Codziennie (no, prawie) w mojej głowie rozgrywa się wojna.
Jedna strona chciałaby w cholerę wszystko wysłać, rzucić, przerwać, skończyć, zacząć od nowa, zmyć jak fala zamek z piasku.
Druga strona mówi "weee no wyluzuj". Nakazuje spokój, zen, afirmację. Uśmiecha się do przedwiosennego słońca i ma wszystko w dupie.
Kocham i nienawidzę.
Podejmuję decyzję, biorę rozpęd, a potem nie ruszam nawet o krok.

I tak ciągle i ciągle, do szału już sama siebie doprowadzam.
Wniosek z tego jest jeden - trzeba ruszyć dupę, zacząć znowu biegać alboco, chociaż jakąś Chodakowską może potrenować, choćby ze trzy razy na tydzień.
Wielkie plany, mało energii.
Zaczęłam od tego, że do redaktorni (ósme piętro) wchodzę piechotą. Zawsze coś.
Mam też plan, żeby z pociągu chodzić piechotą, a nie tramwajem. Dwadzieścia pięć minut marszu w jedną stronę to już prawie jak jogging.
No i muszę przestać żreć śmieci.
I będzie dobrze.
Name:

Komentarze:

20.03.2017, 11:27 :: 192.109.140.181
donpepego
o, fajny pomysł.
tylko jak ja zaczynam tak myśleć ostatecznościowo czasem, to mi wychodzi tak zajebiście przekonująca lista piosenek i książek, czy też miejsc w które można pojechać na kilkudniowe wagary od wszystkiego, że musiałbym żyć z 200 lat, żeby się nimi nasycić.

i mi też ten utwór w głowie się zasiał (= nakłonił do poznania wersji normalnej, koncertowych i twórczości zespołu oraz Justina solo) po obejrzeniu filmu, mimo że w sumie dla całości filmu jest mało a propos.

"There is a war between the ones who say there is a war and the ones who say there isn't."

18.03.2017, 12:21 :: 188.146.79.231
calajaskrawosc
To chyba tak znana fraza, że jasne.
A mi chodził ten genialny kawałek ostatnio po łbie, bo czytałam niedawno tę głośną książkę o Beksińskich; tam był fragment ostatniego felietonu Tomka Beksińskiego, gdzie un pisze o tym, że to jeden z tych kawałków, dla których warto było żyć.
A potem się zabił.
W sumie go rozumiem - też mam swoją listę rzeczy, dla których warto (było) żyć (w sumie "Nights in white satin" z powodzeniem mogłoby się i na mojej znaleźć) . Jeśli kiedyś postanowię się zabić, wrzucę taką listę na mój kochany blogasek.

18.03.2017, 00:59 :: 89.79.44.82
marecki
"Nights in white satin", bez guglania poznałem.