Siedzę i doszkalam się w pieluszkach wielorazowych. Fajna opcja, bo teraz jest masa rozmaitych rozwiązań, otulaczy, systemów itd., ale trochę sceptycznie jestem nastawiona. Pampy to jednak pampy - wywalasz i po kłopocie. Tylko że kłopot przychodzi później - dziecku nie chce się odpieluchowywać. Dupa sucha, więc ma gdzieś matkę zalecającą się z nocnikiem. A ja mam już dość smrodu kup w domu. Dwulatka to nie noworodek, robiący mleczne, nieśmierdzące kupeczki. Nie wchodzę w dalsze szczegóły - po prostu muszę powiedzieć jedno - mam już dość pieluch i chcę aby Nowe Dziecko wyrosło z nich szybciej niż Stare.
Maryś wie już, że kupę i siku robi się na nocnik - i korzysta z niego wtedy, kiedy nie ma na tyłku jednorazówki - ani w ogóle nic. Tylko że nie może biegać z gołym tyłkiem non stop, bo upały się skończyły, poza tym nie siedzimy przecież ciągle w domu. A wystarczy założyć jej cokolwiek na tyłek - leje w to i nawet o nocniku nie pomyśli. Pytanie co dziesięć minut, czy nie chce siusiu, u nas nie sprawdza się, bo ona jest dzieckiem straszliwie zbuntowanym i skrajnie samodzielnym - gdy ją zapytam, zawsze powie NIE. Po prostu sama musi podjąć decyzję o tym, że jej się chce i siada na nocniku. A jak ma na sobie spodenki czy majtki, nie wspomnę już o pampersie - nie ma opcji, by o siku pamiętała.
I tak kręcimy się w kółko.

Dlatego młodemu nie będę przegrzewać jajek pampersem, tylko od razu wpakuję go w opcję eko. Może pomoże.

Chyba powoli przyzwyczajam się do myśli, że to chłopczyk i jakoś tak powoli, powolutku, zaczynam się przywiązywać.
Imię nadal nie postanowione.
Name:

Komentarze:

26.08.2013, 19:40 :: 31.183.5.88
manzanilla
hm, my mielismy szyte na zamowienie (wybralam z allegro szyte recznie pieluszki i spytalam o cene, i wybralam najnizsza:) a potem dokupywaliśmy to, co bylo najtansze. wiec konkretnej marki nie moge Ci polecic. Nasz system sie sprawdzil, szyte recznie wyszly taniej, ale teraz jest sporo tanich pieluch.
a kieszonki sa najlepsze; stosunkowo szybko schna, latwo sie skladaja, mozna dolozyc dodatkowy wklad i zwieksza sie chlonnosc. szczegolnie takie rosnace z dzieckiem - maja takie napy, ktore potem rozpinasz i masz wiekszy rozmiar. moim zdaniem lepiej uniwersalne, bo taniej, masz jeden komplet na caly okres pieluchowania. np. Minky wygladaja ok.

mozna chyba kupic same kieszonki, a wklady zrobic z malych reczniczkow. i jest taniej.

26.08.2013, 13:56 :: 89.66.7.204
agatka
Marian. Wrzaśniesz na podwórku: Maryś, do domu - i wrócą oboje, spokój będzie.

Ja się jednak leniwa zrobiła i o ile przed Gabą o wielorazówkach myślałam, o tyle teraz (znaczy w nieokreślonej przyszłości) w ogóle takiej opcji nie rozważam.
Tym bardziej że np. w państwowym żłobku w ogóle nie ma takiej opcji, a zapewne też przed odpieluchowaniem zaczęłabym dziecko żłobkować.

Ale będę obserwować Wasze zmagania i może zmienię zdanie :)

26.08.2013, 12:33 :: 192.109.140.183
donpepego
notka z funkcją repellencyjną ;-)

26.08.2013, 09:46 :: 109.243.189.2
jaskrawa
manzanilla, polecisz jakiegoś konkretnego producenta? powiem Ci, że im więcej o tym czytam tym bardziej mi się w głowie kręci! za duży wybór :D
kieszonki, all in one, otulacze, składanki, formowanki, jedni zalecają żeby kupić uniwersalne bardziej, inni że newborn...
z tym odpieluchowywaniem to masz rację, może być różnie, ale wydaje mi się, że statystycznie są większe szanse na dość szybkie przestawienie się na kibel u dziecia na wielorazówkach niż na pampach. ale w sumie nic nie tracę, nawet jeśli będzie tak jak u Ciebie :)

25.08.2013, 21:32 :: 31.183.5.88
manzanilka
ale jednak wielorazówki to fajna opcja. fakt, trzeba prać, ale tak dużo roboty więcej z tym nie ma. Polecam kieszonki rosnące z dzieckiem. tylko tata fikoła, jak już zaczęły się konkretne kupy, odmawiał korzystania, bo spieranie kupy było ponad jego siły. faceci.

25.08.2013, 21:30 :: 31.183.5.88
manzanilla
a ja pieluchuję wielorazowo moje bacho od urodzenia i powiem ci, że wielorazówki są fajne itd., ale to wielka ściema, że dzieciaki wielorazowe są łatwiejsze do odpieluchowania. to, ze ma mokro, młodemu nigdy nie przeszkadzało. Teraz Fikoł (2 lata 2 miesiące) owszem wie, co i gdzie się robi, ale, być może w wyniku różnych metod stosowanych przez mamę, tatę i żłobek, obecnie ma uraz do siadania na kiblu. owszem, zdarza się, że ma chęć (głównie "poczytać" Świerszczyka:) i coś do kibla trafi, ale do chodzenia bez pieluchy ( i w ogóle wyjścia z domu bez pieluchy) to jeszcze daleko jak stąd na księżyc. może w żłobie go odpieluchują. dziś jednak było światło w tunelu: pierwsze siku na trawnik (i dzięki mojemu niewprawnemu trzymaniu dzieciak nalał sobie na spodnie)! więc jestem dobrej myśli, ale zaznaczam, to nie dzięki wielorazówkom.


25.08.2013, 14:35 :: 109.243.163.10
jaskrawa
Anais, widzisz, bo Wy wcześniej zaczęliście. u nas zimą mała w ogóle nie chciała na nocniku siadać (próbowałam ją nocnikować od kiedy zaczęła siedzieć, wzorem wielu mam, w tym mojej siostry, ale okazała się przypadkiem opornym - nigdy nie udawało nam się tej kupy "złapać", zresztą bardzo rzadko chciała w ogóle usiąść - nawet na tej nakładce na kibelek), a potem na wiosnę zaszłam w ciążę i w związku z moim zupełnie beznadziejnym samopoczuciem nie miałam sił się tym zajmować, obchodziło mnie jedynie to, by młoda nie chodziła głodna i by na spacerze była codziennie.

teraz robimy tak jak mówisz - leje po domu w gacie, które potem po prostu ręcznie przepieram i wieszam, by znowu zasikała. problem w tym, że teraz sporo jesteśmy poza domem - i w rezultacie ciągle pampy są w użyciu. na razie chcę, by się w ogóle nauczyła sygnalizować, że chce siku. teraz nie robi tego i wiem, że na spacerze nie ma szans, by mi powiedziała, a nocnika tam nie ma przecież.
nie martwię się, wiem, że prędzej czy później się nauczy, tylko zmęczona już trochę jestem.


25.08.2013, 13:07 :: 31.182.77.247
Anais
u nas synek (2 lata, trzy miesiące) od początku w pampkach,a w tym momencie już jest właściwie odpieluchowany (pieluszka tylko na noc, na wszelki wypadek, w 99% przypadków sucha). przygodę z nocnikiem zaczęliśmy w styczniu i było jak u Was - wiedział co się robi na nocnik i robił, ale jak miał pampka to lał równo w niego też ;)
w lipcu się zawzięliśmy. kosztowało nas to około trzy tygodnie zagryzania zębów i przebierania mokrych majtek po sześć razy dziennie średnio, ale do pieluch już nie wróciliśmy konsekwentnie.
i się udało. w końcu.
aha, kupę od początku nocnikowania robił praktycznie zawsze na nocnik, widocznie taki typ, że nie lubi jak mu się coś do tyłka klei. ale to czysty przypadek, żadna nasza zasługa...
córeczka też w pampkach od początku, wygoda i lenistwo wygrały, choć rozważałam przez moment wielorazówki.
trzymam kciuki za Marysię :)