rozmowy z Marysią - cd.


Wczoraj byliśmy z nią w wesołym miasteczku. Były te dmuchane wielkie kule pływające w płytkim basenie, do których dziecko włazi i miota się w środku przez kilka minut, umierając ze śmiechu. Marysia też zapragnęła spróbować tej zabawy i bardzo jej się spodobało. Za bardzo.
Dzisiaj z rana:
- Mamo, ja chcę być w kuli!
- Marysiu, ale dzisiaj jest za zimno na kule, być może nawet wesołe miasteczko jest zamknięte.
- Dlaczego jest za zimno?
- Hm... dziś jest zimny dzień, wiosną tak czasem jest, raz ciepło, raz zimno.
- Dlaczego?
Dobra, już widzę, że poszłam złą alejką, więc zmieniam temat.
- Marysiu, do tych kul jest bardzo daleko.
- To pojedziemy bardzo szybko!


Rozmowa kilka dni temu. Chodzę po mieszkaniu z Jaśkiem na rękach, nagle Marysia pyta:
- Mamo, dlaczego to zrobiłaś?
- Ale co?
- To. Dlaczego?
- Ale co zrobiłam?
- ... - patrzy na mnie jakby była zła, że nie rozumiem.
- Marysiu, ja nic nie zrobiłam.
- Dlaczego?

(potem uświadomiłam sobie, że chyba chodziło jej o to, że potrąciłam nogą klocek, który sobie spokojnie leżał na podłodze)
by jaskrawa
02.05.2014; 17:44
komentuj(1)

kurwa mać


Jebana nadczynność tarczycy wróciła.
Kurwa mać, kurwa mać, kurwa dupa chuj i w ogóle pizda.

I to tyle na dzisiaj, kurwa.


by jaskrawa
05.05.2014; 22:31
komentuj(4)

słabizna


W piątek. Siedzę u internisty i czuję, jak pot leci mi ciurkiem po plecach, a głos coraz trudniej wychodzi z gardła...
- Ma pani objawy - potliwość, nerwowość, przyspieszone tętno...
- Rozumiem, we wtorek jestem już umówiona na wizytę u endokrynologa w związku z tym kiepskim wynikiem TSH.
- Może pani nie doczekać do wtorku. Trafi pani do szpitala.

Kurde, no i tak o. Dali mi leki, więc może nie trafię do szpitala, ale być może będę musiała zwiększyć niedługo dawkę i będzie trzeba odcyckować młodego. A z tym się nie pogodzę.
by jaskrawa
10.05.2014; 21:32
komentuj(6)

...


Odcyckowuję młodego. Byłam u lekarza, po obejrzeniu wszystkich moich wyników, nie pozostawił mi złudzeń.
Dół. Dół jak chuj.
by jaskrawa
14.05.2014; 05:49
komentuj(7)

...


Już nie jestem sama. Towarzyszą mi panowie Graves i Basedow.
Jeśli więc zaprosisz mnie na obiad, szykuj trzy nakrycia.
by jaskrawa
17.05.2014; 13:56
komentuj(4)

je je je


Wyniki się poprawiły.
Jedziemy chyba zatem nadal na cycu plus butla po wzięciu leków dwa razy dziennie. Mam nadzieję, że za kilka tygodni będę mogła zupełnie odstawić leki i butlę trzymać tylko na specjalne okazje.
Cóż, mogę się tylko cieszyć, że trafiłam na lekarza, który dał mi szansę i nie rozkazał mi kategorycznie brać większej dawki leków, ale zgodził się na poczekanie co będzie dalej.
Z drugiej strony - smutne, że lekarze tak słabo bronią tej świętej laktacji i wygodniej im, jeśli matka przerzuca niemowlę na butlę.

I tyle. Notka ku pamięci.
Może za wcześnie by się cieszyć sukcesem w ratowaniu cycokarmienia, ale póki co mamy wygraną poważną bitwę i terytorium zachowane prawie bez strat.
by jaskrawa
19.05.2014; 19:13
komentuj(3)

prawie-lato


Też się tak cieszycie z boskiej pogody? Ja w ogóle nie rozumiem po co w tym kraju jest zima. Mam nadzieję, że w następnym życiu urodzę się na Hawajach. Sytuacja polityczna i gospodarcza w tym miejscu na świecie wydaje się być zupełnie stabilna, pogoda wiadomo, a Amerykanie to ogólnie rzecz biorąc mili ludzie.
by jaskrawa
26.05.2014; 11:23
komentuj(0)

no i się popsuła


Najbardziej martwię się o truskawki. Bez słońca będą beznadziejne.
Nic mi się nie chce.
Na spacer mi się nie chce, znowu ubieranie tego wszystkiego, ble.
Jasiek robi się podobny do siostry.
A czasem nie.
Jest za to niesamowicie sprawny, już zaczyna na czworakach stawać. Marysia w jego wieku leżała na brzuszku i tylko zabawki chwytała, ale jeszcze nie umiała podnieść tyłka do góry. A ten skubaniec najdalej za miesiąc zacznie raczkować.
No i wielki jest niesamowicie, 97 centyl. Będzie chłopisko po ojcu.
Tylko plecy mi wysiadają od noszenia.
Stary chciałby trzecie, pewnie głównie dlatego, że wtedy miałby pretekst do kupienia sobie większego samochodu, z trzema rzędami siedzeń.
A ja bym chciała jeszcze jakieś życie przeżyć. Trudno to sobie wyobrazić, ale do pracy chcę wrócić, w końcu. Muszę się zebrać do kupy zawodowo.
Fajną rzecz mi niedawno koleżanka powiedziała - że ona zaczęła pracować mając dopiero 29 lat (wcześniej studia, potem szybko dziecko i tak wyszło), że ja mając zaledwie kilka lat więcej niż ona wtedy, mogę się jeszcze tak wiele nauczyć, tak wiele zmienić. Racja, racja. Dotarło do mnie, że jeszcze nie wszystko stracone.


by jaskrawa
27.05.2014; 09:27
komentuj(2)

rozmowy z Marysią - cd.


Niedawno była ze mną na pobraniu krwi (tzn. mi pobierali, a ona była świadkiem).
Potem męczy mnie pytaniami, dlaczego i tę krew pani zabrała itd... Tłumaczę cierpliwie:
- Pani pobrała mi krew, żeby sprawdzić, czy jestem zdrowa.
- Dlaczego?
- Bo nie wiem czy jestem zdrowa czy chora.
- Dlaczego? Dlaczego pani zabrała krew?
- Hm... potem sobie pani krew obejrzy i zobaczy, co w niej pływa.
- A co w niej pływa?
- ("kurwa, jak to wyjaśnić?" myślę, że opowiem o złych i dobrych ciałkach w krwi i robię to oczywiście nieudolnie). Widzisz, we krwi są takie małe... komóreczki.
- Ogóreczki?

***

Wczoraj. Do parku idziemy przez kładkę nad jezdnią. Na kładkę można wejść schodami lub pochylnią. Zawsze idziemy na pochylnię, bo młoda na hulajnodze lub rowerku, ja z wózkiem. A dzisiaj ruszyła na schody, nie oglądając się na mnie. Hulajnogę niesie w rękach. Drę się (straszny hałas, pod kładką ulica stupasmowa):
- Marysiu, poczekaj! Chodźmy tamtędy!
- Nie, idę schodami!
- Nie! Wracaj, jak ja wejdę z wózkiem na schody? Wózek jest ciężki, jak go tędy wniesiemy?
Młoda znudzonym głosem, jakby wygłaszała coś oczywistego:
- Zadzwonimy po strażaka Sama...

by jaskrawa
29.05.2014; 08:05
komentuj(2)

...


Jedziemy na weekend do Maćka mamy, a pakowanie dzieciaków wygląda jak pakowanie na dwutygodniowe wakacje. Nigdy nie wiadomo, czy te smrody się nie zasikają, zarzygają, zaleją żarciem. Zmęczona jestem.
Gdyby jeszcze było trzecie to ja nie wiem, chyba ciężarówkę musielibyśmy kupić.

Wiecie co, może jestem nienormalna, podobno rodzenie dzieci uzależnia. No to ja się uzależniłam i po głowie chodzi mi trzecie. Taka gromada to byłoby dopiero coś. Ale najpierw musiałabym ostatecznie rozwiązać kwestię tarczycy, czyli innym słowy - wyciąć cholerę w pizdu.

Dobra, dobra, nie. Pomyślę o tym, tradycyjnie, jutro. A nawet jeszcze później, bo nawet nie wiadomo kiedy.
Młoda zrobiła się taka cudna, oczywiście nadal strzela fochy i chuj mnie strzela milion razy dziennie, w ogóle nie raz sobie wyobrażałam, jak ją leję, na kwaśne jabłko... Drodzy rodzice, też macie takie myśli, czy tylko ja?

Jakby co - od stycznia wracam do roboty i mam nadzieję, że uda mi się jakimś cudem wykręcić od powrotu na stare śmieci (w moim życiu cuda się zdarzają, nie wiem czyja to zasługa, bo zbyt religijna nie jestem, ale widocznie jakiś święty czy może bodhisattwa, obdarzył mnie KREDYTEM zaufania), bo okazało się, że moja, w sumie nie taka straszna szefowa nie jest już moją szefową. Jest nią natomiast dziewczyna, z którą "raczej się nie zaprzyjaźnię" - koszmarny eufemizm.

W razie czego zawsze można po prostu spierdalać, tyle że trzeba mieć gdzie.
by jaskrawa
30.05.2014; 12:04
komentuj(0)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl