Kurde, jebłam notkę jak stąd do Radomia i skasowała się.
A tam, pieprzyć ją.
Chciałam tylko cztery rzeczy: Czasu mam mało i mi smutno. Robota pędzi jak szalona, dwa nieskończone dzisiaj raporty, co olewam.
Drugie: Weekend był ekstra, byliśmy na koncercie Archive, o którym to zespole ktoś słusznie w necie napisał, że ich piosenki są jak rozpędzający się pociąg, który ma się za chwilę wykoleić. Tak właśnie jest. Zaczyna się od paru dźwięków, a potem dochodzą kolejne zapętlone motywy, w końcu wchodzimy w nadświetlną i zapominamy o wszystkim.
Mały sample zamieszczam, ale to mizeria w porównaniu z tym bogactwem dźwięków, które słychać na żywo.

Trzecia sprawa: Ta zima jest wyjątkowo mroźna i okrutna. Śniegu pełne zaspy, a mrozy bywały nawet do -30. Piszę, chociaż z opóźnieniem, żeby pamiętać za czternaście lat.

Czwarta sprawa: W tamtym tygodniu dowiedziałam się, że moja siostra będzie miała syna, już było widać siusiaka na usg. I będzie miał na imię Wojtek, które to imię sami wybrali, a ja się zgadzam i podpisuję obiema rękami pod tym wyborem.
Name:

Komentarze:

11.02.2010, 18:18 :: 188.33.232.104
jaskrawa
kamyk - eee luuuz. komenty się nakładają na siebie tylko jeśli chodzi o koncert :D poza tym byłaś po kieliszeczku, więc wiadomo :)
płytę mamy, a owszem. przy następnej wyzycie przywiozę. jak najbardziej kupioną i prawdziwą :)

donpepego - a ja chcę sobie napisać o zimie, bo potem latem będę mogła się jeszcze bardziej cieszyć, że się skończyła. chociaż dzisiaj, gdy szłam przez ten śnieg, pomyślałam sobie, że jest wspaniale, a Bóg zesłał nam po raz kolejny opady, bo zobaczył, że ten śnieg, który dostaliśmy ostatnio jest już brudny i paskudny.

ynez - nigdy nie przepraszaj mnie, naczelnego zamulacza kraju, za zamulanie :D.
też mam poczucie, że marnuje czas, ale może marnowanie go wcale nie jest marnowaniem. zaczynam zauważać, że to mocno względne pojęcie.

11.02.2010, 02:00 :: 94.75.121.55
kamyk
hm, właśnie zauważyłam... cholera, piszę komęty, które się jakoś nakładają na siebie :D może to kwestia pory a może tego, że piszesz niezbyt często i mi się miesza, zbyt dużą ilość % wykluczam :)
macie płytę jakowąś tej kapeli? może być pirat ofkors

11.02.2010, 01:54 :: 94.75.121.55
kamyk
Oczywiście, że zazdroszczę koncerta ;) Chyba nieźle grali, słuchając zajawka wrzuconego. Kapeli nie znam, ale ma coś w sobie.
Powiększa Ci się rodzina pobliska, świetnie i cudnie!
Zieeew, no nie wiem dlaczego ziewam (jeszcze nie ma 2giej), może to wina kieliszeczka nalewki obalonego rodzinnie, przed najazdem przemiłym Waszym, a "Przeczucie" (obejrzałam) i nie uśpiło :)


10.02.2010, 23:06 :: 94.75.121.55
shingle
Wiesz, że mocno zazdroszczę, koncertu i całej reszty możliwości przemieszczania się. Strasznie fajnie (wiem, że już można po polsku napisać "strasznie" w odniesieniu do czegoś mocno pozytywnego), że możecie też zaglądać na koncerty przeróżne. Zazdroszczę.
A pracę olej górnym prawym lub lewym, as u wish. Na zwolnieniu okazuje się, że można, nieprawdaż? ;)

10.02.2010, 11:43 :: 192.109.140.35
donpepego
Archive nie znam w ogóle, ale się zamierzam.
Mi jakoś dziwnie wesoło - parszywe ścieżki psychiki, że niby realnie cały czas jest tak samo, a czasem postrzegam to jak czarną dupę, a czasem jako wonderful wonderful life.
filozoficznie i trochę matematycznie rzecz biorąc - piękną jest robota, która pozwala nam zamienić nieskończoność w skończoność. a szefowi czasem odwrotnie, jak się potem okazuje, że czegoś nie uwzględniliśmy i mamy znów nieskończoność ;-)
nie widzę sensu w zapisywaniu na blogu czegoś, co wali w oczy na 70% pozostałych blogów, trochę chyba jestem pasożytem pod tym względem, więc zimy stulecia, śmierci papieży i królów pop oraz walentynki olewam radosną strużką.
co prowadzi mnie gładko ku następnemu tematowi, w którym w całej rozciągłości potwierdzam, iż imię Wojtek dla posiadacza siusiaka jest jak najbardziej wskazane, czego jestem osobiście przykładem ;-)

10.02.2010, 00:05 :: 89.75.152.177
bluemauritius
brawo, bardzo ładnie :)

09.02.2010, 22:28 :: 89.78.193.153
Y
Z Warszawy do Radomia wcale nie tak daleko q-: Za to do Gdyni...

Archive jest dla mnie mocno monotonne. Ale ten kawałek akurat lubię; ten i Again; ściągnęłam kiedyś więcej ale mi się nie spodobało. Ale właśnie te zapętlenia, ten lekki trans, to w jakiś sposób maszynowe zimno, techniczne brzmienie - no, lubię.

Gratulacje z okazji przyszłego zostania ciocią (-:

Przepraszam że tak zamulałam pod poprzednią notką, ale też mnie gniecie brak czasu - który w dodatku czuję że tracę totalnie bez sensu - a poza tym zmęczenie, zniechęcenie, ciągły wkurw, i "ja pierdolę, tylko nie znowu śnieg". I jeszcze klawisze wciskam za mocno, i w kółko poprawiam literówki!