Szukanie pracy to jedna z najbardziej frustrujących czynności w życiu.
Poczucie zawodowej wartości spada jakieś sto punktów dziennie. Jak ma nie spadać, skoro na jakieś dwadzieścia wysłanych aplikacji dostaję jedną lakoniczną mailową odpowiedź z pytaniem o dyspozycyjność? Co gorsza, gdy odpowiadam uprzejmie, potem nie dostaję już żadnej odpowiedzi, mimo że zarówno z ich maila jak i z ogłoszenia wynika, że chcą właśnie kogoś do współpracy w mniej więcej takim wymiarze, jaki proponuję. Nic z tego nie kumam!
Inna sprawa, że odpowiadam tylko na takie ogłoszenia, gdzie spełniam kryteria, a mimo to nikt się nie odzywa. Dlaczego klienci są zadowoleni z mojej tak zwanej "tfurczości", a podczas szukania pracy spotykam się ze ścianą? A raczej zimnym, wielkim murem...
Trochę idę się zabić, bo na razie mam poczucie ogromnej porażki. Czas zapierdala jak szalony i nadeszła pora wracać do normalnego życia, bo dziury budżetowej nie wypełnią moje żałosne ambicje, chcenia i zlecenia za marne pieniądze. Czuję jednak ogromny żal, bo cała ta gigantyczna przerwa w pracy na etacie miała być okazją do zmiany zawodowej ścieżki, szansą na "przebranżowienie się", rozwój i inne takie. Człowiek się naczytał tych wszystkich zasranych artykułów o ludziach, którym po prostu coś wyszło, głównie dlatego, że się nie poddali, że trwali przy tym, co lubią i potrafią robić. A nawet jeśli nie potrafią, to "jeszcze nie potrafią". A ja nie mogę i smutno mi, kurwa.
Tak, wiem, że nie powinnam narzekać. Tysiące polskich kobiet, matek, zamieniłoby się ze mną. Mam umowę, robotę niezgorszą... Tylko co z tego, skoro myśl o powrocie tam, skąd tak cholernie chciałam uciec, powoduje u mnie skręt kiszek i nieodpartą pokusę zapalenia ostatniego papierosa i rzucenia się pod pociąg?
Albo nie pod pociąg, to pewnie boli trochę. Podobno najmniej bolesna śmierć to zamarznięcie. Teraz zima, jest okazja...
Dobra, kończę, bo się rozmarzyłam, a tu trzeba do roboty wracać.

(a, nie zabiję się oczywiście, nie bójcie żaby, wiecie, że już wielokrotnie się zabiłam w wyobraźni, było fajnie, ale bez przesady :D)
Name:

Komentarze:

23.01.2016, 10:53 :: 188.146.0.242
calajaskrawosc
volver, to chyba dobry pomysł, by o to zadbać! myślę, że założenie, by zwłoki były atrakcyjne, może ocalić niejedno życie :). bo jeśli czyjeś ciało jest aktualnie nieatrakcyjne, to przecież trzeba najpierw iść do SPA, popracować trochę na siłce czy fitnessie. w końcu może się okazać, że życie wciągnie delikwentkę i nie będzie miała już ochoty na zgon :)

22.01.2016, 19:25 :: 78.11.129.203
volver
przeczytałam że się rozmroziłaś zamiast rozmarzyłaś. Ja czytałam, że kobiety lubią zostawiać po sobie atrakcyjne zwłoki dlatego łykają prochy zamiast strzelać sobie w łeb.

21.01.2016, 13:12 :: 188.146.71.56
jaskrawa
eli, wow, super ta żaba! nie pisali tam może, czy z dziećmi też tak można? czasem fajnie byloby je zamrozić choćby na parę godzin!

agatko. pytanie kiedy nastąpi dzień pod tytułem "w końcu" :)

21.01.2016, 07:07 :: 194.181.245.194
agatka
rozumiem Cię bardzo. Poszukiwania pracy zawsze wrzucały mnie w najgłębszy dół świata. Rzyg.
Ale wiesz, zawsze coś się w końcu wydarzało :)

