wolna sobota


Blog.pl znowu coś wykombinował, więc wróciły obawy o byt mojego starego blogusia. Bo cholera wie, co jeszcze wymyślą. Na razie wiem tyle, że nie jest już możliwe zalogowanie się tam, ale na szczęście czytać bloga można. Postanowiłam zatem (po raz drugi) podjąć się próby skopiowania notek z tych kilku lat. Dzisiaj dodałam więc kolejne notki z listopada 2004 i połowę grudnia 2004. Jeśli poświęcę piętnaście minut dziennie na kopiowanie notek (kopiuję wraz z komentarzami, te dodaję zbiorczo, jako jeden komentarz pod notką). może uda się ocalić całość przed końcem świata.
Wiem, taki wysiłek nie ma zbyt wiele sensu, ale mam to w dupie.
by jaskrawa
08.09.2012; 16:35
komentuj(5)

to chyba już


Zimno się zrobiło, co nie? To znaczy - ja nie wiem, bo dziś jeszcze nie wyszłam, ale widzę, że za oknem jest już chyba gorsza połowa roku.
Mam teraz ciężki orzech do zgryzienia. Co się robi z dzieckiem przez cały ten czas, kiedy plac zabaw jest ujebany w błocie, zapadany śniegiem, a ręce grabieją? Mam łazić w kółko po parku? Moje dziecko tego nie zrozumie. Ona, podobnie jak ja, zapewne nie jest w stanie zrozumieć, że po lecie musi przyjść zima. Nie wiem, jak sobie poradzę. Owszem, słyszałam, że gdzieś są jakieś zorganizowane zajęcia dla maluchów. Można przyjść i posiedzieć przy kawie. No tak, ale to nie za darmo. Nie stać nas, by łazić codziennie. Może z raz w tygodniu się szarpniemy. A w pozostałe cztery dni pozostaje nam spacerniak.
Jakoś to będzie. Moja siostra pociesza mnie, że ten rok między pierwszymi a drugimi urodzinami jest najtrudniejszy, a potem to już z górki. Spoko, byle do wiosny. W perspektywie mam jeszcze urlop Kapitana jakoś między wrześniem a październikiem, razem jakoś łatwiej się to dziecko wychowuje.
by jaskrawa
13.09.2012; 10:01
komentuj(3)

***


Dziecko mnie wkurwia. Wszystko mnie wkurwia.
Co kilka tygodni zdarza mi się mieć wszystkiego dosyć i mam fazę pt. "I want my life back".
Gotujesz obiad, dziecko wywala wszystko z szafek kuchennych, wsadza potem to do piekarnika, wyciąga jakieś zioła, rozsypuje je na podłodze. W pokoju porozwalane książeczki, zabawki. Znowu kupa w pieluszce, dźwigaj toto nad zlewem, by umyć dupę. Kręgosłup mi już pęka. Ubierasz na spacer, ucieka przy ubieraniu i śmieje się, bo uwielbia się ganiać. Po każdej części garderoby - rajd po mieszkaniu.
Nie śpi, chodzi spać o nieludzkiej porze (wstydzę się napisać o której godzinie).
Niewiele normalnego jedzenia je, cycek lepszy.
A potem wraca ten człowiek i jest naburmuszony, bo jest bajzel, bo chuj wie, o co chodzi. Obiadu nie chce, bo "nie jest głodny".
Dobra, wiesz, że jest zmęczony, w końcu pracuje. Praca może być męcząca, pamiętasz o tym jeszcze. A jednocześnie wiesz, że ty mimo zmęczenia jesteś w stanie rozmawiać normalnie. Dlaczego on nie może?
Dziecko też nie je obiadu.
Masz ochotę wylać wszystkim to na głowę.
I wyjść, jebnąć drzwiami.
Zamiast tego wydzierasz się na dziecko, bo rzuciło w ciebie łyżką.
Młoda nie jest potworem, z reguły jest grzeczna. Po prostu jest jeszcze mała i dopiero zaczyna kapować, o co chodzi z tym "nie wolno", ale jeszcze musi sprawdzić, jak to działa. Systemu kar nie ma. Jak ukarać dziecko, które jeszcze nie rozumie znaczenia kary? Jeśli bije mnie po twarzy, to dlatego, że się bawi, śmieje, a nie dlatego, że chce mnie skrzywdzić. Nie rozumie, że mnie boli. Mówię jej, że nie wolno, ale patrzy na mnie i znowu to robi, jakby chciała sprawdzić, co będzie dalej. Czy zrobiła coś, czego nie powinna? Co zrobi mama? Jedyna kara, jaka przychodzi mi do głowy, to ignor albo coś w rodzaju pójścia do kąta. Ale nie da jej się przecież postawić w kącie, by stała czy siedziała gdzieś minutę. Nie zrozumie takiego rozkazu. Musiałabym ją unieruchomić... Ale unieruchomić mogę ją tylko w foteliku lub na huśtawce. Nie chcę, by miejsce w którym się je, kojarzyło jej się z karą. A przecież przypięcie jej do huśtawki karą nie będzie.
Ignorowanie jej trochę działa. Odwracam się, odstawiam ją na podłogę i udaję, że jej nie ma, jeśli zaczyna się źle zachowywać. Ale ona wtedy zaczyna płakać, pakować mi się na kolana. Ignoruję ją dalej - płacze coraz głośniej. To chyba jedyna opcja. Tylko że potem znowu to samo, więc wygląda na to, że jednak nie rozumie. Więc jaki sens takiej "kary"?
Zmęczona jestem. Mogłoby to dziecko już zacząć naprawdę mówić, rozumieć, komunikować się jak człowiek.
Znowu czekam na tak zwane lepsze czasy.
Ech, chuj z tym wszystkim.
Może to napięcie przedmiesiączkowe albo co. Ludzie chyba czasem tak mają.
by jaskrawa
18.09.2012; 10:29
komentuj(3)

bo to ksiądz


Czy Was też tak straszliwie zmiesmaczył i oburzył ksiądz z pianką do golenia na kolanach? Bo mnie się chce śmiać z tej całej awantury, a przede wszystkim księdza mi szkoda. Pewnie teraz przyjdą do mnie z widłami antyklerykały, psychologi i zapewne feministki, ale ja im wtedy powiem moją historię. Nie jestem katoliczką, więc może wydam się towarzystwu wiarygodna, bo gdybym była, pewnie nie uznaliby moich argumentów.
Jakieś dwadzieścia lat temu, na moich pierwszych w życiu koloniach, mieliśmy tak zwany kolonijny chrzest. Piło się miksturę, przyrządzoną z resztek żarcia, keczupu, musztardy i ogólnie wszystkiego. Paskudztwo. Potem przepędzono nas po lesie. Wykonywaliśmy jakieś zadania, których nawet nie pamiętam. Wiem tylko, że po tym wszystkim byliśmy nieźle ubłoceni. Na koniec - wisienka na torcie - w tych brudnych ciuchach właziliśmy do jeziora, a po wyjściu z niego, trzeba było ucałować stopę Neptuna czyli kierownika kolonii, przebranego w zwiewne szaty i dzierżącego trójząb. Ten pasował nas na prawdziwego kolonistę i taki był finał zabawy. Czy to było straszliwie upokarzające? Oczywiście! Umieraliśmy przy tym ze śmiechu, zarówno my jak i nasi oprawcy. Neptun, wyjątkowy zgrywus koło trzydziestki, nasz kochany kierownik, którego wszyscy uwielbialiśmy, też umierał ze śmiechu. Czy były podteksty seksualne? Jasna sprawa. Kierownik kolonii był wyjątkowo przystojnym facetem! Prawie wszystkie byłyśmy w nim śmiertelnie zakochane i jednocześnie załamane, że kierownik ma już żonę. Do tego w zaawansowanej ciąży! Żona również była na tych koloniach, podczas chrztu obserwowała, jak jej młody małżonek pozwala się całować po stopach dziesięcioletnim, calutkim mokrym po wyjściu z jeziora, dziewczynkom. Skandal, nie? Oczywiście żona też umierała ze śmiechu, bo była równą dziewczyną, kochającą dzieciaki i nawet w końcówce ciąży nie obawiała się o to, czy da radę wytrzymać tak długo z dziką i hałaśliwą zgrają.
Nie chce mi się komentować. Szkoda mi tego biednego księdza. Nie znam gościa, ale sądząc po tym, że w ogóle chce mu się urządzać takie dzikie otrzęsiny, wydaje się być pedagogiem z poczuciem humoru, werwą, ogromnym zaangażowaniem. A dziennikarze wszystko zepsuli, opisując całowanie w kolano jako "zlizywanie bitej śmietany z owłosionych kolan księdza". Nie ma to jak zrujnować komuś kawałek życia, pisząc bzdury w ogólnopolskich mediach, ksiądz, chcąc się bronić, nie będzie miał takiej siły rażenia. Na szczęście uczniowie wiedzą swoje.
by jaskrawa
21.09.2012; 08:58
komentuj(4)

w góry


A my jutro (a raczej już dziś, jak zwykle pakuję się o nieludzkiej porze) jedziemy sobie w góry. Na szlaku Marysia będzie jeździła w nosidle jak na słoniu, a my będziemy robić wszystko, by i ona pokochała Tatry. Czytaj: Ma siedzieć cicho, byśmy mogli chociaż trochę połazić. Oczywiście nie planujemy Orlej Perci ani nawet Czerwonych Wierchów, ale i tak może być różnie. Na Rusinową Polanę, Dolinę Chochochochołowską, Sarnią Skałę, Gęsią Szyję i inną Kaczą Dupę też jakiś tam dystans trzeba pokonać. Jesteśmy ciekawi, po jakim czasie młoda się zacznie nudzić i drzeć ryj.
Dobra, idę spać, wstajemy pewnie za jakieś cztery godziny.
by jaskrawa
25.09.2012; 00:13
komentuj(1)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl