Wtorek wieczór. Dzwoni telefon. W słuchawce głos mojego niekochanego (mieszka zupełnie daleko, kilka godzin jazdy pociągiem): „Wyjdź na balkon”. Zgodnie z prośbą, odkładam słuchawkę, już wiedząc, że on tam stoi, na chodniku, przed blokiem. Moim blokiem.
Wychodzę i rzeczywistość zgadza się z przypuszczeniem sprzed ułamka sekundy. Stoi tam, jak jakiś cholerny Romeo (róznica polega na tym, że w jednej dłoni trzyma papierosa, w drugiej telefon, Romeo zapewne nie dzierżył tych rekwizytów).
Koleżanka pyta mnie potem, czy się ucieszyłam, widząc go. I zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że tak.
Ale…
Dzień później. Jesteśmy już u niego. Wieczór…
Już wiem teraz, nie potrafię tak, nie potrafię pokochać kogoś siłą woli, wreszcie jasno sobie uświadomiłam, że to nie jest tak, że się przyzwyczajam, przywiązuję, zaczynam kochać, od samej bliskości, samego poznania, pracy nad uczuciem, od samej jego miłości nie zapala się moja, jak zapałka od zapałki.
Jest zupełnie odwrotnie. Już wiem, co zrobię, postanowiłam, samo postanowienie powoduje we mnie uczucie, że zrobię tak jak trzeba, dobrze, zgodnie z logiką, prawidłowo, mądrze i słusznie.

Wyrok wykonać. Pozbawienie skazanego nadziei za zawsze. Nie w zawieszeniu.

Pracę dostałam. Harówa, system zachodni czyli zero obijania się, uśmiech na twarzy niczym uniform, zmuszenie własnego ciała, aby pot spływał nie z czoła, ale gdzieś do wewnątrz. Ale przynajmniej mam satysfakcję, że mój sklep nie wciska ludziom bubli, mucha nie siada. Ceny budzą grozę. I ja muszę tę grozę rozwiewać i zamieniać przerażenie klientów w pewność, że jak tyle zapłacą, to wkraczają do lepszego świata.
Name:

Komentarze:

08.09.2012, 16:05 :: 164.127.7.110
calajaskrawosc

Napisane przez Blue Orange w dniu 4 Grudzień 2004. Odpowiedz

Podobno wszystkie zmiany są na lepsze :) Już to chyba kiedyś pisałam, nadal podtrzymuję. Trzymaj tak dalej… rób wszystko zgodnie z własnym sumieniem. Nic na siłę.

Heh, skąd ja znam takie uczucie zmęczenia?? Zwłaszcza teraz – zbliżają się święta. Nogi same w dupę włażą ze zmęczenia… :/ No ale tak już chyba musi być.:)
===
Pozdrawiam. Trzymaj się cieplutko..
I jeszcze jedno: Życzę Ci, abyś NIGDY nie żałowała podjętych przez siebie decyzji.
+++
Napisane przez przemool w dniu 4 Grudzień 2004. Odpowiedz

Siła woli rzeczywiście ma się nijak do miłości. I lepiej nie skazywać kogokolwiek, by żył nadzieją na coś, co się nie zdarzy.
Napisane przez filli w dniu 4 Grudzień 2004. Odpowiedz

… ladnie napisane o systemie zachodnim ;) … i ze wkraczaja do lepszego swiata, dobre ;) Patrz jak niewiele potrzeba zeby sie tam znalezc – troche garow i cos do pomiarow stopnia ugotowania ziemniaka ;)
Napisane przez small-butterfly w dniu 4 Grudzień 2004. Odpowiedz

w sumie to może szkoda że tamten romeo od julii nie dzierżył komórki i peta

byłoby mniej romantycznie
a ostatnio romantycznośc jakoś źle mi sie kojarzy :]
Napisane przez pomarańczowy hard w dniu 4 Grudzień 2004. Odpowiedz

dobrze zrobiłaś po prawie rocznym związku na odległośc wiem coś o tym
Napisane przez mysli-kobiety w dniu 5 Grudzień 2004. Odpowiedz

…czy w tych czasach znalazłby się choć jeden Romeo z prawdziwego zdarzenia…byc może tak…dzis jednak wątpię we wszystko…
Ciepło pozdrawiam
Napisane przez undertheice w dniu 5 Grudzień 2004. Odpowiedz

a właściwie co Romeo trzymał w tych łapach? Bo jeśli różę i mandolinę, to ja chyba wolę komórkę i fajkę. Serio.

Powodzenia w work. Pozdro!
Napisane przez Jose w dniu 5 Grudzień 2004. Odpowiedz

niezamierzałam.
przepraszam.