W związku z tym, że ciągle boli mnie brzuch, zbieram się w sobie, by iść w końcu na gastroskopię. Trzecią w moim krótkim życiu. Każda w innej jego dekadzie... Sama nie wiem, czy życzyć sobie, by była to ostatnia. Gdyby była, to nie wiem, czy to dobrze. Raczej nie, do cholery. Wish me luck.

Natomiast życie zawodowe kwitnie. Wprawdzie znowu nie zostanę milionerką, ale to bez wątpienia najfajniejsza praca, jaką miałam kiedykolwiek. Może do czterdziestki zdążę zrobić jeszcze coś w rodzaju zawodowej "kariery". Przez to słowo rozumiem zajęcie takiego stanowiska, które pozwoli na spokojny sen i miskę ryżu.
Name:

Komentarze:

22.03.2016, 14:11 :: 188.146.6.140
jaskrawa
Agatko, zobaczymy. W różnych okresach w życiu jest miejsce na różne sprawy. Gdybym była na Twoim miejscu, wtedy, pewnie też bym była zrezygnowała:). Ale popatrz, tonący okręt, którym plynelas, pozwolil Ci jednak dotrzeć do miejsca, z którego o wiele łatwiej juz było skoczyć do Krainy Stabilizacji :-D
U mnie wszystko na odwrót. Z tej krainy wypłynęłam tonącym okrętem - bo mogę, bo w tej chwili bardziej mi po drodze z tym okrętem niż tam, gdzie i ode mnie się stabilnej sytuacji wymaga - a ja nie mogę jej obiecać. I tak o.


22.03.2016, 12:19 :: 194.181.191.241
agatka
Ha, ja przez dążenie do tej misku ryżu właśnie z takiej pracy zrezygnowalam. Czasem żałuję: przynajmniej miałam poczucie, że kogoś obchodzi to, co robię. A czasem nie. Dużo by mówić. Ale korzystaj, to fajny świat :)