Nowy Rok zaczął się wspaniale. Z butelką szampana w łapie, na fantastycznej imprezie u BlueM.
Cieszę się tym bardziej, bo ostatnio w ogóle nie chce mi się imprezować, czuję się stara, zmęczona, po dwunastej mam ochotę jeno spać między miękkimi poduszkami, pod ciepłą kołderką, we własnym domu. Tym razem było inaczej.
Noworoczny weekend był ... trudny (a miałam przecież odpocząć), bo przyjechała do nas Mama Kapitana, kobieta równie przemiła i sympatyczna, co męcząca. Nie znam chyba nikogo, kto gadałby tak dużo. Może najwyżej ja. Szczerze powiem - nareszcie sobie pojechała, mogę w końcu, chociaż przez jeden dzień, poczytać, pobyczyć się, ponudzić i posłuchać muzyki.
Muzykę odkrywam na nowo. Maciek mnie zaraził słuchaniem na nowo. Za młodu muzyką katowałam się non stop, ona była odpowiedzialna za większość moich nastrojów, dołków, górek, mój światopogląd, wyznawane wartości etc. Później jakoś mi przeszło, a zaczęło przeszkadzać ciągłe obarczenie dźwiękami, hałasem, wpływem, który na mnie miała. Jakbym wyrwała się z nałogu i zaczęła doceniać wyzwolenie.
Przestałam być na bieżąco. Jeśli coś mnie cieszyło, to odgrzewane kotlety lub słuchanie czegoś, co można pośpiewać z przyjaciółmi.
Maciek katuje mnie zaś od dawna muzyką zupełnie z innej beczki. Okazuje się, że z tej innej beczki można z łatwością przeskoczyć do czegoś, co wcale nie jest tak daleko moich ulubionych klimatów. Gdzieś się to wszystko łączy. Elektronika z rockiem, lekkość z ciężkością, komputerowa muzyka "dla intelektualistów" z emocjami rockowych koncertów. Powstaje coś jednocześnie syntetyczno-czystego i jednocześnie mrocznego, dołującego, wciągająco-brudnego. Bardzo wiele takich połączeń, gitary i komputera, już zrealizowano przez ostatnie co najmniej dwie dekady. Ale dawno nic mnie tak nie ruszyło, jak to:
na video tu uwagi specjalnie nie zwracam, bo to po prostu wycinki z filmu Into The Wild, moim zdaniem lepsze byłoby video z koncertu, ale na takie nie trafiłam w sieci, tzn. owszem, są, ale akurat nie ta piosenka, a ta jest chyba właśnie moją ulubioną; sądzę, że lepiej zamknąć oczy i się wsłuchać, a tak w ogóle to najlepiej kupić sobie cały albumik i posłuchać całości, genialni są!


Name:

Komentarze:

07.01.2010, 17:34 :: 89.75.152.177
bluemauritius
proponuję kraków 29-30-31 stycznia, będę miał bluemobila, więc podróż za pół darmo, nocleg u mojego serdecznego przyjaciela na podłodze, ale kto by tam spał w krakowie!

07.01.2010, 11:59 :: 193.151.113.84
sq
Wpadnijmy gdziekolwiek! Możemy nawet zajść w ciążę, ja już chyba się niczego nie boję. W ogóle to mam ostatnio ochotę na Demarczyk - dzisiaj to na jakieś 'czarne anioły', aaaaa!

06.01.2010, 19:45 :: 89.75.152.177
bluemauritius
a into the wild mie sie bardzo podobał.

06.01.2010, 19:43 :: 89.75.152.177
bluemauritius
a może byśmy tak kochani wpadli na dzień do tomaszowa?

06.01.2010, 19:15 :: 94.75.121.55
kamyk
Świetny, świetny, świetny kawałek!!
Entuzjazm!
Też nie jestem na bieżąco, na szczęście mam fajnego kumpla w pracy, zapodaje ciekawe rzeczy (o ile nie słuchamy radia).


05.01.2010, 22:27 :: 94.254.224.226
jaskrawa
film widziałam. nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. taki tam into the wild. film.
szkoda, że Cię nie było, bo to była fantastyczna impreza!
pojedźmy gdzieś? nagle to wszystko jest dla mnie takie niedostępne...

03.01.2010, 17:20 :: 188.33.185.211
skubana
Super ta piosenka! A 'Into the wild' widzialas? Slyszalam, ze super. Nie widzialam, ale mam saundtrak i sie madrze.

kurde, szkoda, ze nie bylo mnie z Wami w Sylwestra! Chociaz niechybnie bym sie napila, nie oszukujmy sie. Ale nastepnego juz chce spedzic we Wlasciwym Sosie (nie to, zebym cos miala do sosu, w jakim spedzilam tego, ale jednak troche czulam sie niewygodnie jak mielony pod beszamelem :/ cos w tym rodzaju). Pojedzmy gdzies!