bleh


Znowu boli mnie ząb. Cholery zawsze się muszą w ciąży posypać.
Serce szaleje.
Poza tym mogłabym spać non stop (może to przez to, że w nocy nie śpię, bo mnie ząb boli).
Mam dosyć, ogólnie.

Jeszcze trzy miesiące.
by jaskrawa
02.10.2013; 10:53
komentuj(1)

przetrwaliśmy


Za nami trudny czas. Przez tydzień siedzieliśmy z młodą w szpitalu. Któregoś dnia zemdlała. Spanikowałam i zadzwoniłam po karetkę, wciągając nas tym samym w spiralę badań, wenflonów, kanapek z tanią szynką podanych na talerzach z logiem "społem", mierzenia temperatury i pytań o stolec. Badanie krwi pokazało, że nasze nic nie jedzące (nic niejedzące? nicniejedzące? eee...) dziecko jest świetnie odżywione i zupełnie zdrowe. Badanie głowy niestety zrodziło podejrzenia o epilepsję i rozmaite twory, które powstały w mózgu, w związku z tym sama prawie umarłam ze zmartwienia, jedynie ze względu na Nowe Dziecko w brzuchu starając się nie rozlecieć na kawałki. Udało się.
Raz tylko porządnie się rozpłakałam, po powrocie któregoś wieczoru do pustego domu (to Kapitan spał z małą w szpitalu, bo na mnie z bębnem krzywo patrzono - z czystej troski - koczowanie w polskim szpitalu z dzieckiem oznacza spanie na mega ciasnej polówce tudzież karimacie; gdy się jest skazanym na pozycję boczną, z poduszką pod udem, takie warunki uniemożliwiają spanie w ogóle, bo zgięte nogi nie mieszczą się na posłaniu, a stelaż leżanki wbija się w uda, więc litościwie wyganiano mnie z oddziału wieczorem). Płakałam może przez 15 sekund, po czym powiedziałam na głos do siebie "weź no się w garść" i poszłam spać. No bo po co mi to płakanie? Syn w brzuchu sobie śpi, nie trzeba go martwić, nie trzeba.
Na koniec całej przygody zrobili rezonans Marysiowej głowy, który wykazał, że w gruncie rzeczy wszystko w porządku. Nieprawidłowy wynik EEG to mogło być wszystko i nic (podobnie jak omdlenie - być może młoda ma takie skłonności po matce, która w dzieciństwie mdlała regularnie), więc powiedzieli, żeby się nie martwić i wypisali nas do domu. Tak w skrócie.
Zostało nam na pamiątkę tyle: płytka z obrazem mózgu Marysi "pokrojonego" na plasterki, świadomość, że nasze dziecko bez protestów potrafi zasnąć w łóżku, w którym nie śpi poza nią mama ani tata, krzepiący wynik badania krwi i skierowanie do poradni neurologicznej, do której mamy się na wszelki wypadek zapisać. Chociaż nie wiem po co, bo i tak, gdyby coś się działo, musimy jechać do szpitala. A jeśli nic nie będzie się już działo, to nic mamy nie robić. No tak, to niewiele ma sensu, ale dobra, rozumiem, że takie są procedury.
I jeszcze jedno - szpital na Działdowskiej jest naprawdę w pytę. Super życzliwi lekarze, fajne pielęgniary (przynajmniej ogromna większość) i pracownicy wykonujący badania, elastyczne i zdroworozsądkowe podejście do diagnostyki i leczenia, jakaś ogólnie dobra atmosfera... Byliśmy mile zaskoczeni, bo przecież mało kto ma dobre skojarzenia z polską służbą zdrowia i raczej staramy się trzymać od niej z daleka.
Tylko w kiblach było skandalicznie brudno, no ale niech tam...
Weekend spędzam bardzo miło, Maryś z Kapitanem u babci, a ja wczoraj na świetnym obiadku u Mareckich, a dzisiaj śpię, obijam się i robię porządki w szafie. Powoli włącza mi się potrzeba wicia gniazda, spakowałam połowę ciuchów w wielkie pudło, które wyjedzie w stosownym czasie na naszą wiochę, abyśmy mogli zdemontować jedną z moich szaf i zrobić miejsce na łóżeczko Nowego Dziecka.
Wniosek mam jeden - większość moich ciuchów to szmaty, które powinnam wywalić, ale to bez sensu, bo następne, które kupię, też będą szmatami. Nigdy nie umiałam się ubrać i chuj.
Ale trudno. Nadrabiam osobowością.
Wiem, wiem, kiepski żart.
by jaskrawa
20.10.2013; 18:33
komentuj(5)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl