Koniec z cycko-karmieniem. Ponieważ jestem w trakcie diagnozowania Straszliwego Choróbska (nadal nie wiem, co mi, ale coś mi na pewno), wykorzystuję ten czas (przed rozpoczęciem brania dragów) na pożegnanie Marysi z cyckiem. Jeszcze dziś wieczorem lub nad ranem może ją nakarmię, zobaczymy. Pokarm nie zanika tak z dnia na dzień, to wszystko odbywa się stopniowo.
Kurde, nie mam sobie nic do zarzucenia. Dwadzieścia miesięcy (bez kilku dni). Chyba starczy, nie?
A jednak trochę mi smutno. Widok tej małej panieneczki, z błogą miną jedzącej mleczko prosto-od-matki, na zawsze pozostanie dla mnie bezcennym.
Coś się kończy, coś się zaczyna.
Name:

Komentarze:

08.01.2013, 15:36 :: 188.33.8.226
jaskrawa
takijeden - święte słowa, pamiętam o tym doskonale :D

agatko, mnie najbardziej wkurza to, że rodzice dzieci, które Śpią i Jedzą, myślą, że to jedynie ich (rodziców) zasługa.
a my wiemy swoje. wiemy, że mamy dzieci o nadprzyrodzonych zdolnościach czerpania energii ze słońca i powietrza i regenerujące się nie przez sen, ale przez zabawę :)

08.01.2013, 09:07 :: 31.179.101.121
zagubinowo
Rozumiem Cię bardzo.
Ostatnio w ramach skarżenia się na to, że Młoda nie śpi, znów dostałam złotą radę nt. odstawienia od cycka. Stwierdzenie, że planuję karmić przynajmniej do roku spotyka się z totalnym niezrozumieniem.
I nawet M. nie bardzo wiedział, o co mi chodzi, jak powiedziałam, że pomijając wszelkie inne kwestie - JA totalnie nie byłabym na to gotowa.

Powodzenia. Duże dziecko już masz.
No i możesz napić się piwa i innych przyjemności :)

07.01.2013, 23:34 :: 83.28.207.183
takijeden
Następny raz ten wyraz pojawi się na jej twarzy, kiedy pierwszy raz golnie sobie zimne piwo na kaca. Żeby nie było, że nie ostrzegałem. ;)