Jasio


Jasio kończy dziś trzy miesiące. Czyli czwarty trymestr "ciąży" zakończony.

Szukamy płytek do łazienki na górze.
Czasem żałuję, że PRL się skończył i nie jest tak, że w sklepie są (czasem) dostępne dwa rodzaje płytek.
Wybór jest tak wielki, że niedługo skończymy w Tworkach.
by jaskrawa
07.04.2014; 10:55
komentuj(4)

rodzinne klimaty


Niedaleko nas mieszka sobie rodzina wielodzietna. Dziesięcioro dzieci. Zawsze gdy ich widzę w naszym parku, zastanawiam się, jak oni to robią. To znaczy nie jak robią dzieci, bo to wiadomo, ale jakim cudem utrzymują całą tę piękną gromadkę w tak idealnym porządku. Wszyscy (najstarsze ma jakieś, na oko, piętnaście lat - chociaż nastolatki trudno się ocenia, więc równie dobrze może mieć osiemnaście, najmłodsze ze cztery) zawsze porządnie, ładnie ubrani, zadbani, niebywale grzeczni. Wygląda to tak, jakby rodzice im powiedzieli "macie być porządnymi ludźmi" i dzieciaki posłuchały. Niesamowita jest ta rodzina.
Zawsze gdy mam dość, bo młody nie chce spać, a Marysia akurat strzela focha, myślę o tych ludziach. I że ja jestem mały Miki, skoro nawet dwójki nie mogę ogarnąć.

Tak dla niezapomnienia - rozmowy z Maryśką:

Niedawno. Tata pojechał z młodym na badanie bioderek, Marysia nie mogła się pogodzić z tym, że jej nie wzięli.
Marysia: Mamo, ja chcę tam!
Ja: Gdzie?
M: Na klatkę.
Ja: Na klatkę schodową?
M: Tak.
Ja: A co ty chcesz tam robić?
M: Mieszkać.

Niedawno:
Marysia (w zamyśleniu, wspinając się do łóżeczka Jasia, w którym Jasio w sumie nigdy nie spał i jest magazynem pieluch i rozmaitych bambetli): Chyba jestem ciuchcią.

Wczoraj w drodze do babci. Marysia cały czas myśli o tym batoniku w niebieskim opakowaniu, który już widziała, że tata kupił, ale jeszcze nie dostała go do rączek.
M: Mamo, mam świetny plan!
Ja: Tak, jaki plan?
M: Ten plan jest niebieski!

Wczoraj w drodze do babci. Jedziemy i nagle samochód traci moc i zatrzymuje się, Kapitan ostatnim powiewem mocy zjeżdża na pobocze. Za cholerę nie wiadomo co się stało. Kapitan próbuje odpalić ponownie, ale nie udaje się. Stoimy.
Marysia: Gdzie my jesteśmy?
My (prawie chórem): Hmm... (sytuacja jest tak beznadziejna, że żadna inna odpowiedź nie przychodzi nam do głowy). W dupie, Marysiu, jesteśmy w dupie.

(na szczęście za chwilę ruszyliśmy i nadal nie wiemy, co się stało Klusce, że nie chciała jechać)

by jaskrawa
21.04.2014; 19:04
komentuj(1)

...


Kurwa, czasem mam tak bardzo dość, że ja pierdolę.
Młody prawie w ogóle nie śpi. Nic mu nie jest. Po prostu nie chce mu się spać. Spacery wyglądają tak, że trzymam go na rękach, a młoda się bawi samopas. Albo śpi (tzn. młody nie Mańka) w chuście (w wózku to w ogóle "matka co ty se wyobrażasz, że ja będę w tym spał?"), ale wtedy i tak zabawa z młodą jest mocno utrudniona, bo z tym klockiem z przodu ani się schylić ani nic.
Czasu dla Marysi w związku z tym coraz mniej, więc wpływa to odwrotnie proporcjonalnie na liczbę jej fochów.
Jeszcze ten cholerny samochód znowu się psuje. Przedwczoraj stary wrócił wieczorem zamiast o normalnej porze, bo go na lawecie wieźli spod samego Żyrardowa. Do mechanika. Cały dzień z nieśpiącym niemowlakiem i prawie-trzylatką, która ciągle coś chce.
Wstawili jakąś część za kilka stów, Kluska przejechała kawałek i znowu stoi. W związku z tym starego nadal nie ma w domu, bo teraz czeka aż go znowu asistance przyholuje do domu.
Młoda zasnęła właśnie, spłakana, bo miała focha. Boli mnie to, nie tak powinna zasypiać, ale w sumie fajnie, że już śpi.
Młody nadal nie śpi, leży se i domaga się noszenia.
Plecy mi pękają.
A jeszcze właśnie mi stary przez telefon mówi, że jutro na ósmą ma jechać pomóc koledze w ustawieniu jakichś jebanych ławek w kościele, bo tamten ma ślub.
Na ślub też będzie musiał jechać.
Tym samym, wyczekiwana sobota, kiedy nie muszę sama zmagać się z bachorami, nie jest już wyczekiwaną sobotą, tylko zwykłym dniem gdy znów zostanę sama z bachorami. Następny weekend też będzie tak wyglądał, bo budowa.
Byle do lata.
Myślę sobie, że jak to przetrwam to już naprawdę będę zen.


by jaskrawa
25.04.2014; 20:54
komentuj(13)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl