No i pierwszy oblany. Przez własną głupotę, bo przy skręcaniu w lewo. Nie wchodząc w szczegóły - mimo, że na kursie przerabiałam sto razy to miejsce i szło mi w większości przypadków w miarę sprawnie (chociaż nie zawsze, przyznaję), tym razem pojechałam całkowicie źle. Przerwanie egzaminu i powrót w pełnej hańbie na miejscu pasażera.
Nie byłam zestresowana, na stres nie mogę winy zrzucić.
Samochodzik był ekstra, o wiele płynniejsze sprzęgło, biegi itd., niż w tych szkolnych. Nie musiałam się bać, że mi silnik zgaśnie albo coś nie wskoczy. Na samochodzik też nie mogę zrzucić.
Egzaminator - mamroczący pod nosem stary buc, nie rozumiałam, co do mnie mówił. Nie spodobał mi się od początku, ale nie wyprowadziło mnie to z równowagi. Pełna zimna krew. Zimna jak zimna wódka. To zatem nie wina egzaminatora-chuja.
Placyk i miasto (na mieście jakieś 10-15 minut może zdążyłam poszaleć) do momentu oblania szło gładko. Na stresowanie się drobnymi pomyłkami też nie mogę zatem zrzucić winy, bo nie popełniłam takowych (co potwierdził egzaminator).
Kluczowy, ostateczny i druzgocący błąd, który popełniłam, wynikał zatem bez wątpienia z moich niskich umiejętności. Tak to jest, jeśli niektóre sytuacje na drodze nadal są dla nas zagadką i nie wychodzą nam w stu procentach.
Nie wiem, ile godzin muszę wyjeździć, żeby ogarnąć WSZYSTKO. Doskonale orientować się na każdym rondzie, skrzyżowaniu, na skrzyżowaniach równorzędnych za każdym razem w ciągu ułamku sekundy wiedzieć, kogo przepuścić, a kogo nie i tak dalej.
Dobra, następna próba za 3 tygodnie. Mam teraz dylemat - wywalić resztę pensji na mnóstwo jazd, by za trzy tygodnie jeździć jak miszcz-kierownicy-ucieka, czy walnąć se oszczędnie ze dwie godziny przed samym egzaminem dla przypomnienia i liczyć na to, że mi się JAKOŚ uda.
Spać mi się chce.
Name:

Komentarze:

04.02.2011, 12:35 :: 46.113.94.137
jaskrawa
agatko, chwała mu za to. myszy by go zjadły, gdyby przepuścił ciężarną, a ona potem zabiłaby się na drodze...
proszę nie psioczyć na egzaminatora! za to, kurwa, dostają kasę, by oblewać piratów drogowych, idiotów i ludzi, którzy po prostu JESZCZE nie potrafią jeździć. i ja, wpłacając im swoją kolejną stówę, liczę właśnie na to, że płacę też za własne bezpieczeństwo. amen!

04.02.2011, 11:45 :: 194.181.95.222
agatka
Pierwsze koty za płoty, wiadomo. Ja bym pewno stawiała na to, żeby jeszcze wziąć trochę jazd, najlepiej w jakichś paskudnych porach dnia, kiedy sytuacja na drodze jest naprawdę niefajna...
Ale ja się nie znam, w końcu nadal nie jeżdżę ;)
A że egzaminator oblał ciężarną, to go myszy zjedzą.

04.02.2011, 09:31 :: 109.243.61.61
jaskrawa
jaga - tak to właśnie traktuję. jako rozgrzewkę i pewnego rodzaju próbę sił - miernik stresu, reakcji na osobę Egzaminatora-Chuja, poza tym se mogłam przejechać ich placyk i zobaczyć, że sto milionów razy łatwiej zrobić u nich łuk niż nasz szkolny. nasz szkolny ma bardziej nierówną powierzchnię i trzeba się porządnie bujnąć przy ruszaniu do tyłu, a potem odpowiednio zwolnić, by dobrze zakręcić, a u nich to bułka z masłem, równo jak na stole. to samo górka - ćwiczyłam z instruktorem ruszanie pod górkę na naprawdę stromym wjeździe, więc na egzaminie nie czułam się jak na górce, ale jak podczas niemal normalnego ruszania :D
no a teraz już wiem, jak to jest i czego się spodziewać.
blue - no tak, coś takiego.
kay - ale ten placyk to nie jest taki placyk, jak kiedyś. placyk to teraz kilka wyuczonych ruchów, które trzeba powtórzyć :), zatem wyjechanie z niego naprawdę nie ma dla mnie wiele wspólnego z dobrym jeżdżeniem. dobre jeżdżenie to przede wszystkim umiejętność przystosowania się do sytuacji, szybka reakcja, odnalezienie się na najbardziej zatłoczonym wielkim skrzyżowaniu. a ja tu się gubię nadal, jak się okazało i nie zawsze wiem, co robić. no i to muszę potrenować :)

03.02.2011, 23:58 :: 84.10.161.210
Kay
Dziewczyno, za pierwwszym razem wyjechałaś na miasto? No weeeeź! Zacznij myśleć o sobie lepiej, to zdasz śpiewająco. Skąd Ci przysżło do głowy, że ci, którzy zdają umieją jeździć? Ja zdałam za drugim razem i NAPRAWDĘ nie powinnam, bo stanowiłam potem zagrożenie.

03.02.2011, 21:02 :: 89.74.181.59
bluemauritius
walnij se ze 4 godziny, góra 6. jakoś się uda, suner or lejter :)))


03.02.2011, 19:57 :: 83.24.163.93
jaga
pierwszy raz to była tylko rozgrzewka, pierwszy raz się nie liczy, dopiero za drugim razem to będzie egzamin;D! będzie dobrze! a skręcanie w lewo to przecież najtrudniejsze co może być!