Maleństwo ma katar. Siorbie nosem, nic wyciągnąć sobie z niego nie pozwala. Dziś spałam może godzinę, może nie.
Wiele bym oddała, by ten katar przeszedł na mnie, a ją zostawił w spokoju. Katar jest straszny, nienawidzę go. Ale teraz wzięłabym nawet najcięższy, dwutygodniowy katar, taki z lejącą się z nosa toksyczną wodą, która rani skórę pod nosem, aż ta zaczyna pękać, mimo smarowania kremem. Byle tylko Maryś mogła sobie spać spokojnie, oddychać spokojnie... Najgorsze jest to, że ona nic nie rozumie, nie wie, czemu jej nosek nie działa tak, jak powinien, patrzy na mnie smutno, z wyrzutem.
No ale nic, parę dni i przejdzie. Przetrwać.
Name:

Komentarze:

19.01.2012, 08:04 :: 178.73.44.37
agatka
Przetrwacie :)