maj, dokoła maj


Już maj, a tu żadnej notki.
Z istotniejszych zdarzeń - część jałowców nieco zbrązowiała, ale to podobno częste, że chorują po przesadzeniu. Prognozy są takie, że albo się wyliżą, albo nie. Wlewamy im tyle wody, ile się da. Za to bukszpanki na razie całkiem dobrze się mają, tylko jedna gałązka mocniej choruje, reszta zielona i ładna. Zobaczymy, co będzie dalej.
Pomidory na parapecie wyrosły tak, że zaraz będą stanowić żywą roletę na całe okno. Za tydzień powinny iść do gruntu, a nie mamy pomysłu, gdzie je wsadzić, wszędzie przez większość dnia jest cień. Eh, te sadzonki to był taki dar (od kolegi) z gatunku - lubię was, więc kupię zafunduję Wam jakiś nowy problem.
Trawa, na razie na kawałku działki, powolutku zaczyna kiełkować.
Ściana świeżej zieloności lasku, widzianego od nas, nieustannie mnie zachwyca.

by jaskrawa
11.05.2015; 10:38
komentuj(0)

...


Dziś znów nudna notka.
Mówiłam Wam, jak uwielbiam wiosnę? Krzaczory przy torach, puste działki porośnięte lasem, wszędzie pełno chwastów, ziół, pokrzyw, drzewek-samosiejek, żółtych mleczy, przypadkowych kwiatów, które rozsiały się z okolicznych ogrodów. Wszystko oszalało, kwitnie, rośnie jak zwariowane, a dzika walka o światło i przestrzeń trwa w najlepsze. Bzy w różnych bzowych kolorach, wybuchające kwiatami zza siatek i płotów, są jak wisienka na tym zielonym torcie...
Nic, tylko położyć się gdzieś na łące i obserwować obłoczki. I słuchać, jak dziesiątki ptaków drą ryje.
Kocham ten czas. Najlepszy czas w roku. Warto było przetrwać zimę.

by jaskrawa
12.05.2015; 12:06
komentuj(6)

fuck


Pozdro wszystkim z izby przyjęć. Coś mi jeblo w kręgosłupie i boli coraz bardziej. Ketonal chuj, tramalu nie mogę. Eh... Jak nie urok to sraczka.
Matki ciężkich dzieci, uważajcie na siebie.
Zainteresowani mogą dostać selfie z wózkiem inwalidzkim :D

No to już wszystko jasne, rwa kulszowa. Wczoraj młody był wyjątkowo marudny i podnioslam go tysiąc razy.

Przyznam się. Marzyłam, by mieć usprawiedliwienie do leżenia plackiem przez kilka dni, ale, do cholery, nie o to chodziło. Boli nawet gdy leżę.

by jaskrawa
18.05.2015; 21:56
komentuj(7)

słabo


Rwa minęła.
Teraz znowu zasrana tarczyca. Objawy niewielkie, ale tarczyca powiększyła się, co gorsza do wewnątrz, i uciska przełyk, co jest nie do zniesienia.

Pewne głosy mówią - wyciąć to i mieć spokój.
Inny głos - ratuj, ratuj, bez tarczycy nie zawsze jest różowo. Walcz, kombinuj, wydawaj forsę na badania, diety i takie tam. Cóż, walczę. Gdy już wszelkie możliwe sposoby leczenia wykorzystam i nadal nic, to se wytnę, co trzeba.

Nie wytrwałam na b-g z powodu problemów organizacyjnych, źle się do tego zabrałam, na hurra, bez przygotowań.
Mam zamiar znowu próbować, ale najpierw, konkretnie jutro, muszę oznaczyć poziom przeciwciał, żeby sprawdzić, czy po trzech miesiąca na b-g przeciwciała klapną.
W związku z tym od wczoraj znów jestem na b-g. I cokolwiek by się nie działo, trzy miesiące to mur beton muszę być.
W piecyku chleb z różnych mąk. Na surowo smakuje okropnie, ciekawe czy po upieczeniu też będzie taki paskudny.
Nie ten, to zrobię następny.

Rany, gdybym wierzyła w Boga, powiedziałabym - Boże, dzięki, że to tylko tarczyca. Ale tak czy owak wypchaj się, musiałeś mi zesłać takie gówno, z którym nie mogę w spokoju zająć się macierzyństwem?

Jednocześnie blokując etat. Pewni (nota bene bezdzietni) chłopcy napisali mi wczoraj, podczas dyskusji na fejsbuniu, że w zasadzie urlop macierzyński czy wychowawczy to też blokowanie etatu, jak w przypadku posłów na urlopach bezpłatnych w swoich firmach, porzuconych na rzecz kariery poselskiej... No prawie z krzesła spadłam. Kochani czytelnicy, też tak uważacie, czy ja jestem jakąś nienormalną świętą krową, która uważa inaczej?

To ten, spadam już, bo muszę blokować nadal mój etat, a to niemały wysiłek.

