Posiedź se trochę w pozycji lotosu, od razu ulga.
Ciekawe, co powie w środę ortopeda. Może to samo.
Name:

Komentarze:

24.01.2011, 16:15 :: 46.113.223.15
jaskrawa
gacie - zawsze :D

24.01.2011, 15:56 :: 192.109.140.33
donpepego
dobra, to ty możesz być ta, co ma obciachowe gacie do wuefu.

24.01.2011, 14:49 :: 46.112.47.124
jaskrawa
jeśli nawet tak, to ja nie chciałabym nim być :D

24.01.2011, 09:53 :: 192.109.140.37
donpepego
"izba odchudzeń" - prawdziwa perełka monty pythonem podszyta ;-) ale co to za klasa, gdzie nie ma ani jednego grubasa? jeden grubas na klasę być musi!

22.01.2011, 10:20 :: 109.243.91.139
jaskrawa
ri, no właśnie. do tych babć też powinno się oczywiście strzelać :D:D

obawiam się, że ten siedmiolatek marchewki jako alternatywy dla kurczaka i frytek sam nie zażąda...raczej rzuci się na chipsy (jak każdy człowiek, Ty i ja też :D), jeśli mamunia je kupi. i właśnie o to chodzi.

22.01.2011, 07:48 :: 193.106.84.11
Ri Mi
zaczynam się zastanawiać, jak to jest, kiedy siedmiolatek jest gruby.
Czy on siedząc przed telewizorem mówi mamie: "mamusiaa, ja już nie mogę patrzeć na te frytki i kurczaka z grilla, dałabyś jakąś marchewkę" czy raczej "o, jak fajnie, że kupiłaś mega wielką paczkę chipsów!"

I zastanawiam się, czy Miłosz (mój siostrzeniec) będzie gruby. Jego pierwsze świadome słowo to "niam" na widok biszkopta. Babcia ciągle mu wpycha do buzi jakieś jedzenie.

21.01.2011, 22:12 :: 46.113.111.3
jaskrawa
hahahah :D
wyszło na to, że ja tu specjalnie prowokuję, niczym jakiś troll, żeby "zarobic komcie" :D
blue, racja, gówno wiemy o wychowywaniu dzieci. no ale jakieś wyobrażenie chyba mamy, conie?
i muszę się zgodzic z ostatnim kom. agatki - dzieciak sam z siebie gruby nie jest. a jeśli już jest, to trzeba go odchudzic. w końcu rodzice JAKĄŚ władzę nad nim mają i nie mogą pozwolic, żeby totalnie miał w dupie jakieś zakazy i nakazy.
co do "płynnych granic", to już kwestia do dyskusji, jakieś można by pewnie ustalic.
nie działa mi tu literka "ci" :((, na kompie Kapitana.

21.01.2011, 20:05 :: 178.73.63.165
agatka
Marecki, nie powiesz mi, że zdrowy siedmiolatek jest sam z siebie otyły i leniwy. Żaden (zdrowy, zaznaczam) dzieciak w tym wieku nie jest gruby sam z siebie. Jeśli siedzi bez przerwy przed kompem i wpieprza hamburgery, to nie jest jego wina, jego zaniedbanie i jego lenistwo.
A co komentów pod notką, to miałam ochotę to samo napisać :) Trzeba widocznie stawiać na minimalizm.

21.01.2011, 19:20 :: 89.74.181.59
bluemauritius
dwa zdania napisała, a komentów więcej o jakieś 7000% niż sama notka, nieźle, conie? :D:D:D

21.01.2011, 19:19 :: 89.74.181.59
bluemauritius
teraz mówisz z sensem - "zwykłe zwrócenie uwagi, choćby przez nauczyciela czy pedagoga szkolnego" to uświadamianie i profilaktyka, i tu się zgadzamy.

natomiast nie ma moim zdaniem mechanizmów, które pozwoliłyby znaleźć płynną granicę między dzieckiem otyłym z powodu poważnego zaniedbania a takim, które jest po prostu grube i leniwe :P

zresztą ja już się nie wypowiadam, bo jestem po wielokroć nieuprawniony - ani nie mam dzieci, ani nie byłem nigdy gruby, ani nawet nie znam nikogo naprawdę grubego ;)))

21.01.2011, 19:12 :: 89.74.181.59
bluemauritius
albo nie. zgoda. macie rację. karać rodziców za otyłość dzieci.

hamburgeromaty dla polici pieszej - jak zobaczą grubego dzieciaka, każą dmuchać i jeśli stężenie hamburgerów w wydychanym powietrzu przekroczy pół promila, to rodziców do więźnia! a dziecko na izbę odchudzeń.

21.01.2011, 19:08 :: 46.113.48.64
jaskrawa
blue, ja piszę właśnie o tych skrajnych przypadkach. egzekwowanie "kar" w każdym przypadku byłoby pewnie niemożliwe "technicznie", zatem z góry skazane na porażkę.
pomysł "sto złotych od kilograma nadwagi" to raczej coś w rodzaju metafory... zupełnie nijak mający się do rzeczywistości, przyznaję.
jeśli masz takie zaufanie do bliźnich, idź sobie do centrum handlowego i przyjrzyj się niektórym dzieciom. przyjrzyj się też temu, co jedzą, w jakich ilościach oraz zachowaniu matek. a raczej ich kompletnej bezmyślności.
czy gdybyś zobaczył dziecko lane kablem od żelazka to byś nie zareagował, bo "każdy może robić, co chce"? powodowanie u własnego dziecka cukrzycy, chorób krążenia, deformacji kości i stawów itp. chyba można porównać do powodowania u niego blizn po uderzeniach? może nawet jest to gorsze. skaleczenia się wygoją, cukrzyca czy inne choróbska trochę trudniej się leczy (oczywiście nie bagatelizuję tu fizycznej przemocy).

i właśnie o takich narzędziach myślę o jakich i Ty, pisząc o dzieciach noszących ślady kabla od żelazka. uważam, że pozwalanie na chorobę dziecka to taka sama krzywda, jak bicie go, molestowanie itd.
i nie "całodobowy monitoring", a zwykłe zwrócenie uwagi, choćby przez nauczyciela czy pedagoga szkolnego - co dziecko JE i jak wygląda. chyba od tego są też te szkolne pielęgniarki i kontrolne badania, nieprawdaż?
znam taki przypadek z własnej, wczesnej młodości. pewna dziewczyna miała bulimię, nauczyciele zauważyli, że bardzo schudła w krótkim czasie, ktoś zwrócił też uwagę na to, co dzieciak ma na śniadanie ze sobą (kanapka z tekturowych chlebków i listka kapusty lub sałaty, na cały dzień). była rozmowa z dziewczyną i z jej rodzicami... poskutkowało.

nie jestem zwolenniczką pełnej kontroli państwa nad obywatelami, mam tu raczej liberalne poglądy, sam wiesz.
mówię raczej o włączeniu pewnych zjawisk do kategorii "społecznych problemów", zrównanie "poważnego zaniedbania żywienia dziecka" ze znęcaniem się nad nim. postrzeganie tego jako problemu, któremu można zapobiegać, a jeśli nie da się inaczej, to także przez jakieś kary w przypadkach skrajnych. adekwatne i skuteczne.
i to nie jest "prawo do decydowania o życiu innych ludzi", ale raczej dawanie tego prawa dzieciom. prawa do zdrowego dzieciństwa (na ile jest to możliwe w indywidualnych przypadkach), ochrony przed zagrożeniami, przed którymi same nie mogą się jeszcze bronić.

21.01.2011, 18:40 :: 89.74.181.59
bluemauritius
i jeszcze jedno - agatko, za samobójstwo trudno ukarać sprawcę :P

21.01.2011, 18:38 :: 89.74.181.59
bluemauritius
agatko, ja cię proszę, nie traktuj mnie jak idiotę.

jak czytam rzeczy, które piszecie, mam ochotę zostać zwolennikiem janusza korwin-mikkego.

na boga żywego, kto wam dał prawo do decydowania o życiu innych ludzi? kto dał prawo władzom, rządowi do decydowania o tym, jak mam żyć, co mam jeść? czyż człowiek nie jest istotą rozumną, inteligentną, świadomą konsekwencji własnych działań? odrobinę zaufania do bliźnich. błagam!

jeżeli rodzic się źle wywiązuje ze swoich rodzicielskich obowiązków, to mamy narzędzia, żeby to naprawić - jak w podanym przykładzie o nachlaniu się dzieciaka. oczywiście te narzędzia zawsze będą kulawe, bo nie zawsze od razu widać, kiedy dziecko jest napierdalane kablem od żelazka, a kiedy się wywaliło na boisku podczas zwykłej zabawy.

ale karać za niewłaściwe karmienie, bo dziecko otyłe? a może za długo siedzi przy kompie? a może za mało wychodzi na boisko i dlatego tyje? więc co, monitoring 24h/na dobę, żeby wiedzieć czy rodzic się wywiązuje?

ja w swej naiwności wierzę, że lekarz widząc zaniedbane w jakikolwiek sposób dziecko, czy przekarmione marchewką, czy niedokarmione, czy przekarmione hamburgerami nie zostawi tego ot tak sobie.

natomiast mówię nie jakimś wydumanym martwym przepisom karania rodziców za niewłaściwe karmienie dzieci.

ja uważam, że ingerencja jest konieczna, jeśli ktoś przekracza pewne granice. - z tym się zgadzam, ale jeśli chodzi o dietę i szeroko pojęty styl życia, to - nie licząc naprawdę ekstremalnych przypadków - nie ma tu miejsca na penalizację [trudne słowo!], a co najwyżej na uświadamianie i profilaktykę.

21.01.2011, 17:27 :: 178.73.63.165
agatka
Właściwie Dża powiedziała już wszystko.

Za samobójstwo nie karzą i karać nie będą, ale jak będziesz chciał własne dziecko zastrzelić, to jednak Ci nie wolno, chociaż jest Twoje własne. Proste?

21.01.2011, 17:18 :: 46.113.48.64
jaskrawa
i jeszcze jedno - piszesz, że śmieciowe jedzenie jest legalne. owszem, ale alkohol też jest legalny. jednak gdybyś dopuścił do tego, żeby Twoje dziecko się nawaliło (umyślnie lub przypadkiem), grozi Ci odebranie praw rodzicielskich.
nie mówię, że należy zawsze omijać fast foody szerokim łukiem, sama uwielbiam frytki z mak faka. gdy będę miała dziecko, to nie odmówię mu próbowania słodyczy, niezdrowego jedzenia od czasu do czasu itd. nie będę udawała świętej.
ale, jako rzekłam, od czasu do czasu - pod warunkiem, że dziecko będzie zdrowe i prawidłowo się rozwijało (także pod względem odpowiedniej wagi). to chyba pieprzony obowiązek rodzica, nie?

21.01.2011, 17:10 :: 46.113.48.64
jaskrawa
ale to dzieci są. osobniki zależne w znacznym stopniu od woli rodziców. czy karmienie dziecka jedynie marchewką też byś dopuścił? co byś powiedział, pomyślał sobie, gdybyś był lekarzem - pediatrą w szpitalu i przywieźliby do Ciebie dziecko z zaawansowaną anemią, wynikającą z drastycznej monodiety? przecież szlag by cię trafił z wściekłości. był taki przypadek, głośno opisywany, historia wykorzystana przez przeciwników wegetarianizmu. rodzice dopuścili do tego, by ich dziecko straciło zdrowie w wyniku zbyt ubogiej diety właśnie.
a dopuszczanie do tego, by dzieci były otyłe (i wynika to z zaniedbania, a nie np. w wyniku przyjmowania leków o takich smutnych skutkach ubocznych) to wg mnie sytuacja analogiczna. i to nie jest kwestia estetyki, ale zdrowia i życia dzieci, za które rodzice są jednak odpowiedzialni... poczytaj sobie, do czego prowadzi otyłość.
ja uważam, że ingerencja jest konieczna, jeśli ktoś przekracza pewne granice.

21.01.2011, 16:22 :: 93.190.152.161
bluemauritius
ja też nie mówię o karaniu otyłych. rodzice nie karmią dzieci hamburgerami, żeby je utuczyć. sami żrą, to i dzieci żrą. raczej należałoby zakazać śmieciowego jedzenia, jeśli już. a póki śmieciowe jedzenie jest legalne, nie widzę powodu dla którego należałoby karać jego spożywanie. wolny człowiek w wolnym kraju. "mój jest ten kawałek podłogi i nie mówcie mi, co mam robić."

21.01.2011, 16:02 :: 178.73.63.165
agatka
Blue, ale ja nie mówię o karaniu otyłych. Mówię o karaniu rodziców za otyłość dzieci. To nie jest kwestia wolności, bo nie robisz krzywdy sobie, tylko osobie, która jest od ciebie zależna.

21.01.2011, 15:54 :: 93.190.152.161
bluemauritius
niee, bez przesady w żadną stronę.
jednak mówienie wolnemu człowiekowi, co mu wolno jeść a czego nie, to już moim zdaniem zbyt dalekie wkraczanie w prywatność i w prawo do samostanowienia o sobie.

w niektórych krajach próba samobójstwa jest karalna. słusznie czy niesłusznie?

21.01.2011, 15:32 :: 188.33.10.115
jaskrawa
kraj wolny, ale pewne rzeczy są nakazane, inne karalne. np. nie wolno się znęcać nad dziećmi, zwierzętami itd.. mamy też obowiązek szkolny. jesteś zdania, że powinno się je znieść?

21.01.2011, 14:12 :: 93.190.152.161
bluemauritius
aaa, że w przód to nie pomyślałem :P

nie no, nie przesadzajcie z tym karaniem, wolny człowiek w wolnym kraju. jak ktoś głupi, to pali, albo pije, albo wpierdala hamburgery. głupoty nie można karać.

21.01.2011, 12:15 :: 178.73.63.165
agatka
No właśnie do przodu bardziej, dlatego źle na stabilność wpływa. I cały kręgosłup się wygina, i w ogóle straszne rzeczy się dzieją :P

A co do karania - zgadzam się z całą mocą, w niektórych krajach już się to praktykuje, może u nas też zaczną...

21.01.2011, 11:34 :: 46.113.255.178
jaskrawa
a nie w przód albo w tył? przecież brzuch do przodu rośnie :D
a co do otyłych, to zamiast nakazu ustępowania im miejsca powinno się pomyśleć o profilaktyce i umożliwieniu im skutecznego leczenia. a nie takie "odwal się" jak teraz.
ale przede wszystkim edukacja i uświadamianie rodziców!

ja się generalnie nie gniewam na świat, ale jak widzę na ulicy rodzinkę z dziećmi z dużą nadwagą, wpierdalającymi za przyzwoleniem mamusi hamburgera lub jakiegoś snikersa, to mam ochotę do takiej mamusi podejść i strzelić jej w pysk. ich się powinno karać. za każdy kilogram nadwagi dziecka - sto złotych miesięcznie kary (z dyspensą dla tych, których dzieci są poważnie chore i brane leki powodują nadmierne tycie, bo wiadomo).

21.01.2011, 10:59 :: 93.190.152.161
bluemauritius
no, grubi mają ciężko, dosłownie i w przenośni :P

ej, a w którą stronę ten punkt ciężkości się przesuwa? w górę czy w dół? bo jeśli to wpływa na stabilność, to raczej w górę, natomiast mi wyobraźnia podpowiada, że raczej w dół.

21.01.2011, 10:00 :: 178.73.63.165
agatka
Ale otyli dźwigają wszędzie równo i są stabilni, a w ciąży punkt ciężkości przesuwa się nawet o 2 cm. i taka brzuchata, jak tramwaj zahamuje, to zaraz na nos leci.
(taka mądra jestem, bo byłam na konferencji na ten temat, sponsorowanej przez jakieś bebiko zdaje się...)

21.01.2011, 09:38 :: 193.106.84.11
Ri
a ciekawe, że jeszcze w Polsce nie ma nakazu ustępowania miejsca otyłym!
No przecież otyli też muszą dźwigać brzuchy!

21.01.2011, 09:19 :: 46.113.255.178
jaskrawa
blue, jaki tam brzuch... nawet mi miejsca w autobusie nikt nie ustępuje, bo jakoś go nie widać :(
a poza tym nawet gdyby, to nie będzie przeszkadzał :)

20.01.2011, 23:21 :: 89.74.181.59
bluemauritius
ale krótka notka, nie ma co komętować! ;)

20.01.2011, 23:21 :: 89.74.181.59
bluemauritius
brzuch nie przeszkadza w lotosu? :)