we don't need no education


Dziś w nocy. Znowu byłam w szkole i znowu kończył się semestr, a ja znowu nie miałam jeszcze żadnej oceny i doskonale wiedziałam, że mnie zapytają. A nie umiałam nic. Tym razem to była gegra. Nauczycielem był nikt inny, tylko Jean-Luc Picard. Chodził po klasie i szukał ofiary.
Na szczęście kot mnie obudził, wkladając głowę pod szeleszczącą folię, wystającą z kosza na brudne pieluszki.
Trochę dziwny ten sen, bo z gegry zawsze byłam dobra. W tym powtarzającym się śnie najczęściej matma występuje.

by jaskrawa
03.10.2011; 08:40
komentuj(4)

dół i wątpliwości


Nie wiem czy choleryk to dobra partia dla flegmatyka.
Chce mi się wyć, bo coraz więcej chmur, coraz częściej pada i jest coraz zimniej.
A Marysia śpi sobie już, śpi. Ząbki jej chyba idą, bo marudzi i jęczy coraz częściej.
by jaskrawa
06.10.2011; 21:50
komentuj(7)

no nie mogę


Teraz mama marudzi i jęczy z powodu ząbka. Leczony kanałowo, a jednak boli. Co ja gadam - boli. Napierdala!
Dzisiaj o piątej rano (bo już nie mogłam dłużej) pojechaliśmy całą rodzinką do dentysty-sadysty. Nie mogę co chwilę brać taksówy, bo zbankrutujemy, a Maryś i tak się obudziła, więc wpakowaliśmy ją w fotelik, w kurteczce, owiniętą szczelnie kocykami. Zasnęła już w samochodzie. To jest w sumie dobry sposób. Gdybyśmy zostali w domu, hasałaby jeszcze pewnie z godzinę, bo jakoś rozbudziła się na dobre przy karmieniu.
Dentysta-sadysta znowu rozwierciła mi zęba (fuckin' ósemka, nie ta, co rosła niedawno, tylko inna, już dawno wyrośnięta), wpakowała gorzkie lekarstwo (gorzki lek najlepiej leczy) i wypisała receptę na antybiotyk. Jak nie pomoże, to ząbek trzeba będzie amputować.
A, jeszcze dzisiaj na szczepienie idziemy, do kurwy nędzy, po co te szczepienia?
Nie mogę, nie mogę. Cielesność mnie zabija. Ciąża, rzyganie, mdłości, zgaga, ból pleców, poród, cycki wyciumkane i poranione przez dziecko, a teraz ten ząb. Jadę na ibupromie. Kapitan wziął se wolne i poszedł z Marysią do apteki po antybiotyk.
A, jak byłam poprzednio na kanałowym, to mi asystentka dentystki-sadystki pedziała, patrząc na mój kark przy ustawianiu zagłówka fotela, że mam tam zmiany zwyrodnieniowe.
Jedno tylko mnie cieszy - w tamtym tygodniu przeziębienie mnie wzięło i niemal natychmiast zostawiło, katarek ledwo się zaczął, a już się skończył, był leciutki i malutki, gardło przestało boleć bez żadnych wspomagaczy. Chociaż tyle.
by jaskrawa
14.10.2011; 11:02
komentuj(5)

o Marysi


Marysia, skończone pięć miesięcy.
- Umie przewracać się z plecków na brzuszek. Z powrotem nie potrafi. Udało jej się ze dwa razy, ale nie wie, jak to powtórzyć. Przekręca się na brzuszek, gdy się zmęczy, jęczy. Mama odkręca ją z powrotem na plecki. Marysia nie pamięta, że przed chwilą leżała na brzuszku i znowu się przekręca.
- Umie chwytać zabawki, niestety coraz częściej chce chwytać to, co nie jest zabawką, a co widzi będąc u mamy na rękach.
- Uwielbia być noszona. Niestety już wie, że jeśli zacznie jęczeć, a potem ryczeć, to mama (lub inny dorosły) weźmie ją na ręce.
- W piątek, 14 października, po raz pierwszy "jadła" marchewkę. Chyba jeszcze nie jest gotowa, bo wypycha jęzorkiem i krzywi się. Niech żałuje każdy, kto tego nie widział. Coś pięknego.
- Leżąc na brzuszku podnosi dupkę do góry. Jeszcze parę tygodni i stanie na czworakach!
by jaskrawa
17.10.2011; 08:57
komentuj(6)

fejzbuk


Założyłam se konto na fejzbuku.
Wiem, wiem. Do tej pory nie byłam fanką.
Ale chciałam napisać do koleżanki z liceum. Zapytać co słychać. Zmieniła numer, gadu gadu już nikt normalny nie używa. I tak o.
Ale nadal nienawidzę fejzbuka, żeby nie było.
Najdziwniejsze jest jednak to, że po zalogowaniu fejzbuk podpowiada mi znajomych. Nie mogę w to uwierzyć. Są tam ludzie, których rzeczywiście znam. Czy fejzbuk jest jakimś bogiem?
Kurwa no. Ale jazda.

EDIT: Koleżanki na fejzbuku nie ma. Mądra.
by jaskrawa
21.10.2011; 09:39
komentuj(17)

jesień złota


Jest pięknie. Po raz pierwszy od wielu lat mam okazję podziwiać jesień w pełnej krasie (ciekawe, że słowa "krasa" nikt już chyba nie używa poza tym zwrotem). Wcześniej człowiek wracał z roboty o siedemnastej, coś się jadło i wychodziło już w ciemności, w weekendy siedzało się w domu albo pędziło gdzieś. Nawet jeśli były spacery do parku, to jakoś tak przechodziły bez echa.
Rok temu o tej porze już nie pracowałam, ale spędziłam jesień z głową nad kiblem.
A teraz codziennie jestem w parku. Wyobrażam sobie, jak za rok będziemy z Marysią zbierać kasztany. I to jest cudowne. Kocham mieć dziecko!
by jaskrawa
24.10.2011; 20:47
komentuj(2)

co za ludzie!


Wiem, wiem. Każdy mieszka jak chce, ale gdy przeglądam ogłoszenia i widzę te mieszkania, to mi normalnie szczęka opada (ze smutku). Nie mówię o tych, gdzie meblościanka w stylu późny Gierek, ława oraz beżowe fotele w stylu wczesny Wałęsa, bo wiadomo, że ludzi nie stać na nowe meble co kilka lat i nadal używają tych sprzed dwudziestu. Jasna sprawa. Moja mama tak mieszka na przykład! Polska norma, nie ma co się czepiać i nie o to mi chodzi.
Ale - jeśli ktoś ma już kupę kiejdy i robi sobie wielki remont, to dlaczego (na Boga!) w łazience wielkości dwa na dwa robi se czarne lub granatowe kafelki w motywem roślinnym w poprzek? Albo maluje ściany na jasnoniebiesko, a w tych ścianach "dziury" - taka niby "przecierka", że pod spodem "cegła"? Albo piękne okna (bo kamienica) zasłania gęstą firaną i obrzydliwymi zasłonami? Albo dlaczego w wąskim pokoju stawia nowy "segmencik" pod dłuższą ścianą, pod drugą dłuższą wersalkę, przez co pozostaje przejście pomiędzy nimi szerokości półmetrowej?
Ja nie jestem żadnym ekspertem, nie mam gustu, ubieram się niemodnie, nigdy nie urządzałam sobie mieszkania, ale normalnie nie mogę!
by jaskrawa
25.10.2011; 17:07
komentuj(12)

podaruj sobie odrobię luksusu


Brudny Harry
Brudny Gary
Brudne Gary

Taka jest treść moich myśli, gdy stoję przy zlewie.
Zostałam w ten weekend słomianą wdową, więc ciężko mi się ogarnąć, bo dziecko, bo karmienie, zabawianie, niewyspanie.
Dziś, by podarować sobie odrobinę luksusu, na śniadanie zjadłam bitą śmietanę z prawdziwej kremówki (36%), z miksem owoców z puszki i rodzynkami. Pycha. Jestem największym łasuchem we Wszechświecie.
Nigdy nie przestanę karmić piersią! Gdy Marysia będzie za duża, to wyprodukuję następne dziecko, a potem jeszcze jedno. Dzięki karmieniu piersią mogę jeść do woli, a i tak chudnę!
by jaskrawa
30.10.2011; 11:39
komentuj(7)

księga skarg i zażaleń

Nienarzucająca się autoreklama ;) :

jaskrawa matka - czyli - dzieciory.pl

archiwum bloga:

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Linki

mój stary blog czyli archiwum
ownlogowanie
agatka
agrest
cristoforo
kamyk
donpepego
euridice
marecki
rit
rosa
takijeden
volver
rzutnik

Załóż bloga


Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl