wakacje


Chyba się zestarzałam. Od rana pakuję liczne manatki swoje (jak zwykle biorę za dużo, ale co tam, jak się jedzie samochodem to można, ale żeby nie było - gdy trzeba, potrafię spakować się w 40 litrów na dwa i pół tygodnia, mimo że połowę czterdziestu litrów zajmuje mega ciepły śpiwór) oraz niezliczone manatki dzieci.
Zostały jeszcze buty i rozmaite artykuły żywnościowe, niedostępne tam na miejscu (np. mleka ryżowego mogą nie mieć). No i zmęczyłam się już i mam trochę dość. A kiedyś pakowanie to była sama radość...
Mam nadzieję, że morze jednak trochę się ociepli, a zimne prądy z Grenlandii opuszczą naszą Białogórę i wrócą z powrotem na Grenlandię.
Dobra. To ten. Miłej pierwszej połowy sierpnia!

by jaskrawa
02.08.2014; 15:35
komentuj(2)

...


Weszłam sobie dziś do morza, fale przyjazne, rozkołysane, łagodne. Nigdy nie wchodzę głęboko?, najwyżej tak, by woda sięgała nieco powyżej pasa. Gdy skóra przyzwyczaiła się już do chłodu, zaczęłam płynąć, żabką, równolegle do brzegu. Ponieważ boję się morza, jakoś instynktownie, mniej więcej co minutę, no wiem, to trochę obsesyjne, sprawdzam nogą czy dno nadal jest tak blisko jak myślę. No a dzisiaj jakoś się zapomniałam. Płynęłam spokojnie, starając się nie ulec pokusie odpoczywania co chwilę. Fale były takie przyjemne...
W pewnym momencie zza wielkiej chmury wyszło słońce i... to chyba tak było, że chciałam założyć okulary przeciwsłoneczne, odsunięte nad czoło. Automatycznie zatrzymałam się, ale moja stopa nie znalazła dna. Spojrzałam, pierwszy raz od kilku minut, w stronę brzegu. Niepewność. Czyżbym aż tak się oddaliła od plaży? Bez wahania zaczynam płynąć w stronę brzegu. Po kilku machnięciach rękami znowu macam dno. Nadal nic. Jakieś myśli niespokojne zaczynają tłuc się po głowie. Przypominają mi się jakieś cofające fale, utonięcia, gazety, ratownicze ostrzeżenia w radiu. Płynę jak najszybciej mogę, ale brzeg wcale nie wydaje się być coraz bliższy. Dna nadal nie wyczuwam, tylko rosnąca panika wzbiera gdzieś w piersiach. Płynę jak oszalała i jakbym widziała siebie gdzieś z góry - słaba, niezbyt dobra, niezbyt szybka pływaczka rozpaczliwie stara się przeć do przodu, taka żałośnie mała i głupia. A zimne zielone fale zabierają ją wgląb morza, szybciej niż pracują te niewprawne, na czerwono przypalone słońcem ramiona. Moje śmiechu warte płynięcie lichego robaka wydaje mi się kompletnie bez sensu, czuję, że woda zabiera mnie do tyłu. Nie mam już odwagi sprawdzać obecności dna, nie wiem, chyba nie chcę tracić czasu. Wpatrzona w brzeg, na którym stoi Kapitan, nieświadomy mojego głupiego dramatu, zaczynam wrzeszczeć, ratunku, ratunku, heeelp! Na plaży wszystko jest jak było, nikt nie rzuca się na pomoc. Nie słychać mnie tam wcale, oczywiście. Nie wiem, czy skupić się na płynięciu, wzywaniu pomocy czy rozpaczliwych próbach machnięcia ręką do Kapitana. Ogarnia mnie jakaś potworna samotność, świadomość koszmarnego oddzielenia się od ciepła i życia na plaży. Chmury znowu przykrywają słońce, przez co morze wydaje mi się tak cholernie zimne i ciemne.
Najgorsza jest chyba ta bezsilność. Co z tego, że płynę, skoro nie zbliżam się do brzegu... Nikt mnie nie słyszy.
Macam dno i znajduję je. Kurwa, co za ulga!
Mimo że woda sięga mi nieco powyżej pasa i trudno iść po dnie, nie mam odwagi oderwać od niego obu stóp i popłynąć do brzegu. Brnę więc na nogach, zmęczona, z pustką w głowie. Jakby strach kilka sekund wcześniej wyssał wszystkie myśli.
Nikt nic nie zauważył. Docieram do naszych ręczników. Mówię bliskim o zdarzeniu. Nagle cała ta sytuacja wydaje mi się tak banalna i niegroźna, pewnie wcale fale mnie nie uniosły, byłam pewnie kilka metrów od miejsca gdzie mogłam dotknąć stopą dna. Tylko ta panika, lęk przed nieobliczalnym morzem...
Otaczam rękami szyję Kapitana i zaczynam płakać.
No i do tej pory nie mogę się jakoś ogarnąć.
Rany, mogłam się tak bezsensownie załatwić. Nie wiem już teraz, co się stało. Czy te fale nieco mnie zniosły czy tylko mi się zdawało, że płynę równolegle...
by jaskrawa
12.08.2014; 16:14
komentuj(5)

...


Wierzcie lub nie, ale od opisanego przeze mnie zdarzenia nad morzem, nie mogę się pozbierać.
Dotarło do mnie, mocno jak nigdy dotąd, że bez sensu to wszystko. Bez sensu. Staramy się, rodzimy dzieci, karmimy, martwimy czy nie jedzą za dużo cukru... A potem przychodzi jakaś fala, trafia cię szlag i wszystko znika. Tak po prostu, siup.
Urwane życia. Jak hejnał z Wieży Mariackiej.
Pełno takich śmierci codziennie.

Mam mega depresję, straszną, gdybym nie miała dzieci, nie wstałabym z łóżka, nie mam po co.

by jaskrawa
25.08.2014; 18:43
komentuj(6)

...


Wyobraźcie sobie, że zbudowaliście dom. Biały dom z ciemnym dwuspadowym dachem. W środku są białe ściany i podłogi. Wszystko jeszcze pachnie farbą, dziewicze, nieupaprane, niezardzewiałe, niezakurzone. Nieskalane życiem i starzeniem się. Nie ma jeszcze nic do poprawki, nie ma przeciekającego kranu, odłażącej listwy, kaloryfera do odmalowania. Jeszcze nie nagromadziliśmy miliona niepotrzebnych szmat, rzeczy, starych wazonów z którymi nie wiadomo co zrobić.
Tam każdy kąt prosi, by go ZAARANŻOWAĆ, nie umeblować. Nasz dom chciałby wyglądać jak te wszystkie cudowne domy z katalogów, gdzie dizajnerskie krzesła za tysiaka każde. Ściany jak nie ściany, ale obrazy. Szafy schowały się do szafy. Miliony poduszek jak paleta RAL. I niewidzialne światła rozświetlają wszystko zewsząd.
Nic, tylko usiąść po turecku na pustej podłodze, z laptopem na kolanach i planować, szukać, kupować, dekorować.

Tylko że, kurwa, pieniądze nam się jakby skończyły.

Pozostaje nam kupić trochę szajsu na OLX, pomalować wszystko kolorowymi farbami i udawać, że tak miało być.
W zasadzie nie boli mnie ta myśl.
by jaskrawa
31.08.2014; 19:43
komentuj(8)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl