o robocie


Copywriting przypomina mi nieco ten brodaty dowcip, w którym zadają ludziom pytanie, ile potrzebują czasu, by nauczyć się chińskiego. Przedstawiciele kilku zawodów w odpowiedzi podają różne okresy. A student pyta kiedy egzamin.
No to tak mniej więcej.
Wczoraj krótki tekst o największej legendzie rocka, dziś maszyny budowlane.
by jaskrawa
06.02.2015; 00:36
komentuj(5)

o-h shit


Wiedziałam, że w końcu do tego dojdzie. Mam katar. Wersja hard.
Ponieważ nie chcę się skarżyć, to już koniec notki.
by jaskrawa
14.02.2015; 11:39
komentuj(7)

o cudownym ozdrowieniu


Serdecznie dziękuję za życzenia zdrowia, współ-smarki i inne kaszlnięcia.
Opowiem Wam teraz, jak wyleczyłam się z mega kataru w ciągu jednej doby.
Trzeba mieć zajebiście ciepłe nogi. Gorące stopy. Najlepiej załóżcie dwie pary wełnianych skarpet i do tego jeszcze ciepłe kapcie. Dwie pary gaci (spodni w sensie, nie majtek). Na szyję jakiś cienki szalik. Oczywiście, wiem, wiem, wszystko to przy założeniu, że nie trzeba iść do roboty. Ale może akurat macie weekend albo możecie pozwolić sobie choćby na jeden dzionek L4...?
Wieczorem kładziemy się pod kołderkę też w skarpetach.
I cały dzień jedziemy na gorącej herbacie i ciepłym żarciu.
I katar poszedł w cholerę.

Niestety, pojawiło się coś chyba gorszego - obezwładniający ból gardła, promieniujący w rejon ucha środkowego. Szlag by to. Poddałam się. Po dwóch dobach męczarni (ale za to bez kataru!) zapodałam sobie amoxycylinę (na szczęście miałam toto w domu, lekarz-samouk nie może przecież wypisywać sobie recept) i chuj. Dziś już prawie nie boli.
Minęłam się z powołaniem. Powinnam była zostać lekarzem. Umiem wyleczyć katar. Umiem wyleczyć zapalenie gardła. Umiem wyleczyć nadczynność tarczycy. Bu, chlip.

A, tylko oka nie umiem sobie wyleczyć od dwóch lat, ale przecież jestem nie-internistą, a nie okulistą :D:D
by jaskrawa
16.02.2015; 22:59
komentuj(1)

nowy bloguś


Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad odrębnym blogusiem dotyczącym spraw dzieciorów. Nie chcę tu tego wszystkiego wrzucać, chociaż to trochę bez sensu, ale muszę być konsekwentna. A postanowiłam sobie, że calajaskrawosc.ownlog.com nie stanie się nigdy blogiem-o-dzieciach, ale przede wszystkim ma pozostać moim blogiem. Moim i już.
Oczywiście, nie da się rozdzielić mojego życia na dwie części. Prawie wszystko, co teraz się dzieje, jest z dzieciorami związane.
Ale mimo wszystko. Wiecie co, dobra, kurde, nie chce mi się nawet tego tłumaczyć.
Z innej strony, prościej mówiąc - macierzyństwo jako wycinek mojego życia zasłużyło na odrębnego blogusia, coby nie zapomnieć. Czas pędzi, a ja łapię się na tym, że nie pamiętam już, jak to było, gdy Marysia... itd.. Wiele z tego wszystkiego jest już nie do odzyskania, więc lepiej późno niż wcale. Chociaż, przede wszystkim, jako rasowa egocentryczka, czuję raczej potrzebę pisania nadal o sobie samej, tyle że jako matce. Z większym polem manewru, jeśli chodzi o przeniesienie uwagi na dzieci.
No więc założyłam.

dzieciory.wordpress.com



Czemu nie ownlog? Bo chciałam spróbować czegoś nowego. Wordpress trochę mnie wkurza, nie wykluczam, że za chwilę będę jeszcze blogspot testować, na razie notek jest mało i w razie czego mogę się gdzieś przenieść. Póki co - to.

Aha, od razu zapowiadam, że dzieciory nie będą raczej słodkim pierdzeniem o pachnących kupkach. Więc się nie bójcie. To nie będzie blog dla dzieci, tylko bardziej o nich. Zatem nadal będę, tradycyjnie, rzucać mięsem i nie przebierać w słowach. Gdzieś sobie trzeba ulżyć, skoro nie można we własnym salonie.
Enjoy!
by jaskrawa
17.02.2015; 22:43
komentuj(6)

wiosna, panie sierżancie


No. Luty. Wiosna w końcu.
Za chwilę będzie ten zapach w powietrzu... Bałwan na tarasie ostatecznie zniknął. Jeszcze dwa dni temu był małą grudką brudnego śniegu.
Depresja lutowa nie przyszła, może jakieś przebłyski, nie większe niż w każdym standardowym miesiącu typu np. maj czy wrzesień.
Chyba już nie przyjdzie. Trzeba sobie pomóc, pobiegać. Przeziębienia minęły. Tylko czasu ciągle nie ma, dziś znów dzień z dzieciorami. Stary sobie zawsze znajdzie powód ważniejszy niż mój, by się wykręcić. Cóż, tak to jest, a te wszystkie bałagany i inne resztki, zalegające w kącie podwórka nie posprzątają się same.

Tęsknię za książkami. Ostatnio tylko sobie na gazetę mogę pozwolić i czytam po raz siedemset osiemdziesiąty jakieś pierdy o odnajdywaniu wewnętrznego spokoju, samego siebie i innych niby-ważnych rzeczy. Zawsze się zastanawiałam, dlaczego miesięczniki, te powiedzmy-że-wyższych lotów, wypełnione są po brzegi wywiadami z aktorami. Fajnie, bo w Zwierciadle interesujące gadki z Szaflarską i Fronczewskim, ale z drugiej strony - ja bym chciała czasem przeczytać wywiad ze Zwykłym Człowiekiem, posiadającym nie mniej interesujące myśli, doświadczenia czy anegdotki do opowiedzenia. Dlaczego artystów stawia się na piedestale? Osobiście znam pewnego technologa betonu, który potrafi wypowiedzieć się na każdy temat w sposób bez wątpienia zajmujący. Znam też dziennikarki, faceta, który zajmował się rozmaitymi ciekawymi sprawami, choćby drwalowaniem ;), copywritingiem, redaktorzeniem i cholera wie, czym jeszcze. Ten to może długo nadawać. Tyle że wszystko już sam wyłożył wielokrotnie na własnym poletku... Tak czy owak - może zacznę robić wywiady ze Zwykłymi Ludźmi i zamieszczać je na blogu? Kto chętny?
Ale pomysł, kurwa. Idę na plac zabaw.

Dopisek - rozwinięcie myśli. Jasna sprawa, że chodzi o sprzedaż, a aktorzy to najbardziej znane nazwiska. Dlatego muszę rozwinąć - zastanawiam się raczej, nie dlaczego to z aktorami gadają, ale dlaczego ludzie chcą właśnie aktorów kupować. Dlaczego interesuje nas, co powiedział Fronczewski, a nie na przykład pan Jakiś Tam Czesław, reżyser dźwięku. Ja osobiście chętniej czytałabym takie pismo, gdzie byłby pan Czesław. A jakiś aktor na przykład jeden na dwustu stronach (rozumiem prawa rynku, więc niech będzie), a nie pięciu aktorów i najwyżej pisarz na dokładkę.
by jaskrawa
21.02.2015; 10:52
komentuj(2)

dzieciory.pl


Ponieważ wordpress wkurzał mnie trochę, przeniosłam dzieciory na blogspot.
Ponieważ na blogspocie adres "dzieciory" był już zajęty, a ja się przywiązałam, postanowiłam kupić sobie domenę. Ale ze mnie snob i lanser. Cóż, trudno, innego wyjścia nie było.
Zatem dzieciory to teraz dzieciory.pl. Po prostu.

Tarczyca chyba mi się znów odzywa. Eh kurwa, jak się już człowiek zacznie sypać, to koniec.
Znowu czeka mnie łażenie po endokrynologach, chociaż mam cichą nadzieję, że internista wypisze mi receptę na thyrosan i nie będę musiała.
Czy wśród odwiedzających bloga jest jakiś lekarz? Potrzebuję receptę na thyrosan (i tak nic innego nie mogę brać!) i skiero na FT3 i 4 (i TSH), najlepiej od razu do Luxmedu :D. Ostatnia próba leczenia, jeśli nie poskutkuje, łoperacja. Chyba, że jednak podejmę próbę z Siergiejem Bezglutenovem, z której ostatecznie zrezygnowałam w związku z dobrostanem na jesieni.

by jaskrawa
28.02.2015; 17:37
komentuj(5)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl