jako tako


Wieczory gorsze niż poranki. Od piętnastej rzygam już mniej więcej wszystkim, co zjem.
Tak czy owak - mam wewnętrzne przeczucie, że to już z górki, że coś w rodzaju półmetka jest już za mną.
Dodaje otuchy myśl, że to ostatnie dziecko i więcej nie będę się tak męczyć. Dwoje starczy, nie?
Nie nadaję się do tego. Poród mnie nie przeraża, ale ciąża - sorry. Mam poczucie, że za dużo to jednak mnie kosztuje. Ludzie dookoła na jakieś wakacje jeżdżą, żyją, chodzą na koncerty. Nowy Star Trek już w kinach. A ja - uziemiona, zapleśniała, zaspana. Eee...
Poza tym - TAKA ciąża, gdy już będę miała dwoje dzieci, to byłby już horror.

by jaskrawa
04.06.2013; 12:21
komentuj(4)

brejkin nius


Jakby coś drgnęło.
Ale nie wierzę, nie wierzę, bo już z tydzień temu drgnęło, a potem zdechło.
Nie przyzwyczajam się.
Zresztą, wczoraj wyrzygałam nawet kisiel i bułkę, więc sorry, ale poprawą jeszcze tego nie można nazwać.

Enyłej, powoli szykuję się do odlotu z krainy rzygania.

Z serii - inne sprawy - brak innych spraw.
A, zapomniałabym - dom rośnie. Jest już duży, ma piętro. Byłam tam! Ciekawe, czy Marysia wybierze pokój wschodni czy południowy. Będzie miała wybór. Drugie Danie będzie musiało zaakceptować to, co ona odrzuci. Takie prawo starszej siostry. W ogóle zaczynam się ekscytować, że kupimy jej mebelki, łóżko, że będzie miała swoje miejsce, a nie tylko kąt pokoju. Tak, tak, wiem, że za chwilę ktoś napisze "Ta, a potem się zaczną awantury, że pokój nie posprzątany".
W dupie mam to! I tak się ekscytuję. Co ja się będę przejmować problemami, których jeszcze nie ma?
by jaskrawa
13.06.2013; 13:52
komentuj(4)

...


Żyję, ale co to za życie?
Strasznie chce mi się jeść - najchętniej jakieś chrupki typu cheetos (czy jak to się tam pisze) serowo-cebulowe. Nigdy nie lubiłam takich gówien (poza zwykłymi chipsami), a teraz to kurde nie wiem, co się dzieje.
Do tego powróciło widmo chorej tarczycy i znowu biorę, chociaż tym razem coś działającego zupełnie przeciwnie. Generalnie - NADAL nie wiadomo, co to za choroba.

Ogólnie - byle do sierpnia, wtedy Kapitan ma urlop i jedziemy nad morze.
Dom rośnie - jest już... szkielet dachu.
Czekam, jak zwykle.
Przypominają mi się te czasy, gdy Dominik pisał na swoim starym blogu "czekam" na końcu każdej notki.
Ja wprawdzie czekam na coś zupełnie innego niż Dominik, ale też czekam, mimo że rzeczy, na które czekam, zmieniają się stale, zawsze jest ten punkt, który świeci jak światełko w tunelu.

Zatem: czekam.

by jaskrawa
30.06.2013; 12:24
komentuj(4)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl