PJ na Openerze


A niech to! No teraz to już nie mogę tego przegapić. Przecież z półrocznym dzieckiem też jakoś można żyć, nie?

Powoli zaczyna mi bokiem wychodzić to "nieżycie". Dzisiaj muszę jechać do szpitala i nie wiem czy jednak mnie nie zatrzymają. Mam nadzieję, że nie zrobią mi cesarki ani nic. Bo kurde, ciuchów małego jeszcze nie uprałam.

by jaskrawa
13.12.2013; 12:49
komentuj(2)

już za parę dni, za dni parę...


... urodzi się drugi dzindziwał i zje resztę czasu!
Matko, będę matką dwójki dzieci, koniec świata, co nie?

Wszystko w porządku, problemy z poprzedniej notki jak zwykle okazały się fałszywym alarmem.

Wszystko jest jak za mgłą, za szybą, następuje pełna koncentracja sił. Jest zadanie do wykonania, czysta fizjologia. To taki moment, że przestaję być tak całkowicie człowiekiem, a staję się jakby bardziej zwierzęciem. Może to jest klucz do sukcesu? Stać się tym, czym warto być w danej chwili. Pewne role, które wyznacza nam życie, lepiej zagrać przemieniając się. Oczywiście świnią nigdy być nie wolno, choćby nie wiem, jak było to opłacalne.
Ale kotem, gdy trzeba znaleźć ciepłe miejsce, pomiauczeć trochę i wypchnąć na świat małe coś, to czemu nie?

Jakiś czas temu śniło mi się, że urodziłam kota, dziś zaś były małe pieski w pieluszkach.

No a tak naprawdę będzie chłopiec.

Oby był przystojny i zdolny jak Trent Reznor
Poukładany jak Eddie Vedder
Dobry jak Paul McCartney
Mądry jak Siddhartha Gautama
i spokojny jak tata.
by jaskrawa
20.12.2013; 22:04
komentuj(7)

święta nie-święta


Czekamy. Tylko ktoś, kto był w dziewiątym miesiącu, może zrozumieć jakie to jest oczekiwanie. Codziennie widzę w lustrze swoje potworne odbicie ileś tam razy, przechodząc przez przedpokój, ciągle z tym bębnem z przodu. Te zaczerwienione policzki z popsutą cerą (a podobno to przy córkach cera się psuje, gówno prawda), napuchnięty podbródek... Wczoraj pojechaliśmy na działkę, z okna samochodu widziałam biegającego faceta. Młody, biegł sprężyście i lekko. Kurna, jak ja bym chciała znowu ważyć tyle, ile normalnie ważę. Móc zerwać się i biec. No, jeszcze trochę. Już sobie wyobrażam pierwsze bieganie. Jak prawie mdleję po dwóch kilometrach jakiegoś truchtu w tempie dziadka z balkonikiem. Ale z drugiej strony... Nikt nie ma takiej Marysi jak my!

Święta były bardzo fajne, znowu kompletnie olana wigilia, na kolację zjadłam sobie kanapkę z kilkoma rodzajami sera i rukolą. Jedyna tradycja, z której nie chce nam się zrezygnować to prezenty. Zawsze to okazja, żeby sobie kupić coś miłego. A, no i choinkę też mamy. Żywą, w doniczce. Nieludzko krzywa, ale co tam. Marysia ją ubierała. Gdy przyjdzie pora, posadzimy ją na działce, może się przyjmie.
I mandarynki żrę na okrągło.
Termin na 5-6 stycznia czy jakoś tam.
Obstawiam, że to będzie piąty!
by jaskrawa
27.12.2013; 13:15
komentuj(7)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl