Jakiś pojebany ten lipiec.
No ale trudno, trzeba jakoś rzeźbić dalej w tym rozpadającym się kawałku życia.
Jutro jedziemy nad morze. Niby tak. Robotę mam rozgrzebaną jak Trybunał Konstytucyjny.
Maciek leży z gorączką.
Ciuchy leżą na stole.
Ja najchętniej też bym się położyła i poczekała na teleportację do naszej miejscówki.
Jak w Star Treku.
Four to beam up! Engage!
Ostatnio żyję jakimś nieswoim życiem, wolę filmy niż rzeczywistość. Rzeczywistości filmowej nie trzeba przeżywać. Podejmować decyzji ani wysiłku. Spoko.

Zdałam sobie sprawę, nie po raz pierwszy, że większość moich ciuchów to stare szmaty.
Hipis zawsze pozostanie hipisem.
Dobrze, że jedziemy do hipisowa, tam mi mogą naskoczyć wszyscy.

Name:

Komentarze:

06.08.2016, 06:58 :: 78.11.129.203
volver
Też bym chciala do hipisowa! Tymczasem tkwię w hipsterowie.