Nie poszłam do pracy, miałam koszmarny weekend, dzisiaj czuję się beznadziejnie.
Praca dzwoni do mnie regularnie co 10 minut, pożar ratusza, drodzy Państwo.
W dodatku okazało się, że w czwartek w pośpiechu nieźle spieprzyłam jedną rzecz i przez to dzisiaj pożar jest jeszcze większy.
Mówiłam, że tak będzie, mówiłam, że w takich warunkach nie jestem w stanie zrobić nic dobrze, ale wszyscy oczywiście poklepywali mnie po pleckach.
Kurwa mać, generalnie czuję, jak to wszystko powoli zostaje gdzieś poza mną. Może uda mi się jutro wstać, coś pozamykać, ale potem to zrywka przed błogosławieństwem.
Name:

Komentarze:

12.01.2010, 17:42 :: 89.75.152.177
bluemauritius
www.demotywatory.pl/708937/Praca

12.01.2010, 17:30 :: 188.33.190.38
jaskrawa
miałeś chociaż takie dni, że nikt nic od Ciebie nie chciał.
ja takiego dnia już nie pamiętam, o, może wigilia 2008, bo ta ostatnia też była na piątym biegu.
ri, niemożliwe.



12.01.2010, 15:41 :: 192.109.140.36
donpepego
albo zrywka przed błogosławieństwem, albo pieśń na wyjście i szlus!

się mądrzę, a sam miałem tak, że między świtami 1 dzień w pracy nikt nic ode mnie nie chciał, a drugi, ten niby wolny był pełen telefonów wte i wewte z kombinatoryką jak coś zrobić skoro mam to na kompie daleko w pracy. taki folklor.

12.01.2010, 00:22 :: 89.25.159.178
Rit
Kochanie.
Wyłącz laptopa i telefony.
Wsadź w uszy zatyczki. Koc na się.
Zamknij oczy.
Metoda z dzieciństwa była najlepsza.
Pamiętaj, żeby oddychać.
Ciepłe myśli posyłam.


11.01.2010, 18:53 :: 94.254.179.5
jaskrawa
ja myślę, że wkręciłam się jak w kokainę.
błąd popełniony w piątek naprawiłam dzisiaj z łóżka i laptopa.
idę się zabić.
co z moimi noworocznymi postanowieniami?

żeby SIĘ WYRWAĆ musiałabym chyba zwiać na Księżyc.
wszyscy dzwonią i płaczą, że mnie nie ma.

11.01.2010, 18:11 :: 94.75.121.55
kamyk
odnoszę wrażenie, że się wkręciłaś za bardzo. jest takie stare, dobre powiedzenie - "nie ma ludzi niezastąpionych", jest jeszcze jedno, ale mało poprawne - "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu"
przytulam, się ułoży na pewno.