summer's almost gone


Deszczowo i brzydko. Przeziębiłam się i siedzę smętnie w domu wśród walających się kawałków papieru toaletowego do wycierania nosa (wychodzi taniej, niż chusteczki). Rano napisałam smsa do Roboty, że nie przyjdę, nawet mi nie odpisali. Obrazili się, że nie będę zasuwać na ich pieprzone premie. Wypieram myśl o szefowej, jak to będzie mi okazywała w poniedziałek swoje rozczarowanie moją karygodną postawą. Niech to cholera.
Dobrze, że za trzy tygodnie przenoszą mnie do innego oddziału, gdzie jest mniej ludzi i zdrowsza atmosfera.
Leczę się więc, śpiąc cały dzień, a drugą połowę czytając jakieś czytadło o całkiem młodym jeszcze wykładowcy filologii angielskiej, który postanowił zmienić swoje szare życie i napisał książkę pornograficzną.
Głupio zabrzmi, ale zazdroszczę mu.
Nie chodzi o pornografię, jakoś ta tematyka, mimo wszystko, nie jest mi bliska, ale o sam fakt, że bohater miał kumpla - wydawcę, który bez ociągania się wypisał czek na dziesięć tysięcy dolarów i gość mógł spłacić przynajmniej wszystkie swoje długi.
Zastanawiam się, czy mogłabym napisać jakąś gównianą książkę tylko po to i za każdym razem, gdy rzucam kostką, wychodzi, że tak.
Ale pornograficzną?
Nie no, pornograficznej to nie.
Z drugiej strony, przecież nikt by się nie dowiedział!
by jaskrawa
04.09.2009; 23:23
komentuj(4)

napisałam piosenkę


Wiecie co? Niedługo kończy się moja młodość-faza-druga. Faza pierwsza to były te głupie czasy chodzenia na wagary, picie wódki, pierwsze zakochania i pierwsze tragedie. Faza druga to związki o wiele bardziej poplątane, pozbycie się złudzeń, emocjonalna destabilizacja, prawdziwa robota i oswajanie się z myślą, że mama-jest-daleko.
Teraz zacznie się faza trzecia, obawiam się (i zarazem mam nadzieję) ostatnia. Faza chodzenia do pracy, zarabiania na dom, kochania własnego faceta (czytaj: kogoś w rodzaju stałego męża) i tolerowania tego, że nie zawsze jest taki, jak bym chciała, rodzenia dzieci, spotykania się z przyjaciółmi na kulturalnych posiadówkach na kanapie (a nie na podłodze jak w fazie drugiej), dążeń do rozwoju zawodowego i innych podobnych, dopiero teraz dorosłych, działań.
Przeprowadzam się do Maćka.
O matko.
Czy ja dobrze robię? Przecież tam nie będzie w ogóle miejsca na moje życie!
Mimo wszystko sądzę, że dobrze robię. Gdzie będzie mi lepiej?
I kotu.

A piosenka? Piosenkę Wam kiedyś zaśpiewam, jak tylko Marecki pożyczy mi gitarę. Jest mniej więcej tej klasy, co "Drożdże", być może ktoś słyszał wtedy...

EDIT:
Nie ma to jak poniedziałek rano. Dzwoni do mnie szefowa (jeszcze dzisiaj na zwolnieniu jestem) i mówi, że nie przeniosą mnie na zastępstwo do innego oddziału (pewne personalne układy gdzieś poza biurem, zupełnie nie mające nic wspólnego ze mną, zadecydowały, że nie będzie takiej potrzeby).
Kurwa, cieszyłam się, że chociaż 3 miesiące odpocznę od naszego kociołka z wrzątkiem, a tu dupa.
Aż mi się stan zdrowia pogorszył.
by jaskrawa
07.09.2009; 00:14
komentuj(7)

łóżko i szafa


Kupiliśmy dzisiaj łóżko i szafy. Ekstra.
Znaczy się, przypieczętowane.
Łóżko i szafy to prawie jak ślub. Za kilka dni przewiozę tam swoje manatki (w tym kota) i to by było na tyle.
Cieszę się, a jednak ogarnia mnie jakiś lekki, mały smuteczek, bo nie będę miała już swojego zielonego pokoju, w którym wszystko jest od czapy, gdzie mogłam sobie kupić dowolnego koloru głupią lampkę czy pudło, cokolwiek. U Kapitana to porządek nieludzki jest, mówię Wam. Meble kupujemy w określonym kolorze, trzeba się zastanawiać nad każdym detalem i każdą kropką.
Dobrze, tak jest dobrze, nie czuję się specjalnie nieszczęśliwa, nawet zupełnie odwrotnie.
Ciekawe, co powie Diablo, gdy zobaczy, że ma nowe mieszkanie.
Obecnie naszym głównym problemem jest to, czy będzie chciała spać tam, gdzie dostanie miejsce. Koty zazwyczaj chcą spać zupełnie gdzie indziej, zatem na razie nie będziemy organizować trwałego miejsca do spania dla kota, ale zapytamy jej, gdzie sobie spać życzy i złożymy tylko pewną propozycję. Czy się zgodzi, to się okaże.
I will keep you informed.
by jaskrawa
10.09.2009; 23:16
komentuj(10)

zmiany na wszystkich frontach


Na froncie pt. praca (pierwsza linia frontu, rzec by można) szykuje się zmiana. Wracam na swoje Stare Dobre Stanowisko już oficjalnie (co oznacza, że w praktyce będę się zajmowała niemal tym samym, co od 2,5 roku).
Także tak. Koniec wygnania, na które skazałam się wyrokiem własnym ponad rok temu, w związku z tym, że miałam wtedy depresję i musiałam się nieco przesunąć w cień.
Teraz będzie jednak o tyle lepiej, że będę miała mniej całkiem gównianej roboty, która teraz sprawia, że powoli zamieniam się w orzeszki.
Poza tym - dostanę też rzeczy zupełnie dla mnie nowe, mianowicie - jakąś kupę raportów do zrobienia. Jakoś to może zniesę. Chyba zaczynam lubić raporty. Z raportami nie trzeba rozmawiać. Rozmawiać nadal będę, ale jakby nieco inaczej.
Kot gotowy jest do transportu. Nadal się jednak nie ogarnęłam, bo jutro mam zaliczenie i to jest w tej chwili coś, co zgarnia z biurka wszystkie inne rzeczy na raz.
Właśnie.
by jaskrawa
15.09.2009; 19:08
komentuj(4)

all that stuff


Zaczęłam się dzisiaj pakować. Nagle okazało się, że, mimo, że nic nie mam przecież, mam sto milionów dupereli, z którymi nie mam pojęcia, co zrobić.
Gdybym żyła w Ameryce, zrobiłabym wyprzedaż w garażu, niestety nie mam garażu.
No bo co na przykład można zrobić z wazonikami z ikei, figurką Buddy, jakimiś pluszakami, antyramkami? Jak spakować duperele typu waga do ważenia się, torebki, świeczniki, jakieś słoiki do mycia pędzli, ze 30 kaset magnetofonowych z nagraniami badań rynkowych (tak, kiedyś dorabiałam sobie transkrypcjami), jakaś metrowa deska, służąca za paletę... Jakieś RZECZY, które mogą się przydać, chociaż wcale nie muszą, ale mogą, ale nie muszą, ale mogą przecież, do cholery!
Ja lubię moje kubki z odtrąconymi uszami. Trzymam w nich niepiszące długopisy. Długopisy przebrałam "pisze - nie pisze", a kubki? Wywalić? Wywalić kubek z NYC?
Kable sieciowe?
Po co komu one?
A jak ktoś za miesiąc przyjdzie i zapyta "nie masz może kabla sieciowego?", to ja mu powiem "a miałam, ale wypieprzyłam". Będzie smutno.
Najgorsze te obrazki na ścianę. U Maćka to nic nie pasuje, z tego, co u mnie pasowało. U mnie pasowało WSZYSTKO, cokolwiek się powiesiło. Szkoda mi je zaś tracić.
Na pewno biorę (listę se zrobię, żeby nie zapomnieć, jak spiszę na kartce, to niechybnie zgubię)
1. kotkę Diablo (mój skarb największy, jaki mam, najśliczniejszy czarny kot ever) - it comes with: kuweta, żwirek, zapas żarcia, miskę muszę jej kupić nową, bo czerwona nie będzie pasowała do Maciejkowej kuchni!
2. materac
3. ciuchy + buty + ręczniki
4. blejtramy w liczbie 3 (dwa pomalowane, ale przemaluję, bo mi się nie podobają, jeden jeszcze czysty)
5. lampkę nocną
6. książki, płyty, jakieś filmy
7. papierzyska - umowy z bankiem, z pracą, wyniki badań, szkoła
8. kosmetyki, leki
9. przedmioty użytku codziennego - suszarka, depilator, rakietki do badmintona, przybry do malowania - farby, pędzle, może tę dechę?
10. śpiwory i pościel
11. z kuchni - moje ulubione miseczki, pałeczki do chińskiego żarcia, resztę zostawiam, trzy ulubione kubki już wzięłam
12. nie wiem, kurwa, co jeszcze
Także tak.
Zostawiam cały ten rozgardiasz, bo idę na randkę.
Na randkę?
Na randkę. Rok temu, co za data.... 17 września... poznałam Kapitana Marchewę.
by jaskrawa
17.09.2009; 17:57
komentuj(3)

nie ogarniam czyli dalszy ciąg poprzedniej notki


Nie wiem, jak to się stało.
Gdy niemal równo trzy lata temu wyprowadzałam się z Łodzi do Warszawy, wzięłam plecak, wsiadłam w pociąg i pojechałam.
Tak, później miałam jeszcze drugi kurs, żeby przewieźć książki. Nie wypieram się.
A teraz? Nie ogarniam.
Wypchane są już dwa plecaki, 75 i 80 l.
Mały plecak. Pudło. Milion małych torebeczek i pudełek. Dodam, że 2/3 ciuchów nadal jest na półkach, nie wzięłam jeszcze nic z kuchni, duperele do malowania (nie malowałam od roku) też leżą... W zasadzie nic jeszcze nie spakowałam!
Po co mi instrukcja do telefonu komórkowego?
Sru.
Wazony?
Niech mnie ktoś uratuje.
Jeszcze ten, kurwa, tandetny wazonik od firmy (holenderska cepelia, gówno, jakich mało), diabli ich nadali. Wrzucam to wszystko do toreb i biegam między domem a śmietnikiem.
Chyba chciałabym być mnichem buddyjskim. Oni NIC nie mają, poza miską żebraczą, szatą i szarfą wskazań.
W moim pokoju jest jak po wizycie brygady z wydziału narkotyków.
by jaskrawa
18.09.2009; 16:08
komentuj(6)

stupid poor people, stupid poor people


Ikea, szuflady, układanie, pudełka, przechowywanie, urządzanie, półeczki, koszyczki.
No to mieszkam u Kapitana M.
Fajnie jest, siedzę sobie w domku spokojnie, uczę się, w przerwie gotuję obiad i czekam, aż Kpt. przyjdzie z roboty na przerwę do domu.
Diablo powoli pojmuje, że jej poprzednie mieszkanie nie należy już do niej i ma teraz nowe.
Przeraziła ją ta myśl na początku (wiecie, jak to jest, zmiany, nawet na lepsze, są czasem troszkę niepokojące, a zwłaszcza ich tempo), zatem siedziała głównie pod łóżkiem.
Dzisiaj drzemie już wygodnie na fotelu, obserwując spod przymrużonych powiek swoje nowe włości. Minę znów ma władczą i królewską. Jakby nigdy nic.
Moje życie zrobiło się nagle jakieś ułożone. Jakbym odnalazła swoją półkę w wielkiej szafie z Ikei.

EDIT: Takie małe uzasadnienie.
Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego ciągle nie zdałam wszystkich egzaminów, to podaję taką malutką próbkę tego, czego uczę się na przykład dzisiejszego wieczoru:
....(II) Redukcja
Dobieranie do wniosku (następstwa, uznanego zdania) racji (przesłanki), z której następstwo wynikałoby logicznie. Kierunek wnioskowania jest przeciwny do kierunku wynikania. Zawodność – subiektywna niepewność. Prawdziwość przesłanek nie gwarantuje prawdziwości wniosku. Całe wnioski z doświadczenia.
(III) Indukcja (rozumowanie indukcyjne, wnioskowanie przez indukcję) – z przypadków (cech) szczegółowych wyprowadzamy wniosek ogólny.
1. Indukcja eliminacyjna (kanony Milla)
- kanon jednej zgodności – jeżeli zjawisko A występuje ze zjawiskiem B lub je poprzedza, to A jest (prawdopodobnie) przyczyną B.
{[(p ^ q) => r] ^ [(p ^ ~ q) => r]} => (p => r)
(w ogólności – dla n-członowej koniunkcji, np. A1, A2, A3, B; A1, A2, A3’, B; A1, A2’, A3, B; A1, A2’, A3’, B || A1 jest przyczyną B)
- kanon jednej różnicy – jeżeli przy braku zjawiska A nie występuje zjawisko B, to A jest (prawdopodobnie) przyczyną B.
{[(p ^ q) => r] ^ [(~ p ^ q) => ~ r]} => (p => r)
- kanon zmian towarzyszących – jeżeli przy każdej zmianie natężenia zjawiska A zmienia się natężenie zjawiska B, to A jest (prawdopodobnie) przyczyną B.
x ({[P1(x) ^ Q(x)] =>? R1(x)} ^ {[P2(x) ^ Q(x)] =>? R2(x)}) => x [P(x) => R(x)], gdzie indeksy dolne predykatów wyrażają natężenie danego zjawiska.
- kanon reszty
{[(p ^ q) => (r ^ s)] ^ [(~ p ^ q) => (~ r ^ s)]} => (p => r)...

Gdy przeczytacie, o co chodzi, to zapewne zrozumiecie i rzecz wyda Wam się prosta. Ok. Ale chyba przyznacie, że nudne jak diabli i trudno wytrzymać choćby pięć minut w towarzystwie tych pieprzonych znaczków.

Idę się zabić.
by jaskrawa
21.09.2009; 13:30
komentuj(14)

kura domowa


Od tygodnia sprawdzam, jak to jest być kurą domową. Tak nie do końca sprawdzam, bo nie robię wszystkiego, co szanująca się kura robić powinna. Nie myję okien ani podłóg. Gotuję za to obiady i robię jakieś pranie. Na zbyt wiele nie mogę sobie pozwolić, bo wkuwam tę pieprzoną epi., ale mogłam się mniej więcej przekonać, jak to jest tak siedzieć i nie iść codziennie do pracy.
Jest zajebiście.
Gdybym tak mogła nie chodzić do pracy, tylko pracować w domu, byłoby to dopełnienie mojego rozwijającego się, kwitnącego i rosnącego ładnie szczęścia. Szczęście jest już naprawdę duże, dawno takie nie było.
Trochę je uwiera fakt, że została mi jeszcze epi. do zaliczenia, a potem dokończenie pracy, no ale przecież to stan przejściowy.
Poza tym pracę mogłabym mieć fajniejszą, aczkolwiek nie jest najgorsza. Przy odpowiedniej interpretacji wcale nie musi przeszkadzać w hodowaniu szczęścia. Może nawet być pożyteczna.

A kot jak sobie radzi, pytacie? Świetnie! Bryka. Potrafi już wskoczyć na szafę dwa trzydzieści wysokości. Nic na razie nie rozwaliła, teraz śpi po kołdrą z wyciągniętymi spod niej łapami. Wczoraj dostała drapak. Drapak pachnie kocimiętką. Bardzo jej się podobał. Wiła się na tym drapaku w ekstazie, a potem jej przeszło, po równych 10 minutach, zgodnie z instrukcją obsługi kota i kocimiętki.
by jaskrawa
26.09.2009; 15:18
komentuj(5)

herbata z wódką


Zimno mi. Idę sobie zrobić herbaty z wódką.

by jaskrawa
29.09.2009; 17:41
komentuj(8)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl