koniec!


Wszystko zaliczone.
Mogę teraz leżeć na plaży w San Pedro i robić nic.
Tzn. pracę muszę dalej pisać, ale należy mi się tydzień urlopu. Urlopu, w którym po powrocie z pracy nic nie muszę.
A już myślałam, że polegnę, serio. Dostałam na tym ostatnim kole jakieś pytania z dupy i wpadłam w małą, chwilową depresję, pięciominutowa wersja demo. Siedziałam nad pustą kartką i wyobrażałam sobie, jak stamtąd wychodzę, pokonana, ze spuszczoną głową, zapalam papierosa, jak przystało na prawdziwego nieudacznika, a potem obdzwaniam wszystkich przyjaciół i mówię im "kurwa, ja pierdolę, no kurwa, no". Jednak w końcu jakiś anioł, jakiś Duch Heglowski, jakieś coś, nie wiem, spadło na mnie i powiedziało mi, co napisać. Napisałam.
Czuję się, jakbym umarła z radości i trafiła do nieba.
Notka krótka, jak przystało na notkę naprawdę szczęśliwej istoty ludzkiej, która żyje zamiast pisać bloga. Idę sobie do świata, do chłodu jesiennego, do wolności i niepodległości. Amen.
by jaskrawa
04.12.2009; 19:52
komentuj(13)

jestem


To nie tak, że mam aż tak mało czasu. Mam czasu tyle, co każdy. Ja po prostu gorzej znoszę jego ciągły niedobór i upływ.
W pracy jak zwykle. Zero spokoju, dużo roboty i stresu. Nawet kryzys mamy lekki.
A tam, mniejsza o to. Po pracy chcę być od niej maksymalnie daleko, czyszczę dysk, odpływam 'where no one has been before' czyli siedzę i oglądam z Kapitanem stare odcinki Star Treka. Uwielbiam Star Treka! Jest tak naiwny, banalny i uroczy, że mogłabym oglądać godzinami i od razu czuję się sto razy lepiej.
O czym to ja chciałam? Chciałam o wielu sprawach po drodze, ale spadły z półki teraźniejszości i już nie wiem, gdzie się podziały.

Jak wyczyścić klawiaturę?

Włączyć odkurzacz, zdjąć tę szeroką "stopkę" do odkurzania dywanu/podłogi, a zostawić goły wylot rury, wsysać powoli okruszki spomiędzy klawiszy, zauważyć, że z klawiatury wyssało G, wyłączyć odkurzacz, zdjąć pokrywę, wyjąć G z worka pełnego kurzu, wcisnąć G z powrotem w klawiaturę, zamknąć pokrywę, zmniejszyć moc odkurzacza, wsysać dalej okruszki.


Idę oglądać kolejny film s-f.
by jaskrawa
18.12.2009; 20:32
komentuj(7)

nie


Nie będę narzekać. Raczej chcę wnioski wyciągnąć, ot co.
Skubana dzisiaj wróciła i od razu mi lepiej, a jej powrót skłonił mnie do pewnych przemyśleń. Tym bardziej dobrze, że wróciła.

Mam po prostu po dziurki w nosie tego pędzącego życia. Wiem, że nie pracuję więcej niż inni, raczej chodzi o warunki mojej pracy. Totalny pośpiech i stres non stop. Ktoś by powiedział "eeeeeeee dziecko, ty jeszcze nie wiesz, co to jest pośpiech, u nas to dopiero!". Owszem, można by porównywać moją pracę z pracą maklera giełdowego, kierownika działu logistyki, kasjerki w markecie siedzącej 12 godzin przed niekończącą się kolejką. Nie wspomnę już o dzieciach w ChRL itd. Z pewnością okazałoby się, że moja praca to rajska plaża i palemki.
Swoje trzy grosze dorzucą za chwilę szczęśliwcy hodujący w domu dzieci, którzy jeszcze po pracy mają pracę.
Tylko, kurwa, co z tego?
Jestem zmęczona, od tygodni, miesięcy, w zasadzie prawie 3 lat tkwię w biurze, gdzie ciągle coś się dzieje, gdzie duży wpływ na nasze wyniki mają obcy ludzie. Dni luzu mogę policzyć na palcach dwóch rąk. Nie, wcale nie chcę mieć w pracy luzu. Zanudziłabym się. Chodzi raczej o to, że permanentnie mam zapierdol na maksa, a to już przesada. Jeszcze te studia w tym roku.
Ostatnio mam wrażenie, że się przyzwyczaiłam. Jakoś idzie, nie poddaję się jak kiedyś. Stwardniałam. Nie wiem, czy to dobrze. To chyba trochę jak ze zwiększeniem się tolerancji na alkohol. Możesz pić więcej - pijesz więcej, co na dobre na pewno nie wyjdzie.
Jestem tak zmęczona ludźmi, gadaniem z nimi, całodniowym załatwianiem miliona spraw w pracy, że gdy siedzę w knajpie z przyjaciółmi, chcę tylko patrzeć na ich twarze, cieszyć się obecnością, chłonąć. Nie mam nic do powiedzenia, chociaż tyle chciałabym im powiedzieć.
I tak o. Teraz będą święta, może jakimś cudem uda mi się odpocząć.
Nie wiem, co zrobić z resztą zawodowego życia, przyznaję się.
Wesołych Świąt, Świętego Spokoju i Snu Sprawiedliwych wszystkim życzę (tego Wam życzę, bo to dla mnie ostatnio największe wartości i nic innego mądrego nie potrafię wymyślić).
by jaskrawa
24.12.2009; 00:18
komentuj(4)

śliwki w czekoladzie


Baaaldzo doble, lubicie?
Fajne prezenty dostałam. Praktyczne, ładne i pachnące.
Najlepszym świątecznym daniem jest dla mnie sałatka warzywna z majonezem. Pierogi są pyszne, ale przejadły mi się przez te wszystkie lata, ryb nie jadam, więc gdy w Wigilię zrobiłam świąteczny wyjątek (żeby nie było awantur i kolejnych, beznadziejnych rozmów o tym, że wegetarianizm nie jest zdrową dietą i trzeba przecież jeść mięso, bo mięso nas ocali), poczułam się źle. Jadłam usmażone ciało (nie wiem, co to było.... filet z czegoś...) jakiejś biednej martwej istoty i wcale nie było to dobre. Wprost przeciwnie. Mięso to śmierć. Zabija się zwierzęta, one cierpią, wykrwawiają się, duszą się, przestają oddychać, a ludzie potem jedzą to, co zostało. Nie po to, by przeżyć (jak zwierzęta jedzą zwierzęta), ale po to, by zjeść kawałek czegoś pysznego, babcia ci tu usmażyła rybkę, kotlecika, pasztecik. Przeraża mnie to. Najbardziej właśnie to, że ci dobrzy ludzie, którzy pomagają innym, mają w domu psy, o które dbają, traktują jak członków rodziny, mają też dzieci, z którymi chodzą do zoo, pokazać im te urocze słoniątka... potem wracają do domu i dają tym dzieciom do zjedzenia martwe kurczaki. Niektóre dzieci wcale nie chcą jeść mięsa, a zmusza się je do tego. Zjedz chociaż kotleta. Zostaw ziemniaki. Co za marnotrawstwo! Produkcja ziemniaka to o wiele mniejszy koszt, niż tego biednego, martwego kawałka kotleta! Lasów mamy coraz mniej.
Jajka staram się kupować ekologiczne, z wolnego wybiegu. Gdy sama kupuję, to takie. Weganizm był ekstra, ale w tym kraju byłam skazana na wieczne konflikty z rodziną, sprawianie przykrości w gościach, wykluczenie z życia społecznego (bo przecież nawet pizzy nie można zjeść, kawałka czekolady czy ciasta na czyjeś urodziny etc.). Mogłam mieć to w dupie, owszem, ale konformizm zwyciężył. Zgniły.
Nie wiem, po co o tym piszę.
Może dlatego, że święta zawsze mnie skłaniają do przemyśleń o tym, że wszyscy jesteśmy hipokrytami, egoistami i dbamy tylko o własne podwórko. Rzygać mi się chce, gdy widzę te świąteczne promocje w sklepach, te mikołaje, reniferki, bombki i gwiazdki. Magia Świąt. Co to ma do cholery wspólnego z religią? Święty Mikołaj był biskupem i nie wyglądał jak otyły krasnoludek, a choinka to, jak mi wczoraj powiedział Kapitan, pozostałość po kulcie boga Odyna, na cześć którego wieszano ludzi na drzewkach.
Większość z tych wszystkich "wiernych" nawet nie poszła do kościoła, ale karpia, który umierał w reklamówce wpierdala większość. Co za zacofane, głupie, bezmyślne i egoistyczne społeczeństwo! Wszyscy, wszyscy!
Nie wiem, po co o tym piszę. Piszę tak sobie, gniewam się czasem na świat, chociaż rzadko. W wielu sprawach nie mam racji, nie jestem lepsza niż inni, po prostu się gniewam czasem, zła czasem jestem i już.
Publikuj, wyświetl, pokaż.
by jaskrawa
27.12.2009; 19:13
komentuj(11)

