Chce mi się głównie płakać.
Zima idzie.
W robocie nie dają żyć, gównoburza jedna za drugą.
Bieganie wytwarza taką małą kołderkę, ale ona jest za cienka i za krótka, aby schować się przed całym światem.
Byle przetrwać jakoś. Jakoś... Ciągle jest jakoś, ciągle złudzenie, że kiedyś będzie lepiej. A wiadomo, że nie będzie.






Name:

Komentarze:

12.12.2017, 20:01 :: 89.76.50.6
kamol
Deprecho Ty moja, przytulam bardzo. Przyjechać jakoś, pobyć czy coś?
Z innej beczki, dziś rozłożył mnie na łopatki Paweł, wlasciciel "mojego" zieleniaka - "najgorszy jest wiatr". I tego się trzymam ;-)

09.11.2017, 23:14 :: 37.47.111.39
through-the-life
No właśnie... ciągle jest jakoś... A niech tak dla odmiany będzie dobrze.

30.10.2017, 12:53 :: 192.109.140.171
donpepego
ale bywa i będzie bywało.
choć tak by się chciało, by bywało częściej. albo konsekwentniej, kompleksowiej, a nie tylko w postaci okazjonalnych kwiatków na hektarze nawozu...

29.10.2017, 06:33 :: 78.11.211.20
volver
oj też mnie dopadała jesień, smutek, przemijanie i usychanie tkanek. Ale w tym roku w porę zaczęłam pić na potęgę magnezy, multiwitaminy i inne witaminowe plusze i powiem Ci że jakoś pozytywniej spojrzałam na świat i trochę kopa energii dostałam, takiego malutkiego, ale zawsze coś :)