Poprawka: po dyskusji w komentarzach, ze względu na protest Marka, który stwierdził, że nic takiego o blokowaniu etatu nie mówił, stwierdzam, że błędnie odczytałam (moim zdaniem błąd mój wynikał z nie dość jasnej wypowiedzi Dominika, zatem nie czynię sobie z tego powodu wyrzutów) na fejsbuniu posty Dominika, a tym samym i Marka, który wydawał się być z Dominikiem w pełni zgodny. W związku z tym, gwoli formalności, wprowadzam sprostowanie - Marek, ani prawdopodobnie Dominik, nie uważają poslowania przy zachowaniu etatu w poprzednim miejscu pracy - ani też urlopu macierzyńskiego za blokowanie etatu. Dominik widzi analogię między sytuacja matki a sytuacja posła, a Marek przyznał, że to słuszna analogia. W związku z tym moje pytanie w notce powinno brzmieć - czy rzeczywiście jest to sytuacja w jakikolwiek sposób podobna i czy Waszym zdaniem gwarancja zachowania etatu jest w obu przypadkach jednakowo czy analogicznie uprawniona. Bez względu na to czy nazwiemy to blokowaniem czy nie.
Jednocześnie chcę podkreślić, że pisząc powyższą notkę nie miałam na celu manipulowania czymkolwiek słowami, a moje pytanie miało na celu ustalenie, czy rzeczywiście słuszne jest porównanie tych sytuacji (matki i posła), a nie dyskredytowanie kogokolwiek. Po twierdza to choćby fakt, iż nie ujawnilam tożsamości interlokutorow (jeden z nich, jak widzicie, sam ujawnił o kogo chodziło), ich poglądów itp.
Mam nadzieję, że to wystarczająca odpowiedz na zarzut, iż moja notka miała jakiekolwiek cele poza dyskusją, czy sytuacje opisane powyżej są analogiczne. Tyle gwoli wyjaśnienia.
by jaskrawa
21.05.2015; 15:17
komentuj(17)

K-Pax


Nie wiem, który już raz obejrzałam K-Pax.
Jeśli czuję, że pacjent (czyli ja) jest stabilny, to zawsze muszę mu wkopać (czyli sobie) i sobie włączam coś, co pacjenta wpędza w stan jakiegoś odrętwienia pomieszanego ze smutkiem, melancholią, jakąś duchową tęsknotą, ale też spokojem i cholera wie, czym jeszcze.
Częściowo dlatego, że współczucie, które we mnie mieszka, obejmuje nawet fikcję. Może to dlatego, że współczucie odczuwane wobec tych, którym naprawdę przydarzają się tragedie, w krótkim czasie zabiłoby mnie. Więc zastępuję jej współczuciem dla bohaterów, których nie ma. A o tych realnych nie chcę słyszeć, zamykam uszy. Robię to, co mogę, czasem jakiś przelew, sms idzie tam, gdzie wojna, gdzie ból... Nie ma o czym mówić, bo to jest nic. Nie umiem być bliżej i nie wiem, czy mam się tego wstydzić.
Jednak o wiele poważniejsza jest sprawa dystansu. Różnic. K-Pax - Ziemia. Wybrałam Ziemię, a mogłam lecieć na K-Pax. Nie wiedziałam jednak, jak to zrobić i nie wiedziałam czy chcę, zatem zostałam.
No i mam rodzinę.
Zabija mnie to wszystko, powoli. Co nie znaczy, że jestem nieszczęśliwa. Po prostu lęk mnie zabija. Zabija mnie dokładnie to, o czym wiedziałam, że mnie będzie zabijało, ale weszłam w to jak w fale ciepłego morza.
Cóż, może w następnym życiu.
by jaskrawa
23.05.2015; 20:24
komentuj(6)

policia


Ej, słuchajcie, jadę sobie dziś z badań i zatrzymała mnie policia!
Kazali dmuchnąć w alkomat i pojechałam sobie dalej, wraz z życzeniami miłego dnia od pana policjanta.
Uf - bo nadal jeżdżę ze starym adresem w prawie jazdy. Jakoś nie było okazji...
Uf - bo Kapitan mnie potem zapytał - A nie czepiali się, że nie masz jednego światła z tyłu? Ja - A nie mam?
I tak o.
Ja się tak ekscytuję, bo jeszcze nigdy mnie nie zatrzymali! Kapitana też tylko raz, w tym samym celu. Mimo że czynnie jeździ od czterech lat.
W tym kraju w sumie chyba można bez prawka jeździć, tak rzadko są kontrole.
Zresztą, moja sio opowiadała mi kiedyś o pewnym gościu, z niewielkiego miasta na Pomorzu (a raczej ze wsi pod niewielkim miastem). Facet jeździł ponad dwadzieścia lat bez prawka, nigdy go nie zrobił. Jeździł tylko po okolicy, pewnie panowie władza go znali, wiedzieli, że jeździ normalnie, więc po co. Rzeczywistość.

A teraz ogłoszenie - Robię szajkowe ognisko. Termin do ustalenia, oczywiście nie będzie łatwo, jak się okazuje, ale może jakoś się uda.

by jaskrawa
25.05.2015; 11:51
komentuj(7)

sezon


Po ile u Was truskawki? U nas już po 6 zł. Rewelacja. W Warszawie dwa złote więcej. Opłaca się mieszkać na wsi.
I jeszcze zapach świeżo skoszonej trawy. Nasza nowa kosiareczka jeździ sama i jest super.

Pamiętacie tę historyjkę o facecie, który przeprowadził się w Bieszczady (tę m.in. o śniegu i łosiach)?
To my jesteśmy na razie na etapie, gdy śniegu jest coraz więcej, ale wciąż mamy sporo radości.

Za kilka lat zapewne będzie:
W tym kwartale ty kosisz tę jebaną trawę!

by jaskrawa
29.05.2015; 15:28
komentuj(9)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl