Trudno mi uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Do niedawna wszystko było jakieś nierealne, ale ostatnio dociera do mnie, że nadchodzi czas, gdy musimy się zacząć sprężać z zakupami, przygotowaniami.
Staram się nie skupiać na ciąży, ale nie da się. Znowu chce mi się wymiotować, a spać mogłabym chyba non stop.
Poza tym brzuch mam podobno mały. Wszędzie to słyszę. Dialog u dentystki:
- O, jest pani w ciąży!
- Tak.
- Co się stało?
- Że jestem w ciąży? Nie wie pani? Ja też nie wiem!
Śmiejemy się.
- A który to tydzień?
- Już leci trzydziesty.
Lekarka patrzy ma mój brzuch i robi oczy jak pięć złotych.
- Coo? To gdzie to dziecko się mieści?
Typowa scenka, przerobiona już kilka razy.
Dobrze, że ginekolog chociaż nie panikuje.
W autobusie nie ma co liczyć na miejsce. Gdy sobie usiądę (wiadomo, kręgosłup trochę się wygiął i jednak boli, gdy się za długo stoi), to starsze babcie patrzą na mnie jak na wcielone zło. Młoda, a se usiadła.
Pocieszam się czytaniem jakichś forów. Z drugiej strony cieszę się, że brzuch niewielki, bo może nie zostanie wiele do zrzucenia, gdy mała wyjdzie na świat.
Name:

Komentarze:

11.03.2011, 08:40 :: 178.73.63.165
agatka
blue, rozłożyłeś mnie na łopatki znów :)
A w autobusie siadaj i olewaj babcie! Możesz być mniej stabilna teraz, łatwiej ci się przewrocić i w ogóle, potencjalna krzywda dla dziecka jest większa niż krzywda dla psychiki powstająca pod wpływem Karcących Spojrzeń.

10.03.2011, 22:10 :: 89.74.181.59
bluemauritius
10 tygodni to rzeczywiście mało :D
ja na pytanie: "To gdzie to dziecko się mieści?" odpowiedziałbym: "W dupie!!!!1" :)