...i wypaliłam samotnie kilka papierosów.
Tamta wiosna...Brakuje mi jej. Taka byłam zakochana i szczęśliwa. Myślałam na przykład o rzeczach tak istotnych jak najlepszy sposób trzymania za rękę mojego mężczyzny. Odbijało się to nasze "dobrze jest" w oczach grona ludzi z wydziału, na który biegłam codziennie, czując, że świat działa tak jak sobie tego życzę. A "uśmiechy dookoła głów"...

I słońce. Kiedyś powiedział (właśnie tam, koło schodów) : " Gdy przez chwilę słońce padło na twoją twarz..." Nie, nie ma sensu tego przytaczać. Już nawet nie boli, że to się skończyło. Rachunek strat i zysków wykazuje, że chyba tak jest najlepiej.

Ale wydział...juz nie ten sam.

Dzisiaj: Wyszłam przed drzwi. Palę. Wysypuje się grupka pierwszorocznych. Wypaliłam samotnie kilka papierosów, patrząc gdzieś ponad ich głowami...



Głupi listopad zapadany sprawia, że staję się nieznośnie sentymentalna. Mój stan emocjonalny przypomina kolorem jesienne liście...te gnijące przed blokiem na chodniku ;)
Name:

Komentarze: