A dziś uszyłam pierwszą w życiu RZECZ. Mama trochę pomogła, ale generalnie ZROBIŁAM TO! Pękam z dumy, mimo że efekt nie jest specjalnie porywający, ale to raczej wina materiału. Bo szyłam torbę z czegoś, co zdecydowanie się na nią nie nadaje, to znaczy ze starych apaszek. Ale chciałam pokazać Marysi zasadę działania maszyny (zastanawiała się wcześniej, do czego służy ta tajemnicza maszyna, którą mamie przyniósł św. Mikołaj), a przy okazji przekonać się, czy dam radę szyć mniej więcej prosto. Mam wprawdzie kilka rzeczy, które nadałyby się lepiej, ale zachowuję je na później, gdy nabędę trochę wprawy. No i źle nie jest, jest nawet lepiej niż myślałam. Myślałam, że będzie tragicznie, dym, jeb, przeszyte wszystkie palce, ogromne dziury w materiale, poplątane nici na głowie duszą mnie, a ręka noga i mózg na ścianie. Jednak nie. Młoda nosi teraz to torbiszcze w stylu "podróba sklepu india" i chowa doń jakieś swoje skarby. Fantastycznie!
Nie zamierzam teraz zakładać firmy "krawiectwo artystyczne", raczej chcę móc tanio naprodukować poduszek dla dzieciorów, może zasłony odważę się podszyć... Kto wie. Wish me luck!
Name:

Komentarze:

26.01.2015, 23:16 :: 66.249.81.144
jaskrawa
volver, takijeden - o tak, ja też zazdroszczę tym ludziom i ogólnie respect :)

25.01.2015, 09:56 :: 213.158.222.178
volver
Zawsze zazdroszczę ludziom którzy potrafią szyć. Wydaje mi się że ich życie (szycie) musi być takie łatwe i przyjemne ;) a ja ledwie guzik umiem przyszyć

24.01.2015, 20:42 :: 83.9.230.223
takijeden
U mnie ta traumatyczna wizja przyszytych palców zawsze przerastała fascynację samą maszyną, więc respect :)

24.01.2015, 16:02 :: 46.113.42.15
jaskrawa
anais, to moje ogromne marzenie. móc pobyć sobie gdzieś, gdzie to JAAAA (Ja! Ja!) jestem ważna, gdzie się ktoś troszczy o moje dobre samopoczucie. chętnie polepiłabym wazoniki albo pomalowała obrazki. oczywiście nie chciałabym być w takim stanie, by kwalifikować się do terapii w szpitalu, ale na kilka dni mogliby mnie zamknąć:D.
agatko, ja na emeryturę zepchnęłam już tyle rozmaitych rzeczy do zrobienia, że pewnie wtedy też nie będę miała czasu :D. torbę dla młodej kończyłam przy akompaniamencie ryczącego Jaśka, trzymanego na rękach przez moją mamę. teraz mama jest u siebie, więc o szyciu mogę tylko pomarzyć (jedyne wolne chwile spędzam na pracy... jakkolwiek idiotycznie to brzmi).

24.01.2015, 13:26 :: 213.158.221.83
agatka
O, pacz pani, też mi to chodziło po głowie ostatnio. Ale oczywiście czasu beak. Może na emeryturze ;)

23.01.2015, 20:01 :: 31.182.67.174
anais
ej, masz coś do wariatów? ;) mój przyjaciel idzie od poniedziałku na terapię do szpitala psych. i właśnie się obawia, że mu każą zacząć wazoniki lepić xD
a tak serio, dla mnie to jest nie lada wyczyn, bo mam dwie lewe ręce do takiej roboty :)))

23.01.2015, 10:45 :: 46.112.178.170
jaskrawa
dziewczyny, nie przesadzajcie :D. nie jestem wariatem na terapii zajęciowej, któremu udało się ulepić wazonik :D (i nie powiesić się w trakcie roboty :D)

don, mój dziadek też był krawcem. mamy to we krwi! :D

23.01.2015, 10:24 :: 192.109.140.183
donpepego
możesz się wyspecjalizować w szyciu "z czegoś, co zdecydowanie się nie nadaje" ;-) ja czasem lubię poszyć, ale tylko ręcznie, uspokaja mnie to i budzi ciepłe skojarzenia z ś.p. dziadkiem krawcem.

22.01.2015, 15:25 :: 31.182.67.174
anais
wow, dla mnie to czarna magia! szacun i podziw :)

22.01.2015, 08:52 :: 212.182.57.138
eli
Jest duma, jest moc! :)