padam na ryj :D


Maryś ze spokojnego niejadka-śpiocha stała się turkuciem podjadkiem. Podje trochę i zaczyna się rzucać, płakać, chrypieć i wić. W ciągu dnia prawie wcale nie śpi, najwyżej drzemie. Ciągle chce ssać, a jak już zacznie, nudzi jej się po minucie. Cholera wie, co jej jest - to może być przecież wszystko - od zaparć przez kolkę, wzdęcia, zapalenie ucha, gardła. To może być też wielkie nic.
Cały dzień przesiedziałam z nią w fotelu, z przerwami na przewijanie, noszenie, leżenie bez pieluszki (a, bo to może pieluszka uwiera? a może za gorąco?).
A może to legendarne zwiększone napięcie mięśniowe? Eeee... jeszcze dwadzieścia lat temu taka "choroba" nie istniała. Mam wrażenie, że połowę niemowlęcych chorób wymyślają matki, drugą połowę lekarze.
Śmiać mi się chce i płakać, bo wszystkie ewentualne nieprawidłowości dziecko sygnalizuje w podobny sposób (ryczy...).
Idę do niej, bo znowu się obudziła.
Nawet na spacer nie da się codziennie wyjść, wczoraj nie daliśmy rady. Spacer z dzieckiem wyjącym w niebogłosy nie ma sensu (wózek nie działa u niej nasennie).
Jestem blada jak ściana, a że w domu jest w miarę chłodno, to chodzę od rana w bluzie i skarpetkach i jakoś trudno mi uwierzyć, że jest jakieś lato.
by jaskrawa
02.06.2011; 08:53
komentuj(8)

pojemność trzy czterysta, pojemność trzy czterysta


Rośnie w oczach. Ciuszki, które jeszcze wczoraj były dużo za duże, dzisiaj są dobre, a jutro nie będę miała Mańki w co ubrać!
Nauczyłam się nowej sztuczki. Padając na łóżko zasypiam jeszcze w locie. W momencie zetknięcia głowy z poduszką, już jestem w fazie REM (czy jakiejś tam).
Nauczyłam się też, że na świecie jest bardzo wielu ekspertów od hodowli noworodków. Ciekawa jestem tylko, dlaczego tak wielu rodziców ciągle spotyka się z tymi samymi problemami. Fora kipią od postów zrozpaczonych matek. Że laktacja, że dieta, że kolki, że mleko, ulewanie, kupki nie takie, skazy białkowe, nieprawidłowe ssanie, dokarmiać, nie dokarmiać, smoczek szkodzi, nie szkodzi, ciągle płacze, usypianie, kołysanie, zawijanie w pieluchy, uczulenia, alergie, truskawki.
Tekst z jakiejś trzeciej w nocy, pochylamy się nad przewijakiem. Osoby:
Ja (trzymam się za bolącą głowę), Kapitan (przewija dziecko), Marysia (płacze na przewijaku).
Kapitan: A może schowamy ją do szafy?
by jaskrawa
07.06.2011; 16:36
komentuj(10)

back to life


Za kilka dni mija miesiąc od porodu. Czas wziąć się za siebie. Kupić stanik do biegania (stary za mały, bar mleczny otwarty na dobre) i zrzucić te 9 kilo. Zaczęłam też szóstkę Weidera. Muszę być w formie, bo przecież to ciało nie ma jeszcze trzydziestki i musi urodzić jeszcze co najmniej jedno dziecko. Cha cha cha!
Feministki rzucają właśnie we mnie kamieniami.
Stare wygi matki też, bo przecież od karmienia piersią i tak się chudnie. Może tak, ale póki co trucht ze 3 razy w tygodniu po 20 minut mi nie zaszkodzi, a korzyści zdrowotne (głównie chodzi mi o zdrowie psychiczne) nie do przecenienia.
by jaskrawa
10.06.2011; 18:11
komentuj(8)

ti kurwa mobajl


Za względów, że tak powiem, oszczędnościowo-rodzinnych zmieniłam operatora sieci komórkowej (tak się mówi?). [dla zainteresowanych - numer pozostał bez zmian]
Dzisiaj w nocy. Godzina 3:45. Właśnie udało mi się po nocnym karmieniu uśpić dzieciątko, a nie zawsze jest to łatwe. Po jej zaśnięciu trzeba chwilę odczekać, aż wejdzie w fazę mocniejszego snu, kiedy to można spokojnie przełożyć ją do łóżeczka, a ona jedynie kwęknie, mruknie, ale będzie spała dalej. Jeśli zrobi się to za wcześnie, obudzi się i całą zabawę z usypianiem trzeba zaczynać od początku.
I co? Już się udało, już śpi, ja już szykuję się, aby wstać i przenieść małą, a tu nagle wśród nocnej ciszy rozlega się głośne TIRLI TIRLI TIRLI!!!!!!!!!!!! (taki mam jakiś zajebisty dzwonek flecikowy na smsa w nowym telefonie...).
WTF?
Krew mnie zalewa.
Marysia się obudziła, znowu usypiam ją z dziesięć minut (kolejne dziesięć minut, które mogłabym już spokojnie przesypiać, zresztą ona też). W końcu odkładam ją do łóżeczka, chwytam za telefon, odczytuję:
"Drogi Kliencie, dziekujemy, że dołączyłeś do nas i wybrałeś nas jako swojego operatora sieci komórkowej. Zależy nam na partnerskiej współpracy.... itd. blebleble."
Musieli o czwartej nad ranem?

Wspomnę jeszcze o fakcie, że w ciągu czterech czy tam pięciu dni, od kiedy mam ten nieszczęsny telefon, dostałam już trzy smsy z informacją, że usługa "granie na czekanie" czy jak jej tam, jest aktywna, a badziewiem, który mi łaskawie ofiarowano "w prezencie" jest utwór "Buena" zespołu Blue Cafe.
Aby ludzie dzwoniący do mnie nie zaznali wątpliwej przyjemności słuchania "Bueny", muszę za każdym razem wysłać smsa o treści "NIE". Nie mogą raz załapać, że NIE?
Jeśli jeszcze raz to aktywują, dzwonię do nich z awanturą (i mam oczywiście w dupie ich sekator).

A swoją drogą - odnoszenie małej na łóżeczko jest wzruszające. Patrzę na jej coraz dłuższe nóżki, przewieszone przez moje przedramię i przypomina mi się moje dzieciństwo, kiedy mama lub tata przenosili mnie do mojego pokoju z ich pokoju, po tym, gdy zasnęłam u nich wieczorem przed telewizorem.
Te małe nóżki na moim ramieniu to coś, co sprawia, że bardziej czuję się matką niż przy jakiejkolwiek innej okazji.
by jaskrawa
14.06.2011; 10:18
komentuj(6)

o jak fajnie!


Marysia WRESZCIE KURDE ŚPI, a ja sobie robię przerwę. Na zewnątrz jakoś ciemno się zrobiło, deszczyk szumi przyjemnie za oknem. Powinnam pozmywać i wyprasować troszkę ciuszków. Chwilowo mam w dupie, bo kręcę się wokół młodej od ósmej rano bez przerwy. W pośpiechu zjadłam kaszę sprzed trzech dni. A może drzemkę sobie uciąć? Tak zwany wolny czas skurczył się do minimum, poza tym nie wiadomo ile go mam. Może jeszcze dziesięć minut. Córeczka w nocy raczyła spać całkiem nieźle, zatem w ciągu dnia już raczej nie bardzo. Wyrasta nie tylko z ciuchów, ale też z wieku noworodkowego, gdy spała prawie non stop.
Wzruszają nas jej pierwsze niby-uśmiechy, które nie są już noworodkowymi grymasami ust, tylko uśmiechami całej twarzy, jednak rzadkimi jeszcze i nieporadnymi.
A gdy płacze to mi jej szkoda, a czasem się wkurwiam i mamroczę do niej "shut the fuck up". Bo najedzona, ubrana, przewinięta. I cholera wie, o co jej chodzi. Biedna, nie umie powiedzieć przecież. A dorosły umysł ma wrażenie, że jej umysł też jest dorosły i robi mi na złość. Bo sika w trakcie zmiany pieluchy, bo robi kupę tuż po przewinięciu, bo chce do piersi, aż ładuje sobie piąstki do buzi, a jak dostanie cycek to nie chce jeść. A przecież ona jest jeszcze całkowitym aniołkiem i nie ma żadnych złych intencji.
Kiedy w człowieku się takowe pojawiają? Umiecie uchwycić ten moment? Ten pierwszy, pierwszutki momencik, gdy nas diabełek podkusza i zaczynamy być na opak i pod prąd.
by jaskrawa
20.06.2011; 15:45
komentuj(16)

gruba i chudsza


Przebieram dziś Marysię o piątej rano i nagle widzę, że w zasadzie to prawie wszystkie śpiochy są na nią za krótkie, mimo, że po bokach zwisają dość luźno... I te długie paluszki. Córeczka mamusi!
Mamusia natomiast sama się kurna nie mieści w spodnie-sprzed-córeczki. Musiałam wczoraj sobie kupić dżinsy w rozmiarze dwa razy numery większym niż zwykle. Niby wszyscy mi mówią, że świetnie wyglądam i w ogóle nie widać, że urodziłam dziecko. No tak. Hipopotamem nie jestem, ALE na zakupach ciuchowych dostaję depresji. Rany, niech już przyjdzie ta wypłata, bo stanik do biegania koniecznie potrzebny. Nie umem inaczej chudnąć. Nie umiem zrezygnować z wyżerania "ciastek dla gości" z szafki (zawsze kupujemy w kerfurze wafelki z myślą o gościach, niestety dość często zdarza się, że wafelki gości nie doczekają...). Parę lat temu udało mi się schudnąć ze 12-14 kg dzięki bieganiu, teraz tych siedmiu mam zamiar pozbyć się przez wakacje. Koniec i kropka. Aż musiałam na blogu napisać, żeby się potem nie wykręcić tak łatwo. Zresztą - na przełomie sierpnia i września jedziemy nad morze (w końcu jakieś wakacje bez rękawiczek i czapki...).
Kapitan też się martwi przyrostem wagi (widocznie w ciąży nie tylko kobiety tyją). Wczoraj pocieszam go, gdy widzę go bez odzienia, że i tak wygląda pięknie jak posąg grecki. Na co Kapitan: "Ta. Sałatka grecka".
Bawi mnie, jak bardzo nietrafione są czasem te śmieciowe maile z reklamami. Dostałam niedawno maila od niejakiej Tary. Tytuł: "Zobacz, co Cię czeka w miłości tego lata". Taro, ja już wiem! Czeka mnie sałatka grecka!
by jaskrawa
27.06.2011; 09:45
komentuj(7)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl