Nie wiem, jak to się stało.
Gdy niemal równo trzy lata temu wyprowadzałam się z Łodzi do Warszawy, wzięłam plecak, wsiadłam w pociąg i pojechałam.
Tak, później miałam jeszcze drugi kurs, żeby przewieźć książki. Nie wypieram się.
A teraz? Nie ogarniam.
Wypchane są już dwa plecaki, 75 i 80 l.
Mały plecak. Pudło. Milion małych torebeczek i pudełek. Dodam, że 2/3 ciuchów nadal jest na półkach, nie wzięłam jeszcze nic z kuchni, duperele do malowania (nie malowałam od roku) też leżą... W zasadzie nic jeszcze nie spakowałam!
Po co mi instrukcja do telefonu komórkowego?
Sru.
Wazony?
Niech mnie ktoś uratuje.
Jeszcze ten, kurwa, tandetny wazonik od firmy (holenderska cepelia, gówno, jakich mało), diabli ich nadali. Wrzucam to wszystko do toreb i biegam między domem a śmietnikiem.
Chyba chciałabym być mnichem buddyjskim. Oni NIC nie mają, poza miską żebraczą, szatą i szarfą wskazań.
W moim pokoju jest jak po wizycie brygady z wydziału narkotyków.
Name:

Komentarze:

21.09.2009, 17:44 :: 89.25.159.178
rita
heeee a skąd ja to znam? spakowałam dwa dni temu londyn. wyrzuciłam dwie pary butów, "zużyte" ciuchy i kupę papierów.
a teraz moje polskie mieszkanie przestało być moje i wygląda zupełnie inaczej!


20.09.2009, 13:02 :: 188.33.158.238
jaskrawa
wiem :)
będę wpadać :) na pewno :)

trochę tęsknię za Poleską, aczkolwiek dobrze mi tu na Ochocie :)

20.09.2009, 08:57 :: 94.254.128.64
agatka
No ok, tak lepiej. Ale będziesz wpadać na kawę czasem?
Pusto tu bez Ciebie. I Diablo się nie dobija.
Fajną byłaś współlokatorką ;)

19.09.2009, 14:43 :: 94.254.164.145
jaskrawa
aj łil olłejs low ju

19.09.2009, 13:56 :: 188.33.40.234
agatka
I nie ma :( Przyszłam do domu, a tej już nie było, no zabrała rzeczy i się wyprowadziła, nie mogę. A gdzie rozpaczliwy płacz na do widzenia, gdzie "ajl mis ju" i "ajl olłejs low ju"?

19.09.2009, 00:06 :: 89.75.132.10
bluemauritius
ej, jak masz taki pofalowany wazonik z ikei na zbyciu, to ja chętnie