Minęła już 1/12 roku i mogę powiedzieć jedno - nie było nudno!
Przeżyłam jedno załamanie nerwowe związane z pracą i musiałam katapultować się na L4.
Wyszło mi to na dobre, bo dzięki temu chociaż przez 3 dni po powrocie do biura nie zapierdalałam jak małe czerwone autko (autko to jedno z moich ulubionych słów w języku polskim).
Jutro zaś znowu szykuje się galop.
Jeszcze nie zaczął się luty, a ja już wiem, jak się to wszystko skończy.
Byłam również w tym miesiącu na łyżwach i kręglach, a kończący się właśnie weekend spędziłam częściowo w pewnym miłym buddyjskim ośrodku. Wzięcie udziału w praktyce i wymamrotanie kilkuset mantr jak zwykle mnie uspokoiło jak dobra porcja hydroksyzyny. Może trwa to trochę dłużej, ale za to jest skuteczniejsze i zdrowsze dla wątroby. Od dłuższego czasu planuję, jak to mówi z obawą moja mama znowu się w to wkręcić. Bo kurde, coś mi się poplątały nerwy jak maksymalnie poluzowane struny.
A jeśli mowa o strunach - bylim dzisiaj na Będzie głośno. Notkę jebnę na rzutniku, ale może jutro, bo muszę przetrawić tę wspaniałą, lekką i pożywną ucztę.
Name:

Komentarze:

23.07.2012, 09:46 :: 195.241.46.177
JDOWNEWJnsqlutVz
Ivo - Droga siostro i cztnelyicy Tak naprawdę to ja jeszcze nie wypowiadalam sie w tym temacie. Widze, ze moja mama Alicja, podszywa sie za mnie Jak patrze na to zdjecie, gdzie moj brat gra aniolka, to zastanawiam sie czy to halloween czy prima aprilis Ściskam mocno!Ivo (tym razem naprawde)

09.02.2010, 18:59 :: 109.243.132.207
jaskrawa
ynez, to taki malutki, króciutki patyczek póki co. może nawet zapałka. oświetla drogę w ciemności przez chwilę, ale nie starcza na zbyt długo. na więcej muszę sobie zapracować :D
wpadnij do W, co? pogadałabym chętnie!

09.02.2010, 13:39 :: 109.107.16.254
Y
To wiem. Nic o nas bez nas, chyba że chodzi o zjedzenie nas przez zielone galaretowate stwory z kosmosu. Można przyprowadzić konia do wodopoju itd.
Ja po prostu nie umiem znaleźć nic takiego co by w tej pracy nad sobą jakoś pomagało mi się trzymać toru, pionu, kierunku do przodu, czy jak tam zwał. Ani żadna z rzeczy które wymieniłaś, ani inne; moja siła bezwładu, a może wdupiemania, przeważa cokolwiek innego. No i tego Ci zazdroszczę - że - uwaga, teraz będzie kretyńska metafora - w tej drodze pod górę masz przynajmniej kawał kija, o.

08.02.2010, 21:45 :: 188.33.200.131
jaskrawa
nie wiem, czy pomaga. to nie jest takie proste, że idziesz, robisz coś, co Ci powiedzą i nagle przestajesz się unosić.
w zasadzie to po prostu ciężka harówa nad sobą, którą można uprawiać w imię buddyzmu, chrześcijaństwa, zdrowego rozsądku, boga Zeusa, miłości do mamy czy do samej siebie.
i tak o. robota jest robotą, bez względu na narzędzia.


08.02.2010, 00:33 :: 89.78.193.153
Y
Nie, nie buddyjskiego ośrodka samego - bardziej tego że coś Ci pomaga, że szukasz... nie wiem.
Ja się unoszę jak mucha w likierze.

05.02.2010, 08:18 :: 94.254.150.133
jaskrawa
zazdrościsz buddyjskiego ośrodka? na wybrzeżu na pewno też je macie. zresztą... czy ja do tego znowu wrócę, to nie wiem.
blue, nie mam kiedy usiąść i zastanowić się.

04.02.2010, 23:33 :: 89.75.152.177
bluemauritius
obiecanki cacanki z tą notką na rzutniku :/

04.02.2010, 22:56 :: 89.78.193.153
Y
Podoba mi się ta metafora nerwów poplątanych jak poluzowane strony. Chociaż moje bardziej przypominają mi wełę którą bawił się kot - jakoś swoich nie potrafię sobie wyobrazić jako metalowe spiralki; chociaż metalowe spiralki z pewnością lepiej przewodzą impulsy elektryczne... eee, o czym ja to?

Zazdroszczę tego buddyjskiego ośrodka, i "wkręcania się". Sama od kilku lat próbuję znaleźć coś co mi się pomoże wyprać, pozbierać, porozplątywać, i coraz bardziej dochodzę do wniosku że szukam od dupy strony, czyli po wierzchu, zamiast od przyczyny. Ale to temat na całkiem inną pojebajkę. I zdecydowanie nie w komentach na Twoim blogu (-;

03.02.2010, 20:21 :: 109.243.220.111
jaskrawa
pepegu, tak myślałam, że Ci się pozajączkowało :)
notki nadal nie napisałam, bo niby mam czas, ale tak naprawdę nie mam.
sq - no i dobrze. niech wiedzą, że miałaś rację OD POCZĄTKU :D

03.02.2010, 12:42 :: 193.151.113.84
sq
yessss! Pójdźmy!
Nie miałam śmiałości zaproponować, żebyś nie doszła do wniosku, że mam manię. Kurna, siedzę nad księgowością i nic mi się nie zgadza :)))))) TO BYŁO DO PRZEWIDZENIA.

03.02.2010, 09:40 :: 192.109.140.35
donpepego
zgadzam się co do the wall. płytą żyłem kiedyś bez opamiętania, film partoli po kolei wszystkie motywy, które tak poruszajace były w muzyce. ale z drugiej strony ma w sobie jakąś duszność chorą, która może być pociągająca dla kogoś o podobnych upodobaniach jak ja, z tym że akurat nie dla mnie.
stripe - ;-) pozajączkowało mi się.

02.02.2010, 23:41 :: 188.33.144.130
jaskrawa
blue - eee ten film to nuda jakich mało. w zasadzie lepiej włączyć sobie płytę, bez wizji.
pepego - tak. z tym, że nie stripe, a white z white stripes. czekam na wenę i wolny wieczór.
sq - może pójdziemy jak przyjade do Ciebie?
yy... chuj - kurde, jest ich pewnie kilkanaście i nie mogę sobie w tej chwili żadnego przypomnieć :D

02.02.2010, 18:36 :: 89.25.159.178
chuj na czymś tam
a jakie jest Twoje ulubione słowo angielskie?

01.02.2010, 13:47 :: 193.151.113.84
sq
o kuryyyyyyyyywa, nie byłam w kinie ponad pół roku. Muszę szybko se zaaplikować jakieś Dozwolone Przyjemności, bo jeszcze chwila i sięgnę po niedozwolone i potem będę się znów ZBIERAĆ. A na łyżwy chodźmy jeszcze!

31.01.2010, 22:33 :: 95.160.156.42
donpepego
to ten z page'em, edge'em i stripe'em?
jeśli tak, czekam niecierpliwie ;-)

31.01.2010, 19:34 :: 89.75.152.177
bluemauritius
fajny był film!!!

a ja właśnie odkryłem, że mam na płycie film the Wall i chyba sobie obejrzę dzisiaj, żeby tak muzycznie i filmowo skończyć dzień.

grać na razie nie mogę, bo już mnie opuszki bolą :)