Notka Podsumowująca Rok (zawiera bonus - Postanowienia Noworoczne)


Jako, że jutro zapewne nie będę miała czasu na napisanie notki, czynię to dzisiaj.
W tym roku ogólnie rzecz biorąc nie miałam czasu. Studia (w trybie eksternistyczno-normalnym wraz z różnicami programowymi do nadrobienia) i praca (w trybie wiecznie awaryjnym, kryzysowym) niechybnie były powodem kilku dodatkowych siwych włosów.
Nie mogę sobie przypomnieć żadnych konkretnych zdarzeń z tego roku, bo wiecznie siedziałam w pracy lub w szkole tudzież uczyłam się (ej, czy przed tudzież powinien być przecinek?).
Aha, po drodze był wspaniały prawie-tydzień w Londynie, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Zaliczyć Londyn to dla mnie coś, jako, że całe życie byłam dość biedna (tak jakoś wychodzi, że kontynuuję nadal tę tradycję), a teraz są tanie linie!
Specjalne podziękowania należą się Rit, która udzieliła nam schronienia. Love!
Później wspaniałe prawie-dwa tygodnie w Finlandii. Tutaj podziękowania dla mojego kochanego Maćka, który tak o wszystko potrafił zadbać. Love!
Co dobrego? Awans, wtórny, ale jednak. Zdobycie wszystkich zaliczeń na studiach. Przeprowadzka do Maćka. Nie wiem, jak dla Maćka, ale dla mnie to było dobre. Chyba dzięki temu jestem jakaś spokojniejsza, mam poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji. Coś w tym rodzaju mam. W każdym razie znacznie rzadziej popełniam samobójstwo. Nie przypominam sobie żadnego w ostatnim półroczu. Może jakieś najwyżej maleńkie i bardziej nieskuteczne, niż zwykle.
Co złego? Zmęczenie, stres przed egzaminami, przepłakane z lęku i zmęczenia dni. To wszystko było niepotrzebne, jednak miejscami sytuacja mnie przerosła (emocjonalnie). Później jakoś przywykłam, aczkolwiek bywało ponuro.
W przyszłym roku muszę:
1. Dokończyć pracę i obronić się, od października rozpocząć nowe studia.
2. Zmienić pracę lub przenieść się do innego działu w obecnej. Jeśli to drugie się nie uda, wtedy pierwsze.
3. Biegać więcej, niż w tym.
4. Dokończyć książkę.
W przyszłym roku chcę:
1. Biegać jeszcze więcej.
2. Znowu regularnie medytować. Może nie tak często, jak dwa lata temu, np., ale jednak regularnie.
3. Umieć lepiej organizować sobie czas po pracy, żeby starczyło go na powyższe.
4. Nie stresować się robotą.
5. Nie krzyczeć (chyba, że z radości).
6. Schudnąć z BMI na skraju normalności i niedowagi do niewielkiej niedowagi. Hahahaha!
7. Cieszyć się życiem, jakoś bardziej, niż teraz.
8. Grać na gitarze.
9. Z podróżowaniem nic nie postanawiam, chciałabym, ale muszę odłożyć Bardzo Dużo Pieniędzy na dwa lata kolejnych studiów, żeby je zrobić w rok.
10. Odłożyć Bardzo Dużo Pieniędzy, zapomniałabym.
Zapowiada się kolejny rok harówy, kurde.
by jaskrawa
30.12.2009; 23:12
komentuj(9)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl