it's pretty hard standing on two feet


Wrócili.
Nad morzem wszystko było w kratkę. Pogoda w kratkę, nastroje w kratkę, dzieci zaś nie w kratkę, ale w ciapki, z błota.
Trochę woodstockowe klimaty, gdyby tak popatrzeć na nich...

Próbuję żyć dalej, ale tak średnio to idzie. Jakbym wyszła z formy, wprawy, dobrej kondycji życia.
Ratunek widzę w bieganiu, bo co tu innego robić? Nad morzem udało mi się porządnie rozpędzić, wpaść w tryb Forrestowy, pozbyć się tej niemocy na starcie. Mam nadzieję, że znowu, po kilku latach, stanie się to znowu moją rutyną, jak kiedyś. Wtedy było tak cudownie...
by jaskrawa
07.08.2016; 15:11
komentuj(1)

take my life back to the start, pick up the pieces of my heart


Liv z Theatre of Tragedy, Wendy Rae Folwer, którą poznałam jako połówkę duetu We Fell To Earth... I Rachell Goswell, która teraz współtworzy Minor Victories...

W tych głosach jest coś, co mnie zabiera gdzieś poza bieżący wymiar... Jakbym miała w głowie jakiś psychodeliczny instrument, na którym nieliczni potrafią zagrać. A raczej - nieliczne, bo jakkolwiek uwielbiam męskie wokale, tak te babskie, wysokie soprany i takie inne, robią mi z mózgu jeszcze większą papkę - w sensie: słucham i powoli pakuję się do psychiatryka.
Jak ktoś chce wiedzieć, o czym ja w ogóle gadam, odsyłam na jutjuba:
https://www.youtube.com/watch?v=FGFbZckK7Eo
- miszczostwo świata damsko męskiego duetu wokalnego i zajebiście piękny, choć całkiem prosty tekst o śmierci i stracie.

Ale wracając do ad remu - jest wtorek, a ja - niczym po skończonej lekturze doskonałej książki - nie wiem, co dalej zrobić ze swoim życiem. Dlatego, ponieważ nie wiem, nie zrobię nic.

Dotknęłam już dna, ale dobrze mi tam, wcale nie chce mi się wracać. Z masochistyczną przyjemnością ślizgam się po szybie, która odgradza mnie od rzeczywistości.






by jaskrawa
16.08.2016; 15:19
komentuj(0)

10 km


Jak się dziś okazało, 10 km to na luzaku mogę. Czyli nie jest najgorzej. Kapitan sugeruje, żebym się zapisała na półmaraton. Czy ja wiem? 20 km... straszna nuda. O czym można myśleć przez 20 km? Jednak, skoro starcza mi tych myśli na dychę, to i na dwie też powinno.
Ale - się zobaczy. Nie mówię, że nie. Zawsze to jakiś punkt zaczepiania w zmaganiu się z dołkami, dziurami wręcz, własnej głowy, coś ostatnio nie funkcjonującej najlepiej. A do połowy września jeszcze miesiąc.

by jaskrawa
17.08.2016; 16:19
komentuj(4)

you try to break the mould, before you get too old


Najpierw sobie dziewczynka planuje, jak to będzie, kiedy w końcu spotka tego księcia. Gówno.
Potem sobie dziewczyna wyobraża, jaki nie będzie następny.
Nie jest. Jest jeszcze gorzej.
Po kilku - zaczyna widzieć pewien schemat, który się powiela. Zbiera siły, wyłamuje się.
Potem kilka lat samotności, żeby tylko nie odbębnić znów schematu.
Udaje się, może. Czasem nie.
Nawet jeśli się udało, wynikają z tego nowe nieszczęścia.
Wtedy powrót do źródeł, do tych pierwszych wyobrażeń.
Tylko że to już niemożliwe, powroty są niemożliwe.
Patrzę wstecz i widzę, że cały czas płynę z prądem, że to wszystko było takie nieodwracalne i w żadnym momencie nie mogłam wybrać lepiej, chociaż właściwie nic nie wybierałam, tylko podążałam w dół rzeki, starając się nie zatonąć.
Ci wszyscy chłopcy, praca, przyjaciele... Ile ja razy byłam zakochana?
A teraz już koniec. Pozamiatane. Rządzi nami pieprzony przypadek. Mogę mówić o szczęściu, bo wyszłam mniej więcej cało z lawiny bombardujących przypadków. Jestem bezpieczna, mam wszelkie warunki do osiągnięcia bajkowego spokoju.
Jest wszystko. Woda, gleba, światło, nasionka. A jest orka na ugorze. Dlaczego?
Zastanawiam się jak jakiś głupi, który urodził się wczoraj i nie wie już nic, nic nie rozumie. Jak kosmita, którego wrzucono w środek jakiejś wojny na tym smutnym świecie.
Tak, volver, ci, co myślą za dużo, mają przejebane.
Ja wcale nie mam za dużo czasu! Gonię dziś z robotą, seriously! Tylko ten cholerny smutek zawsze sobie znajdzie jakąś dziurę, jakąś lukę, żeby tam wcisnąć swoje paluchy i dostać się do mojej głowy. Żeby tak dało się to amputować, wyciąć jak raka...
Zawsze miałam depresję, ale teraz to już jakaś przeginka.
by jaskrawa
18.08.2016; 16:48
komentuj(2)

I nearly forgot my broken heart, it's taking me miles away


Najlepiej byłoby zacząć wszystko od nowa.
Zawsze, gdy posprzątam, mam plan, by tak zostało, a Wy?

Tylko, że słońce jest nowe każdego dnia i każdego dnia do naszego porządku wkrada się nowa drobinka bajzlu, niepostrzeżenie, aż w końcu okazuje się, że to, co dla nas wciąż było porządkiem, wybucha nagle kompletnym chaosem.

I znowu trzeba urządzać jakieś generalne rewolucje, zmazywać wszystko, drzeć kartkę i brać nową, białą. A życie nie ma dla nas tylu kartek.
by jaskrawa
23.08.2016; 11:32
komentuj(6)

tak na marginesie


Zastanawiamy się z Kapitanem, na co iść do kina.
Jason Bourne powrócił, więc sprawdzam, gdzie grajo i kiedy.
Opis na filmłebie:
"Znając już własną tożsamość, Jason Bourne spróbuje odkryć swoją przeszłość."

Hm..

Mając lat zapewne czterdzieści kilka, Jason doszedł do wniosku, że już wie, kim jest (lepiej późno niż wcale, niektórzy przez całe życie nie wiedzą...), ale musi sprawdzić, co było wcześniej. Nie może sobie przejrzeć archiwum bloga? Zapytać żony? Jebłam, tak ogólnie :D. Ach, ci Amerykanie są pojebani.

by jaskrawa
24.08.2016; 14:19
komentuj(5)

when everything feels like the movies


A może być tak zacząć pisać scenariusze?
Szkoda, że nie mieszkam w Ameryce, na Manhattanie. Bo co może się ciekawego dziać na wsi? I to nie takiej soczystej jak z Rancza czy Złotopolskich, ale na takiej nijakiej. Na pograniczu aglomeracji, gdzie domki i tuje ciągną się kilometrami.
Wczoraj sąsiadom wpadła piłka - na naszą tak zwaną posesję. Niczego nieświadoma, siedziałam sobie w wannie, gdy oni (najpierw bezskutecznie usiłując się do mnie dodzwonić), weszli przez siatkę i sobie wyciągnęli.
Niby nic, ale to mógłby być niezły początek jakiejś krwawej historii, co nie?


Na marginesie zapisek:
Dla niektórych szczytem szczerości wobec siebie jest wywalenie czarnego, zmechaconego, niegdyś ulubionego swetra, który od dobrych trzech lat leży nienoszony. Dziś nadszedł czas, by spojrzeć prawdzie w oczy i wrzucić szmatę do czarnego worka.
Jestem z siebie dumna.


by jaskrawa
28.08.2016; 13:48
komentuj(3)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl