Niedaleko nas mieszka sobie rodzina wielodzietna. Dziesięcioro dzieci. Zawsze gdy ich widzę w naszym parku, zastanawiam się, jak oni to robią. To znaczy nie jak robią dzieci, bo to wiadomo, ale jakim cudem utrzymują całą tę piękną gromadkę w tak idealnym porządku. Wszyscy (najstarsze ma jakieś, na oko, piętnaście lat - chociaż nastolatki trudno się ocenia, więc równie dobrze może mieć osiemnaście, najmłodsze ze cztery) zawsze porządnie, ładnie ubrani, zadbani, niebywale grzeczni. Wygląda to tak, jakby rodzice im powiedzieli "macie być porządnymi ludźmi" i dzieciaki posłuchały. Niesamowita jest ta rodzina.
Zawsze gdy mam dość, bo młody nie chce spać, a Marysia akurat strzela focha, myślę o tych ludziach. I że ja jestem mały Miki, skoro nawet dwójki nie mogę ogarnąć.

Tak dla niezapomnienia - rozmowy z Maryśką:

Niedawno. Tata pojechał z młodym na badanie bioderek, Marysia nie mogła się pogodzić z tym, że jej nie wzięli.
Marysia: Mamo, ja chcę tam!
Ja: Gdzie?
M: Na klatkę.
Ja: Na klatkę schodową?
M: Tak.
Ja: A co ty chcesz tam robić?
M: Mieszkać.

Niedawno:
Marysia (w zamyśleniu, wspinając się do łóżeczka Jasia, w którym Jasio w sumie nigdy nie spał i jest magazynem pieluch i rozmaitych bambetli): Chyba jestem ciuchcią.

Wczoraj w drodze do babci. Marysia cały czas myśli o tym batoniku w niebieskim opakowaniu, który już widziała, że tata kupił, ale jeszcze nie dostała go do rączek.
M: Mamo, mam świetny plan!
Ja: Tak, jaki plan?
M: Ten plan jest niebieski!

Wczoraj w drodze do babci. Jedziemy i nagle samochód traci moc i zatrzymuje się, Kapitan ostatnim powiewem mocy zjeżdża na pobocze. Za cholerę nie wiadomo co się stało. Kapitan próbuje odpalić ponownie, ale nie udaje się. Stoimy.
Marysia: Gdzie my jesteśmy?
My (prawie chórem): Hmm... (sytuacja jest tak beznadziejna, że żadna inna odpowiedź nie przychodzi nam do głowy). W dupie, Marysiu, jesteśmy w dupie.

(na szczęście za chwilę ruszyliśmy i nadal nie wiemy, co się stało Klusce, że nie chciała jechać)
Name:

Komentarze:

22.04.2014, 07:30 :: 158.66.1.37
agatka
:)
Ostatnio się dowiedziałam, że kolega z pracy ma piątkę. Byłam w wystarczajacym szoku i podziwie. Dziesiątką mnie zabiłaś.

A gadające dzieci są fantastyczne, aktualnie zachwycam się każdym słowem Gabryśki - a tych słów coraz więcej - i czekam na takie rozmowy.