Dziecko się wierci i spać nie mogę. Najwspanialsze jest jednak to, że nie potrafię się na nią gniewać, irytować. Już teraz, mimo, że przecież jeszcze jej nie widziałam. Nie myślę sobie mimowolnie "co za dziecko, mogłoby zasnąć". Czuję raczej jakąś wdzięczność, że daje znać o sobie, że nie muszę się martwić, czy nic jej nie jest. Czuję coś, co wywołuje potrzebę objęcia tego brzucha, przytulenia go do siebie i zapytania "czemu nie śpisz, kochana, może ci niewygodnie, może powinnam zmienić pozycję?".
Będę musiała być w tym wszystkim bardzo przytomna, żeby samej sobie nie pozwolić się zepchnąć do roli Matki-Polki, która poświęca całe życie dziecku. Czytałam niedawno taką wypowiedź na jakimś tam forum. Kobieta pisze, że dziecko jest dla niej takim skarbem, że wszystko inne przestało być ważne. Nawet małżonek już się dla niej nie liczy. W zasadzie to mógłby odejść, a ona nawet by się tym nie przejęła, bo dziecko jest całym światem.
Zgroza. Tak się chyba rodzą toksyczne matki.
Śmiać mi się chce z siebie. Ze wzruszania się byle czym. Poza tym czuję się taka niedorosła. A tu trzeba będzie dorosnąć w ciągu kilku dni. No dobra, jakoś to będzie. Jestem niewiarygodnie szczęśliwa, że tak to się wszystko poukładało. Zawsze byłam zdania, że to, co wychodzi samo, spontanicznie, niezaplanowane, wychodzi najlepiej.
Name:

Komentarze:

31.01.2011, 22:48 :: 84.10.161.210
Kay
Nie miałam takich odruchów opiekuńczych w stosunku do nienarodzonego Nieodrodnego, z żalem konotuję. A mimo to, patrz, żyje i ma się całkiem nieźle, mogło być gorzej.
Będziesz wspaniałą mamą :)!

29.01.2011, 15:46 :: 193.106.84.11
Ri
ale Ty będziesz dalej fajna i dalej Jaskrawa :)

29.01.2011, 12:41 :: 46.113.101.176
jaskrawa
agatko, ja myślę, że ona mnie przyzwyczaja...
don - no właśnie. w dodatku jeśli dziecko jest takim skarbem, to przecież fajnie byłoby ten skarb pomnożyć, a do tego ów małżonek/partner jest tym bardziej potrzebny :D
jakaś krótkowzroczna ta kobita :D


28.01.2011, 11:57 :: 194.181.95.222
agatka
Znów czytam i się uśmiecham.
Ale powiedz Tołpydze, żeby Ci dała pospać. Jeszcze będziesz miała czas na zarywanie nocy.
Mam nadzieję, Matko Polko, że tym razem uda nam się spotkać, już nie zarażam :)

28.01.2011, 11:45 :: 192.109.140.38
donpepego
zaprzeczam, jakoby małżonek/partner przestawał się liczyć. wręcz przeciwnie - dopiero zaczyna. ktoś w końcu musi robić zakupy, załatwiać sprawy urzędowe, nosić różne rzeczy w różne miejsca, myć podłogi itp. ja tam się czuję całkiem potrzebny.