I'm a weirdo


Zawsze byłam dziwaczką, ale na stare lata jeszcze mi się pogarsza.
Niedawno, będąc u rodziny Kapitana podczas świąt, miałam okazję przez kilkanaście minut oglądać telewizor. Ponieważ od wielu lat żyję bez grającego pudła, odwykłam jakoś od festiwalu reklam puszczanych między programami. W radiu jakoś te reklamy nie atakują tak intensywnie, w sieci można je blokować i szybko wyłączać... A jeśli patrzysz na telewizję - trudno po prostu wyłączyć świadomość.
Patrzę, a tam - co druga reklama to lek na jakąś popularną dolegliwość. Na to, żeby się szybciej wysrać, potem na to, żeby nie mieć sraczki, zgagi, wzdęć, chorej wątroby, pryszczy, niedoborów magnezu, wapnia, cynku i innych takich. W zasadzie, gdyby tak policzyć ile dziennie tabletek powinniśmy łykać, wyjdzie z tego niezła garstka.
Albo te wszystkie kosmetyki.
Ciuchy...
Zmierzam do tego, że staję się powoli antykonsumentem. Nie kupuję ostatnio prawie niczego, poza jedzeniem. A jeśli już muszę kupić buty, bo stare się podrą, mam centralnie wywalone na to, czy te nowe buty są modne jakoś czy coś tam. Ważne, by były wygodne i nie wyróżniały mnie z tłumu jako postaci urwanej z choinki. Ale sklepy obuwnicze i tak sprzedają dokładnie to, co w danym sezonie będą nosić wszyscy, więc ja nie muszę wybierać i zastanawiać się, czy to nie będzie wyglądało jak coś, co nosiło się dziesięć lat temu. Bo i tak nie będzie. Eeee...
Nie mam też konta na Insta (dlaczego ludzie mają te konta?). Nie maluję rzęs, żeby iść wyrzucić śmieci. W ogóle sobie niczego nie maluję. Nie farbuję siwiejących włosów (po cholerę?). Czy w ogóle zasługuję na to, by nazywać mnie kobietą? A jeśli nie - to - jak powiedział kiedyś pewien theravadyjski mistrz - co z tego? To jedno z moich ulubionych filozoficznych pytań.
I tak sobie żyję, w mojej szarej bluzie z kapturem, z siwymi pasmami we włosach, ze spokojem w głowie i bez pragnienia posiadania torebki od LV. Lekkość takiego bytu jest nie tylko znośna, ale wręcz kojąca.

by jaskrawa
01.04.2016; 18:16
komentuj(5)

I'm not like them, but I can pretend


Odkrycie życia.
Zawsze najbardziej lubiłam trzy rzeczy - pisanie, gadanie z ludźmi, zastanawianie się nad różnymi sprawami.
I wiecie co? Okazuje się, że można znaleźć jeleni, którzy mi za to zapłacą.
Jak to się robi? Trzeba znaleźć zatrudnienie w redakcji, następnie zastanowić się, z kim chcielibyśmy pogadać, potem zadzwonić do tej osoby, pogadać, spisać, zainkasować honorarium.
Genialne, nie?
Jak mogłam kiedykolwiek przypuszczać, że chcę robić coś innego?

by jaskrawa
06.04.2016; 23:20
komentuj(5)

ratataratara tara rata tara! (na znaną charakterystyczną melodię cyrkową)


Czy Was też bawi to, co się dzieje w Sejmie?
Mnie bardzo!
Takiego cyrku dawno nie było!
Czasem myślę, że chciałabym zostać posłanką. Chyba mało kto ma taką pracę, gdzie niemal codziennie są jakieś jaja. Obrzucanie się wyzwiskami, zdradami, targowicami, wyłączanie mikrofonów. Dorośli ludzie, a to wszystko przypomina kłótnie, jakie urządzają często moje dzieciaki. Niedawno pobiły się o książeczkę do kolorowania. Ten gniew jest taki szczery, autentyczny, pierwotny... Wspaniale!
"Pierdol się, Kornel!". No słodko. Korpoludzie, przyznać się, kiedy u Was była taka akcja?
Pracowałam w korpo kilka lat i nigdy. Raz była wojna między dwiema dziewczynami, ale to wszystko było ładnie opakowane w uszczypliwe uwagi, pełne wyrachowania, cynizmu i zimnej nienawiści. I większość tej wojny rozegrała się za zamkniętymi drzwiami, podczas wizyt na dywaniku u szefowej, polegało to wszystko raczej na podgryzaniu, donoszeniu, intrygach. Licho.
O wiele ładniej prezentują się te pełne wigoru sejmowe bitwy, gdzie idzie na noże, gdzie krzyczą, gdzie się nie boją nazywać rzeczy po imieniu.
Nie sądzicie?

by jaskrawa
15.04.2016; 15:14
komentuj(2)

money for nothing


Nie tak for nothing, bo za samą harówę przy wypełnianiu pitusia (pozbieranie wszystkich cholernych piciątek-pierdziątek za umowy o dzieło i inne śmieci, na kwoty wynoszące z grubsza rzecz biorąc pięć groszy, zajęło wieki) należy się trochę kasiory! No i do zwrotu parę stów, aczkolwiek znowu nie wiem, jak to się stało.
W tym roku za to kiepsko z czasem wysłania - tydzień przed terminem. Zasrana prokrastynacja.

Pogoda znowu piękna! Kocham wiosnę i kocham zwroty podatków!
by jaskrawa
21.04.2016; 15:43
komentuj(2)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl