Od kilku dni, siedząc ciągle na zwolnieniu, męczę się z decyzją - złożyć wypowiedzenie czy nie składać.
Podjęłam już kilka decyzji, ale żadna nie wydała mi się dostatecznie dobra, by została ostateczną.
Z jednej strony chce mi się rzygać na samą myśl o mojej pracy i wiem, że jeśli się stamtąd nie urwę TERAZ, to będzie jeszcze gorzej. Chciałam dokonać takiego ostatniego cięcia, za wszelką cenę uciec, wyrwać się ze szponów tej straszliwej korporacji.
Z drugiej strony - nie mam żadnej kasy, a jeść trzeba, żadnej roboty na razie też nie. Wysyłam CV - jak dotąd bezskutecznie.
Bez pracy nie mogę tak siedzieć Kapitanowi na głowie, a jednocześnie trudno mi byłoby się pogodzić z koniecznością powrotu do mamy.
I co? I chuj.
Rit powiedziała, że skoro nie mogę się zdecydować, to żebym rzuciła monetą.
Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam?
Rzuciłam monetą i wyszło, że mam zostać w pracy i szukać innej. Mądra ta moneta, nie?
Nie podoba mi się to, co powiedziała mi jednogroszówka, ale w końcu zdałam się na jej wolę, więc nie mam teraz wyjścia.
Przyznam, że od razu mi lżej.
Także tak. Jeśli nie wiecie, co robić - rzućcie monetą!
Name:

Komentarze:

25.01.2010, 09:47 :: 192.109.140.34
donpepego
każde pytanie da się rozbić na tak-nie, odpowiedź też, tak jak każdą najdłuższą nawet książkę da się rozbić na znaki binarne, 0-1, czyli tak-nie właśnie.
ale to chyba niewielka pociecha.

25.01.2010, 08:21 :: 94.254.137.101
jaskrawa
ja też niewiele rozesłałam, ale trochę rozesłałam....
blue - to tak postaw pytanie, żeby sugerowało odpowiedzi tak-nie :D

24.01.2010, 23:28 :: 89.75.152.177
bluemauritius
a co jeśli pytanie nie ma odpowiedzi typu tak-nie?

24.01.2010, 20:37 :: 109.243.229.247
agatka
Ja też rozsyłam, ale na razie niewiele.
I modlę się o zlitowanie i robotę w branży. A jak nie, to będę się modliła o jakąkolwiek.
Ale ale. Napisałam do końca. Zaakceptowane. Zaczynam boje z Paniami z Dziekanatu.

24.01.2010, 15:21 :: 188.33.26.243
jaskrawa
mój kot ma się świetnie. dzisiaj gorzej. maciek smażył jajecznicę z cebulą i kota szczypało w oczki.
siedziała i mrużyła.

24.01.2010, 11:56 :: 89.25.159.178
ri
aha miałam jeszcze napisać, jedz ser, widocznie go potrzebujesz.
ja zawsze potrzebuję sera, choć najbardziej bym potrzebowała chyba mozzarelli, oscypki, haloumi i paluszki serowe, takie przekąski...ehhh..
a ostatnio potrzebowałam ryb i nie mogłam się opanować jak widziałam rybę, zupełnie jak mój kot.
p.s. jak się ma Twój kot o pięknej aksamitnej sierści?

24.01.2010, 11:53 :: 89.25.159.178
ri
kawał pepe nieprzeciętny :D
dlaczego pepe zna takie kawały co inni nie znają i nigdy przenigdy się nie powtarza?

anielwe, a wysyłałaś? ;)

uściski dża :*

23.01.2010, 15:41 :: 109.243.166.53
jaskrawa
nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałabym oglądać mrocznego rycerza!
monety mnie już nie obchodzą. użyłam jednej do własnych celów, teraz udaję, że się nie znamy.

23.01.2010, 13:33 :: 77.237.14.70
chybamniepopierniczylo
czyli nie ogladalas mrocznego rycerza?
polecam, motyw z moneta mial dosc gleboki sens :)

23.01.2010, 11:33 :: 193.151.113.84
sq
jednogroszówka? rzuć banknotem stuzłotowym ;)dobra, kwas. Rada bezrobotnej skubanej: daj se miesiąc, jeśli będzie tak samo chujowo, to rzucaj. A w tym czasie intensywnie rozsyłaj cv. Przecież już od roku chyba mówisz, że masz serdecznie dość, więc chyba coś w tym jest? Analiza Psychologiczna: Takiej Pewności, o Którą Wszystkim Nam Chodzi raczej nie będziesz miała, a może podświadomie na nią czekasz i w ten sposób tracisz czas. To jest kwestia decyzji i to bez możliwości sprawdzenia scenariusza 'a co by się stało gdybym jednak została/zwiała'. A poza decyzjami, dla których jedyną alternatywą jest ŚMIERĆ!, to trudne ;) Dobra, nie mądrzę się, tylko idę na pociąg. Sija!

23.01.2010, 09:27 :: 188.33.11.199
jaskrawa
eee nie.. może ćwierćdolarówkę?

22.01.2010, 20:25 :: 77.237.14.70
e-mailica
Jak w mrocznym rycerzu...

A wiesz jaka on mial monete?

22.01.2010, 14:09 :: 188.33.58.82
jaskrawa
anielwe, ale ja to rozumiem, bo też nie miałabym na jedzenie. rozważałam poważnie opcję powrotu do matrixa.


22.01.2010, 13:00 :: 79.190.230.66
anielwe
ja nie rzucam monetą, bo nikt nie odpowiada na moje CV ! rzucę robotę i nie będzie nas stać na jedzenie ;/

22.01.2010, 08:34 :: 109.243.208.195
jaskrawa
hahahahahahahha!!!1 (też love dowcip)
widzisz, pepegu, to nie jest takie proste, jak się wszystkim wydaje. problem w tym, że ja pracuję nie na polecenie szefa (szefowej to mogę się najwyżej wypłakać na ramieniu), ale raczej klientów. im nie mogę powiedzieć, że tu mogę się zesrać. im mogę powiedzieć, że czegoś nie zrobię, wtedy oni zlecą to komuś innemu, a ja będę mogła sobie iść na centralny, pytać, czy nie poratują mnie pięciozłotówką.
gdybym to dla szefów pracowała, mogłabym już dawno powiedzieć, żeby pocałowali mnie w tyłek.

21.01.2010, 18:13 :: 89.75.152.177
bluemauritius
love dowcip! :D:D:D:D

a jutro nadal nie masz ochoty wyrwać się do lokalu rozrywkowego? może też rzucisz monetą? ;P

21.01.2010, 17:27 :: 192.109.140.35
donpepego
hm a może decyzja na podstawie pięciozłotówki byłaby więcej warta?

mi się praca zmieniła praktycznie sama, korzenie już zapuszczałem w poprzedniej, ale ot dla spokoju sumienia posłałem 4 cvki i na dwie były rozmowy, pierwsza mi się spodobała, więc drugą olałem.

2 lata trochę zmieniły na rynku pracy, ale myślę, że w wawie na pewno coś się znajdzie godnego uwagi. pracuj w granicach rozsądku pokazując szefostwu uczciwie przy zadaniach ponad siły, że "tu, tu i tu mogę się zesrać" (ups taki żart kiedyś był o gościu który potrafił wypierdywać meledie i dostał partyturę żeby ocenił czy da radę jakiemuś utworowi, no i tak odpowiedział pokazując w nutach co trudniejsze pasaże)