zdrowa.
- Dlaczego?
- Bo nie wiem czy jestem zdrowa czy chora.
- Dlaczego? Dlaczego pani zabrała krew?
- Hm... potem sobie pani krew obejrzy i zobaczy, co w niej pływa.
- A co w niej pływa?
- ("kurwa, jak to wyjaśnić?" myślę, że opowiem o złych i dobrych ciałkach w krwi i robię to oczywiście nieudolnie). Widzisz, we krwi są takie małe... komóreczki.
- Ogóreczki?

***

Wczoraj. Do parku idziemy przez kładkę nad jezdnią. Na kładkę można wejść schodami lub pochylnią. Zawsze idziemy na pochylnię, bo młoda na hulajnodze lub rowerku, ja z wózkiem. A dzisiaj ruszyła na schody, nie oglądając się na mnie. Hulajnogę niesie w rękach. Drę się (straszny hałas, pod kładką ulica stupasmowa):
- Marysiu, poczekaj! Chodźmy tamtędy!
- Nie, idę schodami!
- Nie! Wracaj, jak ja wejdę z wózkiem na schody? Wózek jest ciężki, jak go tędy wniesiemy?
Młoda znudzonym głosem, jakby wygłaszała coś oczywistego:
- Zadzwonimy po strażaka Sama...
Name:

Komentarze:

29.05.2014, 23:24 :: 89.79.236.192
marecki
nie wiem co bardziej zrujnuje jej wyobraźnię - małe ogórki we krwi czy małe telefony ;D

29.05.2014, 09:17 :: 158.66.1.37
agatka
Może już się da "było sobie życie" jej puścić? Tam było całkiem fajnie wyjaśnione, jak to z tymi komórkami jest ;)