dzwonię, żeby powiedzieć, że nie mogę teraz rozmawiać


Przepraszam, ale nie mogę napisać notki, bo muszę właśnie wyjść do pracy!

by jaskrawa
02.07.2010; 08:35
komentuj(4)

nielegalna notka


Siedzę w robocie i mam fazę zawieszenia się, kiedy wiem, że jeszcze sporo powinnam, ale za cholerę nie mogę.
Dawno nie pisałam notki, więc napiszę.
Co u mnie?
Kurs prawa jazdy. Wesoło, miło, sympatycznie i szybko. To na razie tylko teoria, więc spokojnie możecie wychodzić na miasto. Trochę mnie przeraziły historie gościa od pierwszej pomocy, ale co tam. Żyje się i tak raz (podobno, ja jakoś nie mogę się pogodzić z opcją bez reinkarnacji).
Kurs wypełnia mi całe popołudnie, więc w zasadzie nic poza tym.
Nie mam kasy, nie mam pomysłu na weekend, poza tym, że muszę zerknąć jeszcze na tę nieszczęsną pracę i wysłać ją do promotora O Bardzo Znanym Filozoficznym Nazwisku.
Ciągle dolewam wody do popłuczyn po Islandii; przeglądam zdjęcia itd.
Nie za bardzo jest po co żyć, gdy się jest po urlopie.

by jaskrawa
09.07.2010; 14:34
komentuj(7)

idzie


Idzie dobrze, że też wcześniej na to nie wpadłam, że można po prostu usiąść i to napisać, zamiast męczyć się przez pół roku.
Skończyłabym jutro, gdyby nie to, że potrzebuję jeszcze jednej książki, właśnie mi się przypomniało, że oddałam ją do biblioteki.
No chyba, że jutro ją dostanę.

by jaskrawa
10.07.2010; 14:57
komentuj(11)

zakazy postoju


Nie wiem dlaczego, ale najbardziej przerażają mnie te wszystkie zakazy zatrzymywania się i postoju. Gdzie i jak, w jakiej odległości. Czy mam wysiadać z samochodu i mierzyć? I o co chodzi z tymi "strefami" przed przejazdem kolejowym (no te paski, jeden, dwa, lub trzy i jak się to ma do zatrzymywania?). W ogóle nie kumam bazy.
Wszystko poza tym wydaje mi się banalnie proste, nawet te wszystkie ronda i pierwszeństwa. Ciekawe czy podtrzymam swoje zdanie, gdy zacznę naprawdę jeździć. Pewnie nie.

W pracy padła nam klima, zatem niemal leżymy na krzesłach i jęczymy. Teraz niektórzy powiedzą, że wcale nie mają klimy w pracy i żyją. To ja im na to, że przynajmniej mogą sobie otworzyć okno, więc powietrze powiedzmy, że jakoś się minimalnie porusza. U nas nic. Martwa duchota i temperatura ok. 35 stopni, wielkie okna na południowy zachód.
Wszystko robimy dziesięć razy wolniej, czuję się, jakbym pracowała w urzędzie pracy albo gdzieś jako stara biurwa, która nic w zasadzie nie musi. Jest tylko taka mała różnica, że ja muszę. I tak o.

by jaskrawa
13.07.2010; 22:12
komentuj(5)

że upał?


Ja się tam cieszę. Zawsze byłam ciepłolubna. Jasne, szybciej się męczę, w dodatku przez jakąś przewlekłą infekcję ciągle duszę się i krztuszę (i chrypię jak stara menelówa spod żabki), no ale kurwa - przecież lato jest!
Zdrowi i względnie młodzi niech nie narzekają.
Wczoraj cały dzień udzielaliśmy się na takiej jednej imprezie dla chorych dzieciaków, jako wolontariusze, Impreza na powietrzu, bieganie i wylewanie siódmych potów w słońcu i pięćdziesięciu ośmiu stopniach, więc dzisiaj całkowicie zmordowana siedzę w domu (mamy północne okna) i piję wodę.
Impreza miała szczytne cele i tak dalej, jeno z organizacją trochę gorzej (za organizację nie byliśmy jako "zewnętrzni" wolontariusze odpowiedzialni, byliśmy tylko przydzieleni do pomocy w różnych "zaplanowanych" już zadaniach). Kilka razy miałam szczerą ochotę komuś przylutować za kompletny brak dobrej woli (w pracownikach/działaczach/"etatowych" wolontariuszach fundacji trochę mnie to zaskakuje, widocznie naiwna jeszcze jestem), profesjonalizmu, braku odpowiedzialności za to, co się spieprzyło itd..
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich.
A dzieciaki naprawdę dzielne, silne i tylko brać przykład. I to jest na szczęście najważniejsze.
Po imprezie poszlim na małe jedno piwko dla resetu, skończyło się na siedzeniu na pl. Zbawiciela do drugiej trzydzieści. Całe szczęście nie wypiłam dużo i kac się nie przyplątał.

W ostatnich dniach odebrałam trochę rozmaitych życzeń urodzinowych, za które wszystkim serdecznie dziękuję, a w szczególności Mareckiemu, który popierdolił daty, a potem życzliwie przypomniał reszcie szajki, że Jaskrawa ma urodziny. I dzięki temu zapamiętam tegoroczny lipiec jako wyjątkowo urodzinowy i przyjemny!
Tak czy owak nie zwalnia Was to z obowiązku złożenia mi życzeń we właściwym terminie, nie myślcie se, że macie z głowy.

by jaskrawa
18.07.2010; 14:33
komentuj(8)

załóż job alert


Znowu kupa roboty, mętlik, za dużo, nic porządnie, brak satysfakcji, perspektyw, światełka w tunelu. Jedyna nadzieja w tym, że w przyszłym tygodniu może premię dostanę.
Dobrze, kurwa, bo zostało mi może z 15 złotopolskich w portfelu, na wszystkich kartach minus milion dolarów.
Nic nie zrobione, jazdy muszą poczekać do przyszłego tygodnia, bo nie mam kiedy iść na egzamin wewnętrzny (trzeba na to przyjść przed osiemnastą, a przed osiemnastą to ja jeszcze wdycham grzyby z klimatyzacji w naszym szklano-betonowym pałacu nadgodzin).
Wieczorem wyciskam troszkę energii na przejrzenie ogłoszeń z robotą i idę spać.
Dobranoc.

by jaskrawa
21.07.2010; 22:30
komentuj(4)

po drugiej stronie barykady


Byłam na rozmowie o pracę. Hahaha, no i co? Masz je codziennie.
Ale tym razem JA byłam! Do mnie strzelano. Zabawiono się moim kosztem w dobrego i złego policjanta. Taka skuteczna, niestety, metoda więc wiele ze mnie wydusili, ale nie to, czego miałam strzec. I strzegłam.
Trochę mi zaschło w gardle, nie byłam aż taka, jak mogłam być. Może dlatego, że powinnam była.
Ogólnie dobrze, cztery.
Z drugiej strony... Macie tak czasem, że sobie myślicie "może mnie się tylko wydaje, że jestem fajna, a tak naprawdę strasznie się kompromituję i nikt mi tego jeszcze nie powiedział"? A potem przypominamy sobie, że jednak nas chwalą, że przecież lubią i cenią, dają premię, pół roku temu podwyżkę. Nie mogą się ciągle mylić.
Zobaczymy. Plan myślenia ułożyłam sobie taki: jeśli coś z tego wyniknie, to będę szczęśliwa. Jeśli nic, to też dobrze, bo skutki "tak, ma pani tę pracę" byłyby kolejnym krokiem w krainę jeszcze większego stresu, wyzwań cięższego kalibru, większej odpowiedzialności itd. A przecież ja, do cholery, chcę właściwie się z tego wypisać. Żyć poczciwie, spokojnie, pielić ogródek, jeść marchewkę. A nie wpierdalać na szybko pączki, bo czas, czas, czas.
Nie wiem, w co się pakuję i po co. Może szukam Mniejszego Zła, skoro na razie Dobra nie ma. Mniejszego, bo chociaż większego, to przynajmniej za większą kasę (co za tym zazwyczaj idzie, niestety).
Także tak, bardzo dobrze. Może źle, ale trudno, może trzeba zmienić scenarzystę, bo serial zrobił się nudny i spadła nam oglądalność.
Jak na złość dzisiaj w biurze było Tak Fajnie. Poczułam, że wszystkich tych ludzi lubię, może nawet bardziej niż myślałam. Wesoło nam dziś było i radośnie. Robienie sobie jaj, ciepło, bezpieczeństwo, własne biurko, własny kubek, znane gadki, nasze hasła, nasze powiedzonka, rozłożone swojsko papiery...
Poza tym Oni Już Wiedzą, a nowi by nie wiedzieli i musiałabym na nowo przeżywać ten okropny moment, kiedy nowa robota zaczyna się orientować, że jestem dziwakiem, mam swoje nawyki, swoje małe prywatne bunty, swoje malutkie ideologie.
Zatem trzymamy wszyscy kciuki, żeby nic z tego nie wyszło.

by jaskrawa
23.07.2010; 22:48
komentuj(11)

no i nic z tego


I nic z tego nie wyszło. Może i dobrze.
Chyba dobrze.
Na pewno dobrze.
Tak czy owak, niestety (co świadczy na moją niekorzyść, bo widać niewiele we mnie motywacji do rozwoju) odczułam pewną ulgę.
Przecież nie chcę zmienić siekierki na kijek, tylko na coś, co naprawdę chcę robić.

by jaskrawa
27.07.2010; 12:44
komentuj(10)

klasyka


Sezon urodzinowy dobiega końca. W tym roku urodziny obchodziłam od 14 lipca, kiedy to usłyszałam gromkie stolat wyśpiewane do słuchawki przez Agatkę. I było to urocze.
Bukiet róż, kilka dobrze zapowiadających się książek, Ładna Rzecz, torcik ze świeczkami i dobre żarcie na tak zwanym mieście. Przyjemna klasyka i tak mogłoby być zawsze. Zresztą, ku mojej radości, powtarza się to z małymi modyfikacjami corocznie. Tak trzymajcie, jeśli chcecie, by Jaskrawa była zadowolona.
Musimy się wybrać do nieśmiertelnej Ikei po regał na książki, bo nam niedługo półki trzasną w tej przeładowanej witrynce, zaś okien nie będzie widać zza stert na parapetach. Myślę, że masowo kupujemy w Ikei meble i dodatki, bo nie mamy zielonego pojęcia o urządzaniu wnętrz, a jak się kupi w Ikei to się ma pewność, że nie będzie wiochy. Przyznajcie się, że też tak macie! A jak nie macie, to na pewno macie, ale Wam się wydaje, że nie.
Przyznam się Wam w zamian do innej rzeczy. Nie mam w ogóle czasu czytać tych cholernych książek, ale jak już trzeba jechać gdzieś pociągiem, to Was wszystkich błogosławię.
W robocie dużo, szybko, nerwowo. Wracam do domu i jem, co mi wpadnie w łapy, przez cały dzień nie mam na to czasu. Marzą mi się kolejne wakacje, byle gdzie, liczy się, że nie trzeba pracować.
To ten, idę dalej czekać na poranek.

by jaskrawa
29.07.2010; 05:19
komentuj(16)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl