Poszliśmy wczoraj na karaoke, powydzieraliśmy się trochę, o dziwo nie straciłam dzisiaj głosu.
Fajnie, dziko i radośnie, ale chyba od jakiegoś czasu preferuję spokojniejsze miejsca spotkań z przyjaciółmi. Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nasz stolik miał spory udział w robieniu ogólnego hałasu, ale zapewniam, nie robilibyśmy go, gdybyśmy byli jedynymi robiącymi. Robienie hałasu przez inne stoliki zniechęcało do siedzenia cicho. I tak to wszystko się wzajemnie nakręcało.
Skoro już rozpoczęłam temat bardzo amatorskiego muzykowania, pochwalę się, że kupiłam sobie gitarę. Gitara stoi w tej chwili w ciemnej szafie, ponieważ we wtorek muszę iść w końcu zaliczyć te cholerne ćwiczenia, a będzie to już ostatnia bitwa w tej długiej i nudnej wojnie. Po wojnie pozostaną do przeprowadzenia już tylko działania obronne.
Kolejna wojna za rok i zamiast dwóch lat potrwa rok, o ile będzie to możliwe, ale chyba będzie, tak mi powiedziano i tej wersji będę się trzymać.
Potem już końmi mnie nie zaciągną do żadnej szkoły.
Studiowanie to największe marnotrawstwo czasu, jakiego mogłam doświadczyć. Wiedzę, którą posiadam, spokojnie mogłabym posiąść dzięki przeczytaniu kilku książek, antologii i podręczników, bez chodzenia na zajęcia i wygłupów na egzaminach. Wiedza ta opuści mój umysł najpóźniej za kilka miesięcy, z czasem pozostanie zapewne znajomość pewnego zbioru fachowych określeń.
Tak, być może jest jeszcze coś, co zdobyłam, a o czym nie wiem, że zdobyłam. Może zmienił się mój sposób myślenia, może "poszerzyłam horyzonty"? Biorę pod uwagę taką możliwość. Jednocześnie wydaje mi się, że to samo mogłabym osiągnąć dzięki czytaniu literatury z tej dziedziny wtedy, kiedy mi się podoba i tego, co mi się podoba, a nie tego, czego akurat oczekują ode mnie w danym czasie (najczęściej wtedy, gdy mam ochotę na coś zupełnie innego, albo też nie mam czasu, bo poświęcam go czemuś innemu, na przykład zarabianiu na życie, przez co czytanie i przyswajanie jest mniej efektywne).
Tak oto przedstawiłam nieformalny dowód na to, że to wszystko na chuj mi było potrzebne.

Jeszcze jedno - nie mówię tego wszystkiego z goryczą, raczej chce mi się śmiać. W tej chwili już dość radośnie śmiać, zważywszy na fakt, że koniec zabawy jest bliski. Może nawet jestem próżniaczo zadowolona z tego, że mam takie fajne, absurdalne życie.
Name:

Komentarze:

25.07.2012, 08:09 :: 64.60.28.98
Nacer
jezuuu! nie mogę się doczekać! Mam niaedzję że jednak będzie to we wrześniu a nie w październiku, jestem ciekawa co będzie się działo z Naomi i z Silver... :D ____________________________________________caviki.blogspot.com

09.11.2009, 22:18 :: 188.33.252.36
jaskrawa
kamyku, w czwartek, dyżury się pozmieniały!

09.11.2009, 22:06 :: 94.75.121.23
shingle
ha, po co te studia? mnie jakoś mało się przydają zawodowo, może słownictwo i kilka zagadnień było przydatnych kiedyś (bo teraz w innym dziale i raczej nic ze studiami wspólnego), ale przynamniej mam pojęcięcie czym mamią banki i towarzystwa ubezpieczeniowe i jak czytać umowy, choć tyle dobrego ;) enyłej, każda szkoła na coś się przydaje. jeśli nie dziś, to może jutro, jeśli nie w pracy, to może w życiu. a i tak połowa wykładów/ćwiczeń zupełnie zbędna ;)
jak zaliczenie?

09.11.2009, 19:05 :: 94.254.167.204
jaskrawa
hahahahahaha!!
marecki! no właśnie!
donpepego - masz rację, coś tam się wyniosło, nikt do końca nie wie co.

u mnie jest tym gorzej, że to, czego się nie nauczyłam, kompletnie nie przyda mi się w pracy.

09.11.2009, 18:47 :: 89.75.152.177
bluemauritius
ja też tak jak pepeg mam irracjonalne poczucie, że studia były po coś. chociaż z politechniką jest jednak trochę inaczej, to coś jest bardziej oczywiste. chociaż za chuja nie wiem, po co mi była taka metoda przemieszczeń na mechanice budowli, bo nic nie pamietam.

ale chyba wiem czego konkretnego mnie nauczyły studia!

umiejętności przesuwania terminów!!! i świadomości, że nie ma takiego terminu, którego by się nie dało przesunąć :P mistrzostwo świata w odkładaniu na później :D

09.11.2009, 09:38 :: 195.68.31.231
donpepego
ja mam jakieś irracjonalne poczucie, że studia na coś były - nie żebym wiele z nich pamiętał, pamiętam raczej mało praktyczne mikrowycinki, to chyba o co innego chodzi; o ludzi? nie bardzo, bo lepsi byli w liceum. o ćwiczenie umysłu w zapamiętywaniu i przetwarzaniu danych? tu też liceum należy się prymat. hm jeśli chodzi o przygotowanie do pracy zawodowej, to też po cichu uważam, że liceum plus wrodzona inteligencja by spokojnie wystarczyła ;-) czyli też nie wiem po co te studia. ale w sumie fajnie było.

08.11.2009, 20:14 :: 89.75.152.177
bluemauritius
brawo, bardzo ładne zdjęcie.

ciesz się życiem, walcz z próchnicą.

08.11.2009, 15:37 :: 94.254.130.199
jaskrawa
nie zrozumiałaś. wiedziałam, że pewnie wszyscy odbiorą to jako skargę na zły los, podczas gdy w ogóle tego nie miałam na myśli, o czym świadczy chociażby ostatni akapit.
eh, wszyscy zawsze oceniają po pozorach...

08.11.2009, 14:24 :: 93.157.116.131
ri
czy ta notka została napisana zaraz po tym, jak miałaś cieszyć się z życia?
- siadaj, pała!