20.01.2016, 19:35 :: 87.239.222.123
eli
Nie wracaj jeszcze do korpo, nigdy nic nie wiadomo, mówię Ci to JA (sama rozumiesz) i zaprzyjaźnione Co-zjawia-sie-gdy-samo-chce :)

A zamarzanie nie takie oczywiste - można na wiosnę rozmarznąć i co wtedy?
www.facebook.com/naukatolubie/photos/a.142126229306123.1073741826.134221140096632/478477512337658/?type=3&theater

20.01.2016, 14:48 :: 188.146.0.173
calajaskrawosc
kotoju, panbuk na początku nie chronił, ale gdy zaczęłam się rozglądać, pytać, węszyć i nieco orientować w tym brutalnym świecie, to już jest lepij z moją orientacją w terenie.
na ogłoszenia typu "płacimy 2 złotopolskie za 1k znaków, bo to średnia rynkowa stawka" reaguję już mniej więcej tak jak na te w stylu "pracuj przy robieniu przelewów i zarób dwadzieścia tysięcy w miesiąc" :D
czyli - zamykam szybkim kopnięciem :D

aczkolwiek nadal jest źle z moją płacą, bo wciąż ciągnę zlecenia łyknięte kilka mcy temu. minimalnie zwiększyłam stawkę, ale to niewiele... oczywiście mogę powiedzieć panom "dziękuję", ale wtedy będę miala nieco za dużo czasu na kąpiele w wannie i malowanie kopyt, gdy dzieciory pójdą do placówki :D

20.01.2016, 14:18 :: 83.31.92.109
kotoju
wszędzie jest konkurencja. a ponieważ wnioskuję, że masz do czynienia ze słowem zawodowo jako i ja, to zaprawdę, niech cię panbuk broni przed sugerowaniem się stawkami pt. "ma pani marchewkę i bułkę, za pińcet stron w swahili chyba wystarczy, nie? bo mamy pod drzwiami kolejkę chętnych" :D niestety, trzeba cierpliwości. albo gdy konieczne wzięcia co dajom i szukania dalej. nie poddawaj się, to naprawdę trwa!

20.01.2016, 13:38 :: 188.146.0.173
calajaskrawosc
kotoju, właśnie w tym sęk, że chcę trzymać standardy i nie łapię już byle czego (o byle jakie zlecenia jest baaardzo łatwo, w zasadzie leżą na ulicy, ale ja już się po nie nie schylam :D). byle co brałam rok temu, teraz już wiem nieco więcej i uważam, że nie ma sensu dłużej pracowac za śmieciowe stawki.
poczytalam ostatnio kilka wątków na branżowych forum i włosy mi dęba stanęły, ile sobie ludzie liczą za usługi. dość dużo jak na tę branżę. chciałabym tyle zarabiać. konkurencja jest jednak spora, a wymagania bardzo wysokie. wiem, że muszę wciąż pracować nad sobą, by równać poziom, jednak mój czas powoli dobiega końca i w tym problem.
wysłałam oczywiście więcej niż 20 cv :) 20 to chyba tylko wczoraj... :)
tylko że nie mogę poweidzieć, że wysyłam 20 dziennie, bo wcześniej wysyłałam sporo mniej, ze dwa dziennie albo wcale. teraz - ostro ruszyłam do ataku i ... chuj na razie. a ja, mimo lat i życiowego doświadczenia łatwo wpadam w doły, poddaję się i prędzej myslę o sobie, że jestem gównem, niż powiem, że po prostu za krótko szukam.
ale dzięki za pocieszenie!


20.01.2016, 13:12 :: 178.42.157.162
kotoju
hm, jakby ci powiedzieć. za marne grosze wezmą cię od razu. jeśli chcesz utrzymać standardy, nastaw się na ok. 6-miesięczne szukanie. z mojego doświadczenia: 2 rozmowy na 100 cv (takiego, że w swoim życiu nie prowadziłam tylko ekspedycji na marsa, ale poza tym to tańczę, śpiewam, recytuję), pierwsza rozsądna propozycja po 4 miesiącach intensywnego szukania, mailowania, spotykania. 300 cv wysłanych. się nie zniechęcaj i nie obniżaj poprzeczki :)