wierci się


Wczoraj pierwszy raz wyraźnie poczułam, że Się Wierci.
Akurat w rocznicę Powstania...
by jaskrawa
02.08.2013; 16:04
komentuj(4)

nad morzem


Wróciliśmy znad morza. Tym razem to już naprawdę koniec wakacji. Trudno.
Mam trochę depresję.
Młoda często bywa nie do zniesienia. Zbuntowana, zła, złośliwa, agresywna, uparta jak osioł.
Wczoraj bardzo dzielnie zniosła podróż, więc wypada mi powiedzieć, że mamy super dziecko, ale dzisiejszym dniem przekreśliła wszystko. Koszmar jakiś.

Tyle dobrego, że wyjazd był całkiem udany. Zwłaszcza pierwsza połowa, kiedy to wylegiwaliśmy się do znudzenia na plaży, słońce porządnie spiekło nam skórę, więc trzeba było chłodzić ją kąpielami w chłodnym morzu. Chłodnym, nie zimnym, podkreślam. Bałtyk ostatnimi czasy jakoś złagodniał. Gdy się wejdzie do wody, już nie dostaje się odmrożeń.
Poza tym mamy tak rewelacyjną miejscówę, że klękajcie narody. Zawsze trochę nabijałam się z ludzi, którzy przez całe lata jeżdżą co roku w to samo miejsce, ale teraz obawiam się, że zaczynamy powoli zadomawiać się w tym klubie. Bo wiele wskazuje na to, że za rok znowu tam pojedziemy, a to będzie już trzeci raz. I tak pewnie będziemy jeździć do czasu, gdy dzieci nie dorosną do łażenia po górach (gdyby komuś przyszło do głowy pisanie w komentarzach coś na temat tego, że małe dzieci też można zabierać w góry, bo są chusty i nosidła, to od razu ostrzegam - zakurwię z laczka i poprawię z kopyta, gdyż mój dzieć żadnej z tych nosidłowych przyjemności nigdy do końca nie zaakceptował i nasz zeszłoroczny wyjazd w Taterki należy uznać w najlepszym przypadku za nieco męczący i irytujący, koniec tematu).

Druga połowa pobytu była słaba, bo deszczowa. Próbując być hardkorami, pojechaliśmy do Gniewina i wleźliśmy na wieżę widokową. To był dzień całkowicie listopadowej pogody. Piździło jak w kieleckim, zacinało deszczem i w ogóle groza. Strasznie nas wydymało, bo schody na górę są mocno odkryte, ale przetrwaliśmy. Trzeba podkreślić fakt, że Maryś wdrapała się na samą górę o własnych siłach. Tak czy owak - z wieży w Gniewinie zapamiętam jedno - wycie wiatru. Czy były jakieś widoki to za bardzo nie pamiętam, bo marzyłam tylko o tym, by SIĘ SCHOWAĆ.
I tak o.
by jaskrawa
16.08.2013; 19:08
komentuj(6)

po usb


Wygląda na to, że tym razem mężczyzna. Miała być dziewucha, ale trudno ;). Chłop też dobra rzecz, słoik odkręci i w ogóle.
No to mamy już komplet.
Znaczy się - chyba ;)


Mietek? Czesiek? Marian? Macie jakieś pomysły?
Wiesiek już zajęty.
by jaskrawa
22.08.2013; 11:48
komentuj(14)

kupa, siki - notka tylko dla rodziców!


Siedzę i doszkalam się w pieluszkach wielorazowych. Fajna opcja, bo teraz jest masa rozmaitych rozwiązań, otulaczy, systemów itd., ale trochę sceptycznie jestem nastawiona. Pampy to jednak pampy - wywalasz i po kłopocie. Tylko że kłopot przychodzi później - dziecku nie chce się odpieluchowywać. Dupa sucha, więc ma gdzieś matkę zalecającą się z nocnikiem. A ja mam już dość smrodu kup w domu. Dwulatka to nie noworodek, robiący mleczne, nieśmierdzące kupeczki. Nie wchodzę w dalsze szczegóły - po prostu muszę powiedzieć jedno - mam już dość pieluch i chcę aby Nowe Dziecko wyrosło z nich szybciej niż Stare.
Maryś wie już, że kupę i siku robi się na nocnik - i korzysta z niego wtedy, kiedy nie ma na tyłku jednorazówki - ani w ogóle nic. Tylko że nie może biegać z gołym tyłkiem non stop, bo upały się skończyły, poza tym nie siedzimy przecież ciągle w domu. A wystarczy założyć jej cokolwiek na tyłek - leje w to i nawet o nocniku nie pomyśli. Pytanie co dziesięć minut, czy nie chce siusiu, u nas nie sprawdza się, bo ona jest dzieckiem straszliwie zbuntowanym i skrajnie samodzielnym - gdy ją zapytam, zawsze powie NIE. Po prostu sama musi podjąć decyzję o tym, że jej się chce i siada na nocniku. A jak ma na sobie spodenki czy majtki, nie wspomnę już o pampersie - nie ma opcji, by o siku pamiętała.
I tak kręcimy się w kółko.

Dlatego młodemu nie będę przegrzewać jajek pampersem, tylko od razu wpakuję go w opcję eko. Może pomoże.

Chyba powoli przyzwyczajam się do myśli, że to chłopczyk i jakoś tak powoli, powolutku, zaczynam się przywiązywać.
Imię nadal nie postanowione.
by jaskrawa
25.08.2013; 12:21
komentuj(8)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl